KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
poniedziałek, 29 lutego 2016

Kurde, powinnam dostać gratyfikację finansową za oddanie się w ręce rezydenta. Przeczytałam w Wikipedii kto to jest rezydent i potwierdziło się to, co podejrzewałam. Moja pani doktor po pierwsze jest młodsza ode mnie, o co nietrudno, po drugie robi dopiero specjalizację. Łeb boli masakrycznie, a ja leżę plackiem od 12 w piątek. W sobotę był czas nieleżenia, jak wracałam do domu, ale od 12 w sobotę, cal ą niedzielę, poniedziałek - tylko leżę plackiem (nawet na boku nie mogę się położyć) i mnie boli. Kurde, jak boli.

Żeby tylko uniwersytet z Debreczyna do mnie teraz nie napisał o kursie, bo będę musiała napisać, że zgłoszę się, jak mi łeb odpuści.

Kończę, bo przecież łeb mnie rypie,a Apap nie działa.

update 16:16

Żeż kurdeż. O 12 wzięłam drugi Apap i o 15 podniosłam się do pionu, żeby zjeść obiad. Trochę mniej bolało niż rano. La mamma wróciła z pracy i jęknęła coś w deseń, że ta pani doktor poraniła mi oponę. Nie wiem co mi poraniła, nieźle brzmi w każdym razie;).

Pani z uniwerka w Debreczynie napisała, że odezwie się wkrótce z propozycją. Yyy, niech się nie śpieszy specjalnie, każdy dzień działa na moją korzyść;). Jak wezmę dwa Apapy, może dam radę rehabić jutro? Mnie naprawdę interesuje, co się zmieni, czy cokolwiek, po kolejnym podaniu komórek. Wiecie, że komórki, jak mięso, wyciąga się z zamrażarki i rozmraża? :D

Ooo, godzinę już siedzę, idę bo poraniona opona mnie boli.

10:12, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 lutego 2016

Cze. Trzy razy mnie kłujnąć w kręgosłup to nie było dobre. Poczytałam sobie o zespole popunkcyjnym i już rozumiem, co mówiła do mnie la mamma. "Naruszenie ciągłości opony twardej', na pewno w to mnie dźgnęła pani doktor. Nie raz. Yyyy, ale w to się kłuje zawsze przy punkcji to mógł być pan doktor też;). Bo po tym powstaje zespół pop. A ponieważ jestem młodą kobietą, miałam większe szanse na wystąpienie zespołu. Dwie doby leżałam plackiem, ale głowa jeszcze mnie ćmi. Zresztą, o natężeniu bólu się nie wypowiadam, może nawet on jest mocny, ale ja nie czuję bólu, po prostu. Jeśli czuję, to musi boleć konkretnie.

Leżę, bo jutro chcę mieć rehab, ale jak mnie będzie bolał łeb, to jutro bez szans. Więc leżę i czekam, aż przejdzie;).

A, znowu zapakowana w pieluchę. "Póki nie będziesz bez problemu wstawać do kibla, lej w pampersa". Wszystko usiłuje wyprowadzić mnie z równowagi.

Nic to, jestem, jak wiadomo,  pokorna i schylam główkę:).

A teraz liczę te godziny kursu dla tłumaczy. Jest opcja 30h kursu - wtedy, trzy razy w tygodniu  bym zdążyła przed komórkami (zakładając,że tym razem uproszę o podanie ok.26 maja) i zdążyłabym odpocząć przed czerwcem i oddziałem rehabilitacyjnym.

Chciałabym 60h kurs, to może go rozpołowić na przed i po pobycie na oddziale?

Sobieskiego niestety po zmianie kierownictwa... Nic nie napisałam! Nic złego nie napisałam!:)

Dobrego Wam.

UPDATE:

Przypomniało mi się. Z przedwczoraj. Padre wiezie mnie do szpitala, gadamy o specjalizacji Jana, który chce na radiologię, która razem z okuulistyką w tym roku najtrudniejsza do dostania się.

Padre: My to tacy jesteśmy...Ile hungarystyk w Polsce?

- Trzy. Wawa, Poznań, Kraków.

- Administracja była na Akademii Morskiej tylko w jednym miejscu.

 

No i znowu wygrał;).

---

Ha! Kto leży na czteroosobowej sali gdzie trzy panie zaziębione, pielęgniarka też chora, bo cały oddział chory i nie łyknie wira po dobie z nimi? Andzia!

Pod wieczór było niebezpiecznie. Charkot już dość mocny. Mama, jak zawsze z dobrymi radami: Oddychaj przez kołdrę!

Leżę i gadam ze ś.p. Babcią: Babciu, mam odporność po Tobie,, tak? To niech ona zadziała w warunkach ekstremalnych też....

No i zadziałała:)))

Aha, wysłałam zgłoszenie na kurs dla tłumaczy,jak się okazało, że on ma tylko 30h, to 6 tygodni codziennie i będę po.

Przed chwilą zapytałam Jacha jak tam egzamin i czy wytrzymał 4h. Aż tak to nie;) Wyniki w czwartek.

12:47, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 lutego 2016

Kupiłam sobie odtwarzacz mp3 z radiem, na oko gabarytowo jak ten, co miałam go siedem lat, telefon nie teraz, bo się jakoś odblokował i znowu słychać. Mama się irytuje, że ja jedna mam stary. A po co mie nowy?

Powinnam się zapisać na ten kurs na tłumacza, no ale czasowo się nie wyrobię przed pobytem rehabilitacyjnym, bo to pewnie kilka tygodni (a 60h trwa kurs)

W czerwcu mam rehabilitacyjny pobyt szpitalny. Tym razem w szpitalu w którym leżałam pierwszy raz w życiu w szpitalu,przy pozagałkowym lewego. Ale pani okulistka się wtedy na mnie wkurzała: no jak to nie widzę nic? Kompletnie? Światło widzę... No więc tam jadę na rehabilitację stacjonarną w czerwcu.

Co oznacza, że dobrze by było zapodać ostatnie komórki tuż przed rehabilitacją.

Tym razem "u żołnierzy" już nie ściemniałam, mówiłam, że mam 34 lata i niech się dziwią, co mi tam.

Pani pacjentka przyjrzała mi się i spytała, czy ja przypadkiem nie piszę bloga. To ktoś to jeszcze czyta? Jestem dinozaurem, nie młodą gniewną, ale to słodkie, dzięki.

19:36, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze. Witajcie po najstraszniejszej dobie pełnej bólu i krzyku.

Powróciłam ze szpitala, podanie komórek to nie było takie pitu, pitu, przez lekarza specjalistę, neurologa:). Prawdziwi twardziele dają sobie zapodać komórki przez rezydenta (chyba):). Dałam się kłuć niecelnie dla nauki;). Niech się uczy człowiek. Za pierwszym nietrafieniem, wydarłam się, krzyknęłam, że jakbym była pod prądem. Za drugim nietrafieniem odpowiadając na pytanie w którą stronę ten prąd leciał, jęknęłam już tylko rozpaczliwie: nie wiem. Boli! Cały tyłek mnie boli:(. Na co pani rezydentka krzyknęła: Pomocy! Bo ją zmasakruję! I na te słowa przyszedł fajny pan doktor, neurolog, który mnie po prostu kłujnął i trafił. Minuta osiem.

Jestem biedna, z opatrunkiem w miejscu trzech wkłuć. Mam koszmarny zespół popunkcyjny. Leżę pod kątem...150 stopni, bo w tym położeniu nie boli. Nie wiem nawet co boli mnie bardziej: odc. lędźwiowy kręgosłupa czy głowa.

O 11 dr Jan i dr Kasia poprawiają ten egzamin kwalifikcyjny (?) na lekarza. To, co pisałam: mają zdane, ale chcą lepiej. Kasia na pewno poprawi, a Jachu szykuje się na wrzesień, bo wcale się nie uczyl.

A ja przeglądam kompaktowe odtwarzacze mp3 i telefony, bo używaniec od padre też się kończy. Nie słyszę jak ktoś do mnie rozmawia;). Aj, chyba zaraz polegnę plaskato.

12:16, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 lutego 2016

Zaraz zeswiruje.lezec popunkcyjnie lepiej w nocy,bo się nie zwraca uwagi jak mija czas. Ja o 24 będę wolna :-). To potem chyba będę słuchać radia z telefonu, bo odtwarzacz mp3

mi się skończył :-/.

18:26, annablack
Link Dodaj komentarz »

Już. Najpierw klujnela mnie dwa razy rezydentka, nie trafiając,tylko sprawiając ból okropny i dając uczucie prądu w tyłku, a potem z tekstem;Pomocy,bo nie chcę jej zmasakrować.- przyszedł doktor neurolog, który klujnal raz, a dobrze. :)

12:28, annablack
Link Dodaj komentarz »

Jestem w szpitalu, moje komórki wyjęte z lodówki, rozmrażają się.

Pytałam doktor o przewidywania i powiedziała, że JUTRO wychodzę. Może dobrze, bo nie wzięłam radia

09:18, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 lutego 2016

Kurde, niedopowiedzenie i nie mam dziś rehabu. Rozpłakałam się rozżalona.

 

I jeszcze ten odzew: Aniu, znamy się z widzenia, bardzo mi się podobasz...nie mam odwagi zagadać, masz chwilkę?

 

Ale ściema.

Jestem zirytowana, że nie mam ćwiczeń, buuu:(. No to poczytam...

 

I olewam godzinę dodania. Będę dodawać kiedy mi się chce. 2/3 doby sama, kto mi zabroni.

...

Knuję, w jakich okolicznościach podałam gdzieś swój numer i imię. To musi być coś reklamowego. Mogę odpisać smsem za 5 zyla...

11:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 lutego 2016

Haj. 14 dzień Wielkiego Postu... pojutrze znowu do „Żołnierzy”. Czy się cieszę? Gorzej chyba nie będzie, więc się cieszę trochę z nadzieją, że będzie lepiej.

Państwo z Kalifornii przysłali mi już chyba 6 pocztówek poprawiających mi nastrój. Fajni ludzie

Jak mi się magicznie poprawi, to polecę do Stanów chyba;). Chociaż nigdy mnie nie ciągnęło.

Umówiłam się na rehab jutro. Dziś chciałam, ale jak pomyślałam, że mam podejść do szafy po ciuchy i nie zaglebić przy tym, bo nikt mnie nie podniesie, bo nikogo nie ma, poza Chłopakami, odpisałam Gosi, że jutro. No to jutro.

Obejrzałam węgierskojęzyczny film, francuski jeszcze czeka, bo nie chce mi się niemożebnie.

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 lutego 2016

Spóźniona, bo do południa nie pisałam tylko czytałam - oglądałam węgierski film - oglądałam francuski film, a potem, wieczorową porą przyjechała kosmetyczka i to prawda z tym wysokim progiem bólu, mama of course podsumowała, że mam zaburzenia czucia:). A nie mogę po prostu być odporna na ból?

 

Piosenka dla mnie,na odwagę, ehehe. Tylko ja nie będę po domu łazić na golasa;).

20:49, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 lutego 2016

Dziś robię sobie niedzielę i odwołałam rehab. Wczoraj dzień tak bogaty w osiągi, że muszę kiedyś odpocząć. Nie odpoczywałabym, ale menstruacja mnie powaliła. No ej, wczoraj, po prawie miesiącu leżenia plackiem po prostu wstałam i poszłam, dziś zamierzałam spróbować bez pomocy chodzika, to [miejsce na ulubiony przecinek] organizm przypomniał sobie, że jest płci żeńskiej. I znowu założyłam pieluchę, bo przy okresie częściej pęcherz wzywa. A ja nie mam siły tak ciągle wstawać. Rano dwa razy dałam radę, przepowiadając sobie dorkowe: wstawanie do wyprostu to najbardziej angażujące mięśnie "ćwiczenie", ale pomyślałam, że z każdym następny m razem będzie trudniej i w końcu może mi się nie udać.

No i znowu pielucha. Przez okres. Faceci to mają jednakowoż dobrze.

Pani kosmetyczka ozdrowiała i umówiła się na jutro. Powtarzam sobie, że mam podwyższony próg bólu;).

 

 

Jak można oczerniać naszego najlepszego (poza JPII) obywatela? Polak potrafi...a mi wstyd.

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 lutego 2016

Hura. Raz wstałam (przestałam wstawać do kibla i nie tylko, jak zaczęłam mega ćwiczyć = skończyło się i nie mogłam podnieść się wcale– czyli dr mama, lekarz rehabilitacji, ma rację, jak mówi ze śmiechem, że ruch szkodzi. Coś w tym, (wstaw czym lubisz przekląć), jest. No to wstałam. Nawet bez niubalansów, magicznych protez do chodzenia, super stabilizujących stopę, które doceniły rehabilitantki i la mamma. Na bosaka wstałam, jeno musiałam dla pewności chwycić się oparcia krzesła z jednej i oparcia łóżka z drugiej. Ale już po chwili wstać znowu, to było za trudne i tu przydał się mocarny padre, który mnie pod pachy chwycił i spionizował.

Ale będę umiała w krótkim odstępie czasu siadać i wstawać, spoko. Jak mi zapowiedziała Dorka, to najtrudniejszy ruch, bo wszystkie mięśnie angażuje, a ja wstałam na bosaka, hu,hu, to te moje mięśnie z ziemniaków:)))

Zaczęłam liczyć: dwa tygodnie od skończenia kroplówek, tydzień od skończenia doustnych, tydzień pierwszego tygodnia rehabu codziennie za mną. Córka lekarza rehabilitacji leczy się rehabilitacją:))). Widzę, że to zaczyna działać. I tak będą mówić, że to komórki mi pomogły. Spoko i oby, ale komórki brałam raz, 3 września, prawie pół roku temu, to te co mam w sobie, z deka zmęczone, nie? Cud nastąpi dopiero przy kolejnym podaniu, a podania mają być trzy. Prosiłam trójkę lekarzy, żeby komórki mi podawali co trzy miechy, to może trzeci dostanę za trzy miesiące?

 

Złego słowa nie powiem na „żołnierski szpital”, bo to najlepszy w jakim byłam (a byłam wcześniej pod opieką trzech), szpital tworzą pracujący tam ludzie, nie tylko lekarze, choć doktor Profesor to najlepszy lekarz, jakiego poznałam. Pamiętam, sytuację jak mówię do profesora „Panie doktorze...”, a mama kopie mnie w kostkę i poprawia „panie profesorze”, a ja tylko myślałam, że mogę powiedzieć „doktorze” bo to jak zawód. Ale otóż nie i już zawsze mówię „panie profesorze” :)))

 

Aha, z racji tego, że Dorka w ciąży i nie może mnie dźwigać, ja potrzebuję ćwiczeń codziennie, a Małgo czasu nie styknie na nawiedzanie codzienne, to...ekhm...chyba przeproszę się z facetami rehabilitantami. Wstydzę się, to co. Znalazł się ktoś. Mama zamawiała kiedyś zakupy do domu i jakiś koleś wnosi pakę, mama do niego coś tam, że nie miała czasu na zakupy bo trzydziestu pacjentów, czy coś takiego, a kolo do niej, że o, on jest masażystą i zostawił wizytówkę. A nie wiedział, że jestem chora, bo siedzę „zdrowo”, zresztą chyba mnie nie widzial.

No i... wygląda na to, że go wykorzystam. Tak wychodzi. Nie to, że bym chciała, ale w marcu Małgo śmiga na narty i nie mam nikogo do rehabu...

To się nie może dobrze skończyć. Nie myślę o tym na razie.

UPDATE (16:33)

Wow. Sama wstałam, siadłam na kibel i sama z niego wstałam. Rano tylko siad mi wyszedł. Czyżbym nie musiała mieć pana masażysty do podnoszenia mnie?;) Góra czuwa. Eee...poczekam jeszcze dzień z rehabem, żeby się upewnić, że nogi, na ziemniakach;) i ciastach (dzisiaj dwa, mdliło mnie, ale to dla zdrowia;)) się wzmocniły i pampersy zamieniam na gacie :))) Nie, już zamieniam, nie wytrzymam dłużej.

Przyszły do mnie dwie sąsiadki, które już tu nie mieszkają i przyniosły mi wodę z Lourdes, (gdzie była trzecia pani, która z myślą o mnie modliła się w Grocie i przywiozła świętą wodę :)), Sąsiadka Małgosia mnie naznaczyła znakiem krzyża. Świetnie.

 

Oglądam "Dazed and confused (1993)/Uczniowską balangę". Oglądam to za dużo powiedziane. Słucham soundtracku, bo muzyka z lat siedemdziesiątych :).

UPDATE (19:15)

Ha. poszłam z chodzikiem do łazienki, trasę pokonałam jednym ciągiem, a w piątek na rehabie z trzema przysiadaniami po drodze.

Mama w szoku, a ja happy. Dzieje się :).

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 lutego 2016

Nie chce mi się dziś pisać. Wczoraj wyrobiłam normę za tydzień. Napięcie przedmiesiączkowe nie ułatwia przetrwania durnego stanu, w ktorym od miesiąca siedzę w pielusze, nie, że mam nietrzymanie moczu, nie, że mam parcie naglące, bo sterydy + antybiotyk mi załatwiły, że nie mam, ale przez mega ekstremalny rzut mam za slabe nogi, żeby wstać z wyra i siąść na kibel. Więc leję w pieluchę i jak długo nie wzmocnię nóg, będę lać. A mięśnie sobie wyrobię z ziemniaków, obrzydliwego, ziemniaczanego puree, które jem, bo jem wszystko. Dalej nie lubię, ale smak mi nie przeszkadza.

Pielucha...cholera, ostatnio pieluszki wdziewałam ze trzydzieści parę lat temu. Tylko nie pampera, to tetra była. I jestem wściekła, że mam tak opóźnione podanie komórek. Po 3 miesiącach zaczęło być tak dobrze, jak dawno nie. Czekali czekali czekali, w końcu zaczęło się szybko pogarszać i dostałam ten cholerny rzut, najcięższy z ciężkich. A teraz? Dalej czekam, aż będzie prawie pól roku przerwy. Ten rzut to nie jest moja wina. Ale mi się wulgaryzmy cisną...Przedokresowo jestem wulgarna.

A, dorosłam, żeby konto hotmail wtytłać na Thunderbirda. Trwało to z pół roku, dochodziłam czemu jak wpisuję dobre hasło, to ono jest złe.No i [tu sobie wulgaryzm wepchnijcie,kto lubi] weryfikacja dwuetapowa i inne hasło trzeba wpisać, coś tam dla aktualizacji apikacji. No i mam. I w telefonie i w Thunderbirdzie.

Mama do mnie, że liczy, że to podanie komórek pomoże mi ze wszystkim. Ja już nie liczę. Kłujną mnie wreszcie, to uwierzę. Na razie jestem wściekła, bo to ewidentnie przez ich opieszałość, [miejsce na wybrany wulgaryzm].

A we wrześniu mówili mi, że drugie podanie na początku grudnia.

 

Andzia, bo ci coś pęknie z tej złości.

Zmarł Umberto Eco. Świat się kończy.

 

Odważyłam się i zadzwoniłam do bliskiej osoby, której zdiagnozowali raka. Wiecie jak reaguję na tematy onkologiczne...Odważyłam się i zadzwoniłam, pokrzepiłam, mam nadzieję.

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 lutego 2016

Heh, tak jak myślałam: Dla moich kończyn te ćwiczenia na wzmocnienie nóg, żebym mogła wstawać z wyra były (jak każde ostatnio;)) za mocne. Rano, kiedy organizm niby wypoczęty, próbowałam się unieść z wyra do wstania. I co? I próbowałam. Nawet nie oderwałam czterech liter od materaca. Czyżby było za ciężko, bejbe? ;). Nic to, utorujemy ruch i co trzeba wzmocnimy, będę bez problemu się podnosić i chodzić do łazienki, wywalę kibel turystyczny z pokoju. Tak będzie. A że bywa ciężko? Wszystko, co piękne rodzi się w bólach.

 

Ale będę psychicznie mocna po przetrwaniu tego postu. Normalnie skala się skonczy;).

 

Dorka uprzedziła, że to do czego dążę, to wstawanie, cholernie trudne, bo od pyty mięśni angażuje (Dorka, no co ty?;))) Jako że niespecjalnie mam mięśnie (tylko te na mózgu;)), to nie wiem co mam zaangażować zamiast;).

 

Dziś rehabię z Małgo, z silną Małgo. Hura. Zapowiedziałam, że teraz, póki się nie naumiem wstawać, z Dorką nie chcę ćwiczyć, żeby nie poroniła, siłując się ze mna. No chyba, że od czasu do czasu, małą motorykę, czy jakieś coś w siedzeniu.

 

A, wczoraj jeszcze jedno dobre zrobiłam. Jako że gadanie mam raczej dobre, pogarsza mi się tylko jak się na rehabie umęczę, odebrałam wczoraj wieczorem zastrzeżony numer (pierwszy raz chyba w życiu!). Mało tego, jako że gadanie mam dobre, to grzecznie porozmawiałam z panią, wyjaśniłam, że na spotkanie poziomujące do szkoły językowej nie pójdę, bo zasadniczo z domu nie wychodzę, pożegnałam się grzecznie, a pani obiecała, że zadzwoni za miesiąc, żeby sprawdzić jak mi:).

 

Dzisiejszy rehab zajebisty, jak na piąty dzień codziennego, godzinnego wycisku, po 3 tygodniach tylko leżenia. Dziś popylałam z chodzikiem, OK, tylko jeden korytarz w tę i z powrotem, ale od czegoś trzeba zacząć. Nie lubię z chodzikiem, z żadną pomocą nie lubię, bo bardziej mi ona przeszkadza, niż pomaga, ale przyjmuję, że to etap przejściowy.

 

Małgo zachwycona jak dobrze mi zrobiły sterydy. No, kolejny dowód, że nie mam boreliozy, choć to teraz takie modne;). Nie podążam za modą od zawsze;).

 

No, dobrze mi zrobiły, a la mamma mi nie podawała ambulatoryjnie, bo ciągle miałam zapalenie pęcherza. To co w szpitalu zrobili? Razem ze sterydami podali mi doustny antybiotyk, proste.(Żołnierski szpital, oni nie boją się niczego:)) Jakby mama wiedziała, że tak robią (myślała o tym, ale się bała), to pewnie by mi wcześniej podała, jak takie pitu, pitu rzuciki miałam, to nie nagromadziłoby się tyle złego, żeby mnie tak później powalić.

 

Stwierdzam, że po pięciu dniach codziennych rehabów, z których tylko pierwszy trwał 45 minut i musiałam po nim godzinę spać jak zabita, późniejsze zwykłą godzinę i bez snu okolicznościowego, jestem w o niebo lepszym stanie. Super.

 

Wszystko zmierza we właściwym kierunku – jak już poległam całkowicie, zawstydzając siebie i świat wokół, że jest aż tak, tak żenująco, zaczęłam się poprawiać. Żeby odbić z mocą, trzeba najpierw sięgnąć dna:D.

 

Przy okazji: jak nie było stania na rehabie wczoraj, to się nie zmęczyłam, wobec tego spałam TYLKO 7 godzin.

 

O wow, w dzienniczku wyczytałam, że Bogu najbardziej się podobam przez cierpienie i żeby nie szukać współczucia u stworzeń. No bo, jakby nie patrzeć cierpienie to „pocałunki Pana Boga”. Cierpimy (niektórzy z nas), żeby się zbliżyć do Boga. Czy ja cierpię? Nic mnie nie boli, to nie wiem. Czy wstyd to cierpienie? Bo jeśli tak, to permanentnie cierpię;). Taka duża, a taka wstydliwa;).

 

Chodzę z chodzikiem, no i OK, ale żeby zacząć iść, trzeba mnie postawić. Bo wstać jeszcze nie umiem;).

 

Słucham „Co w mowie piszczy” w Trójce. Bardzo lubię.

 

Dudek się na mnie obraził, bo zeżarłam WSZYSTKO. Pisałam, że od początku tygodnia, od kiedy ćwiczę, jestem wszystkożerna. Kiedy kończyłam sałatkę, oparł się o moje kolano i zaczął jękolić z wyrzutem, że nie zostawiłam mu NIC.

 

A to śpiewaliśmy z pamięci na francuskim w ogólniaku i bardzo dobrze mi się kojarzy.

 

A tak w ogóle to czuję się ocalona. Chwilowo. No bo...znalazłam kosmetyczkę do domu i myślę, niech mi zrobi depilację woskiem wszystkiego. Będę miała spokój. Nawet ręce, elektrody prądowe będą lepiej się trzymać. Ciekawe czy to boli? Eee tam, przecież ja nie czuję bólu. Chwila namysłu: Ale tam, to nie, okres mam mieć, więc wszystko tkliwe bardziej. Chyba nie zniesę. Po okresie się umówię na specjalne oddolne woskowanie. Chyba. Auuua, boli mnie jak sobie wyobrażam...Na razie pani ma grypę i nie przyjedzie w niedzielę, jak miała, tylko w środę, a ja wybieram maszynkę.Hi, hi, ciekawe jak bardzo to boli...;)

20:23, annablack
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 lutego 2016

Jeszcze osiem dni do szpitala. Coraz słabszym głosem zapewniam się, że dociągnę;).Spałam 10 godzin. Pierwsze 7 to całkiem jak trup. Padłam o 20 i zasnęłam. Chyba ostatnio zasypiałam o 20 jak...miałam 5 lat? Nie wiem.

Prawa ręka zaczęła mi się dziś trząść (z przemęczenia?). Dopiero wstałam, a zmęczona wczorajszym dniem jestem na potęgę. Dziś znowu jestem sama. Mama do mnie, że powinnam porzucić pieluchy. Taa, zgadzam się, tylko najpierw obczaję bezproblemowe wstawanie z kibla, bo jak się spitolę na podłogę, to będę tak 8 godzin leżeć, aż wrócą z prac.

Powinnam chyba w jakimś domu opieki zamieszkać, bo oni pracują, a ja jeszcze za słaba, żeby funkcjonować samodzielnie. Choć poprawiam się szybko.

Dołuję na potęgę, to PMS, sorry. Nic złego się nie dzieje.

 

Tak myślałam: nie może być coraz lepiej (choć zdaniem Dorki jest), jak jestem zmęczona mimo dziesięciogodzinnego snu. Dziś nie dałam rady nawet na chwilę się spionizować. Gdyby była silna Małgo, po prostu by mną szarpnęła do pionu, a Dorka w ciąży i bez sił, więc nawet nie próbowała.

 

Dostałam opieprz, że czemu nigdy, nigdy, nigdy nie jestem z siebie zadowolona. Powiedziałam Dorce, że mam po prostu zawsze za duże oczekiwania i zawsze mi się wydaje, że dam radę, że muszę dać radę, więc nie jestem zadowolona, jak nie spełniam swoich, wyśrubowanych, fakt, oczekiwań.

Rzeczywiście, rzadko jestem z siebie zadowolona, zawsze poprzeczkę ustawiam sobie za wysoko. Teraz jestem trochę zdołowana, ale to musowo napięcie przedmiesiączkowe. I nie, nie będę beczeć, easy. Tylko...ciężki dzień nam nastał. Czwarty codziennego, godzinnego rehabu, co przy EDSS 7,5 może być z deka za mocne.

I co, jak nie stałam na rehabie, to nie jestem specjalnie zmęczona. Może nawet nie pójdę spać o ósmej;).

Gadałam z Dorką, że muszę wzmocnić mięśnie nóg, bo ok, podniosę się z wyra i siądę na kiblu (nie że w łazience, co wy? Moja łazienka jest dla zdrowych - jest do niej stopień, a do kabiny prysznicowej kolejny stopień. A zatem, jakem ekscentryczka, kibel mam w pokoju - sprzęt po Babci odziedziczyłam, ale już wstać z siedzenia na kiblu do pełnego wyprostu - bez szans. I dlatego leję w pampersa. Obciach? Obciach niemożebny, ale pozbędę się pampersa, jak dam radę utrzymać się na nogach.

A opowiedzieć Wam jak biorę prysznic i kto mnie na rękach tam wnosi? Też będzie obciachowo, zgadnijcie.

Nie, nie, nie. Nie będę zniesmaczać dalej.

Czy nie mogę się przenieść na dół? Ano nie mogę, bo na parterze nie ma pokojów mieszkalnych. Nie ma też łazienki, jest tylko kibel.

Kuchnia też na dole, przynoszą mi żarcie na górę.

Zgodnie z tym, co napisałam, że stałam się wszystkożerna, nauczyłam się jeść zupy, a raczej wypijać zblendowaną papkę. Zjadam wszystko, co możliwe i mimo braku ruchu, chudnę. Za dużo stresów mnie kosztuje ta sytuacja. A jak tak już zostanie? Z deka strach mnie ogarnia...

IO-IO-IO

Sama w to nie wierzę, ale przed chwilą wysłałam Adze esemesa przepraszając ją i życząc powodzenia. Choć napisałam, że na rozmowę mnie nie stać, to PRZEPROSIŁAM.

20:23, annablack
Link Komentarze (1) »
środa, 17 lutego 2016

Jeszcze dziewięć dni, wytrzymam...Chyba najłatwiej by było po prostu chodzić w gaciach, nie pampersie, bo jak nie mam siły (jak dziś), to samozałożenie jest mega trudne. No tak, ale bez pieluchy trzeba wstawać do kibla, a stanie to praca wszystkich mięśni i po rehabie, który przecież mam codziennie, mogę nie mieć siły.

Wstyd, wstyd, wstyd rządzi. Codziennie nowy wstyd. Dziś pampersa pomagał mi zakładać Banderas. Farta miałam, że był, bo na przykład wczoraj byłam z Dudkiem i Maksem;).

Spałam 9 godzin. Tylko dlatego dziewięć, bo obudziła mnie mama, żeby mnie ubrać.

Nie ma tak, że esemowiec nie może spać. Pitu, pitu. Jakby męczył się tak, jak ja każdego dnia, mogę się założyć, że nie miałby najmniejszych problemów ze snem. Zapewniam. Ja każdego dnia padam jak zabita. Spróbujcie mając 7,5EDSS (10 to koniec) samemu sobie dawać radę i jeszcze mieć codziennie rehab i nie zdechnąć;).

Tak samo z żarciem: żeby się nie zaciukać ciężkością bytu,jem na potęgę i nie ma, że czegoś nie lubię, coś zostawię. Ja muszę mieć mięśnie! W większości dnia jestem sama, reszta pracuje. Dochodzę do wniosku, że jak ktoś coś zostawia, bo nie lubi, albo mu nie smakuje, to powinien dostać taki życiowy wycisk, żeby się nauczyć, że jak ktoś głodny, to zje wszystko. Kiedyś zostawiałam puree z ziemniaków, bo nie lubię, teraz jak jest mi tak ciężko, wylizuję wręcz michę.

Mogłabym się sobą zachwycić, że co to nie ja, ale w niczym mi to nie pomoże. Może zachwycają się ci, którzy wiedząc, że za silni charakterem nie są, chcą sobie poprawić nastrój? Przekimam jeszcze dwie godziny do rehabu, może mnie to odratuje;).Nieee, raczej spróbuję nie spać, jak listonosz zadrynda, to do Banderasa huknę na dół. Ja na parterze byłam na Wigilię. Szklana góra, co?

 

Mam nowego Hiacynta. Wypasione kwiatki. Cały pokój pachnie. Starego trzymałam, żeby zdechł, a on nie dość, że nie zdechł, to nowy kwiatek wypuścił, czyli stary fioletowy wypuścił nowego, a nowy, różowy, dopiero się rozwija.

 

Ha! Dziś rehab z Małgo lepszy niż wczorajszy z Dorką i przez bitą godzinę, nie trzy kwadranse jak wczoraj. Małgo mile zaskoczona, że mam jakąś moc, ale też zdziwiona, że dostałam rzutu, i to po tylu latach choroby (piętnaście agresywnego esemu). Że już pewnie powinnam nieśpiesznie postępować, a tu tak we mnie grzmotnęło. I co mówią lekarze? Zasadniczo nic, no bo co można powiedzieć, moja neurologia ma własne życie. Radiolog nie zrobił porównania rezonansów, bo nie miał mojego poprzedniego rezonansu (z lipca?). Nie wiem kto zawinił, nie ja, bo ja rezonans zrobiłam i oddałam. Nie było aktywnych zmian w mózgu, ale mnie to nie dziwi, przecież byłam wtedy w trakcie sterydów, które gaszą wszystkie stany zapalne w mózgu.

 

Ale się cieszę, że Małgo tak dobrze mnie oceniła, ale się cieszę, że znowu nie muszę iść spać po rehabie, może nawet zaraz załączę sobie jakiś węgierskojęzyczny film? Uwielbiam zdobywać nowe kompetencje. Wczoraj trafiło do mnie ogłoszenie, że szukają tłumacza ustnego węgiersko-francusko-polskiego. Po to się uczę słuchać, żeby pewnego dnia móc się tego podjąć :).

 

Obejrzałam 1,5 godzinny film po węgiersku i zadziwiająco dużo zrozumiałam.Nie, że wszystko, no ale z 90% będzie. Tylko dalej nie wiem „kto zabił”:).

 

To teraz powinnam francuski zapodać, ale może najpierw poczytam „dzienniczek”, przy następnym pierwszym piątku ksiądz spyta, czy przeczytałam, a ja co? 86/544?

No to czytam.

Załączyłam francuskojęzyczny film, ale średnio zrozumiałam. Czyżbym była zmęczona? Hyh, tak jak kadłubek po godzinie (tylko!) siedzenia, zaczął się kulić. Czyżby za mocny rehab? Nie do wiary...

Permanentne zmęczenie i wstyd.mnie dziś ogarnia. Wczoraj poszłam spać o 21, to co, dziś o 20?

 

 

 

 

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 lutego 2016

Hy. Zdziwko, bo dziś obudziłam się po dziewięciu, a potem jeszcze poszłam spać na dwie godziny. Czyli 11 godzin. W tym momencie przypominam sobie to, co la mamma zawsze mi powtarza: sen jest najlepszym lekarstwem. Farmaceutyków nie biorę, to śpię na potęgę. Mogę, to śpię, proste :).

Dorka dziś oceniła, że jestem lepsza niż wczoraj, więcej mi wychodziło i coś w tym jest, bo wczoraj po rehabie padłam spać na godzinę, tak mnie to wykończyło, a dziś w ogóle nie czuję potrzeby spania po, ożywiona jakaś jestem:).

 

Zasadniczo to ciężko mi trochę, życiowo;), bo muszę a ) opiekować się sama sobą b) mieć potem jeszcze siłę na ćwiczenia, ale... nie da się ukryć, lubię jak mi ciężko, taki ze mnie szajbus:).

Wszystko dzieje się po coś, może specjalnie stało się tak, że w najgorszym życiowym stanie zostałam bez pomocy. Samodzielność rośnie:). Pytanie tylko jak długo dam radę tak cisnąć. Wiem, wiem, dam radę tyle, ile trzeba, proste.

 

Aha, dostaję po głowie za to, że przyjęłam do znajomych na FB marynarza. A najpierw się do niego odezwałam kto on jest właściwie na tym statku. No co, lubię ludzi morza, z padre mi się kojarzy;).

A że śliczny? Trudno, ja nigdy ze Ślicznymi się nie spotykałam. NIGDY.

 

Ach to zakompleksienie. Kolo dziś też się odzywa, wyciągnął Skype'a, spytał kiedy się widzimy, powiedziałam, że I don't get it;), no i chyba załapał, że nie zamierzam. Na Skype'a nie wchodzę od... albo dawniej, bo szkoda mi czasu.

 

Na Skype'ie też jest mój prawdziwy wiek, to może gdzieś wreszcie to doczyta, bo na oko to gnojek.

Wiem, wiem, gdzie jest różnica płci, nie ma różnicy wieku.

 

Skończyłam dziś sterydy doustne. Za 10 dni szpital. Mój ulubiony szpital (jeśli w ogóle szpital może być ulubionym miejscem dla kogoś), gdzie w dniu wyjścia, kiedy przysługuje tylko śniadanie, dla mnie znaleźli obiad:).

A w szpitalu Pola Raksa, pora relaksu, w sensie, bo ktoś będzie mi pomagał, a tu jest tak ciężko, że może dlatego tak śpię, żeby się odratować.

 

Chciałam mieć ciężko, ale nie daję już rady.

 

Post pełen wstydu i upokorzeń.

Aleale. Wytrzymam jeszcze te 10 dni, do drugiego zapodania komórek. Stanie się cud i wszystko mi się poprawi!

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 lutego 2016

Hym. No, włączyłam wczoraj wieczorem drugi film węgierski. Nie byłam chyba gotowa, w sensie, nie „odpoczęłam” po skupieniu ekstremalnym na pierwszym filmie. Po czym wnoszę? Po tym, ze laptop mi się spitolił „z biurka” (ja nie mam już biurka, swoje oddałam doktorowi Jachowi do pokoju, jak będzie znowu u nas mieszkał, bo teraz mieszka z doktor Kasią na czas pediatrii, którą oboje robią w jednym miejscu), czyli blatu na poduszce z Ikei;). Zatem lekko mi się przysnęło. To od tej koncentracji. Myślenie szkodzi.;).

 

Aha, chciałam raz pójść na łatwiznę i poprosiłam, żeby la mamma mi ubranko na wuef przygotowała i pomogła się ubrać. A co, dam radę, jak trzeba, ale jej to pójdzie łatwiej niż to moje podchodzenie do szafy.I...w pięty mi poszło. Wiem, że się śpieszy do pracy, bardzo źle się czuje,ale...ile to zajęło, trzy minuty? Aż się skuliłam;). Czyli jednak la mamma stawia na moją samodzielność. Będę „jak Tommy Lee Jones, w „Ściganym”, promise;)

I Aga mi też załatwiła potrzebę szybkiego usamodzielnienia. Da się? Jak się musi, to da się wszystko, spoko.

 

Jestem jakaś kulturalna bardziej dzisiaj.Odebrałam dwukrotnie telefon z dwóch miejsc, gdzie mnie chcieli wkręcić w jakąś umowę za telefon (to tmobile, tmobile!) i dość światła i wygadana, nie dałam się zrobić. Pewnie myśleli, że będzie łatwo, bo rencista/emeryt, to łatwo się da zrobić w bambuko. Mój tekst:

To jest nagrywane? NIE ZGADZAM SIĘ.

Skąd ta światłość? Z Góry, musowo.

Z grzecznych zachowań dalej: przyjęłam do znajomych na FB gościa, bo nawet przystojny i marynarz (chyba navy coś tam);). Tylko jak mnie spytał o wiek, to z deka ściemniłam, ale to dla śmiechu. Jak tak się zachwycał zdjęciami, źe jestem pretty, to jak wyznałam, że mam 25 (co se będę żałować;)), to stałam się beautiful;))). Zresztą, ej, w profilu stoi 34. Może tak się skupiał na zdjęciach, że zapomniał przeczytać.

I kiedy będę znów na Fejsie? Na to nie odpowiedziałam, bo użył słowa, którego nie znam;). a Zresztą, ja, na FB?

 

Miałam rehab, pierwszy, po...2,5 tyg leżenia, więc zaraz po padłam na godzinę spać. A wczoraj spałam 8 godzin. Malutko, co nie?

 

Musząc założyć nowe spodnie od dresu gdyż poprzednie...no musiałam zmienić, wiedząc, że po rehabie nie będę mogła niczym ruszyć, to, żeby nie tracić energii na wstawanie co chwila (bo nie stoję na spastyce, tylko siłą mięśni), wdziałam pieluchę. gacie na pieluchę, inne spodnie od dresu -dałam radę w leżeniu, to jest rehabilitacja przed rehabem. Dobrze, że akurat Banderas był, to mi spodnie z szafy podał. Tylko... podał jedne w rozmiarze 36, nie wyrzuciłam, myśląc: A może schudnę? No i stało się, jeśli ubrałam się sama w pieluchę i na to dałam radę wdziać wąskie spodnie od dresu, to chyba schudłam.. Co zrobić, przecież się nie ruszam i jem.

Małgo napisała, że fajnie, że zaczynamy, na to ja:

:-) uwielbiam wychodzić z „czarnej dupy”

A Małgo:

cała Ania.

 

A mnie naprawdę kręci pokonywanie tego, co trudne, no co;).A Aga...jak na złość odeszła właśnie wtedy. Tydzień by mi dała na oswojenie... Że nie mam towarzystwa, to mnie nie boli, inteligentni nie nudzą się nigdy, ale...Ktoś by się przydal do wpuszczania listonosza, chociażby...

 

Ale zmęcz mam jednakowoż mocny.

 

 Śliczny z marynarki wojennej w pierwszych słowach spytał, czy jestem zajęta, a jak powiedziałam, że w związku nie jestem, zareagował "Wow". O co biega? Jak bym była zdrowa, czy mało chora, też bym  nie była, bo mnie to nie kręci. Zakochałam się raz w życiu, jak się zakocham, to wejdę w związek, inaczej bez szans. Jeśli wszyscy panowie zapraszający mnie   do  znajomych na FB po to zapraszają, to mogłabym otworzyć harem;).

Ponieważ jestem zmęczona, obejrzałam francuski film, dla relaksu. Nie jest tak bezbłędnie, jak było piętnaście lat temu, jak mnie na romanistykę UW przyjęli, ale to jednak relaks..

 

A! Dostałam w prezencie "ekscentryczne skarpetki" od panstwa z Kalifornii. Mają mi dać moc:))).

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 lutego 2016

 

Hy, hy, właśnie oszczędziłam 40 zł. Za manicure kosmetyczka życzy... Płacić cztery dychy, żeby ktoś mi obciął paznokcie? Krzywo. Jestem dużą dziewczynką, umiem sobie obcinać paznokcie! Z niewładnymi rękami sobie obcinają! Tu przegięłaś bejbe, oni mają do tego ludzi. Ty nie masz, Aga się pożegnała, trzeba zatem sobie radzić. Nie zarabiam i jestem skąpa, to moja motywacja :-)

Prawą ręką ciąć to luz, ale lewą to wyższa szkoła jazdy. Ale – jak się chce, to da się wszystko. Otwierałam sobie nożyczki, żeby były w gotowości do ciachu, zakładałam to na lewiczkę i krok po kroku obcięłam paznokcie u rąk. Jeszcze u nóg przede mną, ale do stóp mam za daleko z leżenia;), więc później. Tu oszczędność będzie większa, bo pani krzyczy osiem dych za pedicure! Kła? Przecież u mnie nie ma roboty- stopy nieużywane, delikatne, jeno wielkie, więc przestrzennie to może być drogie, ale w życiu, w życiu nie dam 80 zł za obcięcie paznokci! Sama sobie zrobię pedikiur, oszczędzając w sumie 120 zł. Fajny lakier znalazłam.

 

Dziś mijają dwa tygodnie jak leżę i śpię przy tym na potęgę. Myślałam, że 10 godzin snu z przedwczoraj to była jednorazowa akcja, ale otóż nie. Wczoraj spałam 9,5 godziny! Przypomniało mi się, jak Roman ze szpitala mówił, że śpi nawet godzinę dziennie, że esemowcy mają problemy ze snem. Co? To ja chyba nie mam esemu.

 

Ha, obejrzałam drugi film z dubbingiem węgierskim, no tu..zrozumiałam chyba wszystko, a na pewno 3/4. Tyle, że film trwający 1,25 h, ja oglądałam 2,5 h. I to, heh, bez patrzenia;). Nie no, trochę patrzyłam, a potem to samo „brałam na słuch”. No ej, uczyli mnie oryginalni Węgrzy, więc muszę rozumieć;). 3/4 filmu to lepiej niż nic, a jak już wybrałam takie studia, bo ja lubię mieć trudno, to idźmy w to na całego. A potem człowiek będzie pracował tak, żeby się nie namęczyć, a brać za to spoko kasę.

Ania namawiała mnie, żebym zapisała się zakładu pracy chronionej. Dzięki, ale chyba za dużo umiem, przynajmniej w niektórych tematach, żeby parać się składaniem długopisów i mieć z tego fun. Ale spokojnie, mam z tyłu głowy taką możliwość, żadna praca nie hańbi i jak będzie trzeba, pójdę do długopisów.

 

Ale kolejny węgierski film się do mnie uśmiecha. Jeszcze nie odpaliłam, bo to dla mnie jak orka na ugorze, mega spina, ale kto wie, może wieczorem?

 

Mówię do mamy:

-Czuję, że tak bym mogła wstać i po prostu iść.

 

Mama, jak zawsze zachowawczo, że widzi poprawę i z dobrą rehabilitacją, pójdę za kilka tygodni...

 

Ja postaram się już jutro, na rehabie (chyba, że Dorka się przestraszy i mi nie pozwoli. Tak jakoś czuję, że mam moc;).

Godzinę siedziałam z niskim oparciem, godzinę leżałam na brzuchu...no tylko chodzenia luzem mi brakuje;-).

 

Wow, już 16? Biorę się za „Dzienniczek”, dodaję wpis do publikacji i spadam. Blog jest chyba przereklamowany, albo mam za dużo zajęć poza leżeniem;).

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 lutego 2016

No, rozkręcam się. Tyle jeszcze nie spałam, szczególnie po robieniu niczego;). DZIESIĘĆ GODZIN, jak zabita. Otwieram oczy i: gdzie ja jestem: w domu czy szpitalu?

Czyżby to za mocny dzień wczoraj tak mnie rozłożył? No, Andzia, to dopiero trzeci dzień postu, ilość mocnych wydarzeń może jeszcze wzrosnąć.

Dziś gadam na potęgę i tak szybko jak nigdy. Ponieważ gadam od rana, wystygła mi poranna kawa, bo przecież gadałam.

Dowiedziałam się, że Jachu i Kasia mają LEP (LEP czy LEK?) od dawna i to tak dobrze zdany, że Jachu wymienił mi osiem specjalizacji, na które by mógł z biegu iść. On jednak chce  taką gdzie najtrudniej się dostać;) (radiolog ma popyt), a Kasi zależy na konkretnym ośrodku (anestezjolog), więc dzieciaki poprawiają (27.02?). Czyli są lekarzami pełną gębą (i ja ich znam, ja ich znam!;)), ale staż kończą we wrześniu, to dopiero wtedy  możliwość wypisywania recept (się uwzięła, po co ci to, przecie specjalnie leków nie bierzesz...no, jakieś biorę...). Więc jakby co trzech doktorów od recept  będę mieć od września.

Z tematów postnych;), czytałam wczoraj dzienniczek s. Faustyny i wyczytałam, że cierpi się konkretnie, żeby być nauką dla innych dusz jak trzeba cierpieć. Z klasą i uśmiechem. Ponoć prawdziwy chrześcijanin, to uśmiechnięty gość, więc icm jest trudniej, tym bardziej się cieszę;).

Aha, ponieważ ustawianie godziny o której wpis ma się pojawić możliwe jest tylko w nowej wersji bloga, a tam jest możliwość komentowania, to zaczynacie komentować. Od razu uprzedzę, że ja tego po prostu nie czytam, przepraszam! Komentarze nie są do mnie, to najczęściej yyy...refleksja o tym, co tu napisałam, żeby nie ująć tego "biciem piany", dyskusja między wami, czytaczami, dla was, czytaczy.. Jeśli ktoś chce coś przekazać bezpośrednio mnie, niech pisze, dzwoni, ale to co w komentach nie jest do mnie, po prostu. Szczęśliwie, mimo że nie pracuję, mam co robić intelektualnie i tym się zajmuję, żeby mi mózg nie zanikł;).

Dlatego spoko- dziękuję z góry za dobre słowa i za mieszanie mnie z błotem też dziękuję (nie wiem nawet czy ktoś miesza),ale to mnie nie dotknie, bo po prostu komentów nie czytam, przepraszam. Piszę, ustawiam godzinę publikacji, wysyłam i już.

 

Padre chodzi .po domu i się pyta: Co to ja mam takie ładne? (modyfikacja sławetnego Co to ja mam takie dobre? Aaa (plask w czoło), pamięć! Parskam co chwila jak to mówi.

Zauważyłam, że wzrost padre jest dla mnie optymalny (188 cm) do ćwiczeń stania na luzaka. Wczoraj spróbowałam. Mama powiedziała, że dobrze stabilizuję miednicę, dobrze obciążam nogi, czyli początek powrotu do pełnej sprawności:) jest, tyle że po chwili stania luzem zaczęłam lecieć do tyłu, tułów mi leciał, z zaskoczenia;). Trzeba na mnie uważać.

Ewcia kiedyś zartowała, że jakbym była zdrowa, to bym była modelką. Heh, nie nadaję się bo a) jestem za mała,b) mam kompleksy. Ja mam 174 cm, wzrost wysokiego normalsa. Na wyższą wyglądam, bo jestem szczupła.

 

Pamiętajcie, że u mnie nie ma tak, że stoję, chodzę "na spastyce". Jestem wiotko-spastyczna i ja jak stoję, to "siłą mięśni";), dlatego to takie męczące. Od poniedziałku codzienny rehab z Dorką.

Fajne wyczytałam w dzienniczku s.Faustyny: to Bóg wybiera, kogo chce trzymać w ciemności, a  kogo oświeca. Dlatego nawet jak ktoś myśli, że ma to gdzieś i nie będzie się wiarą zajmował, to jego decyzji nie ma w tym tyle, co brudu za paznokciem;).

Wiara to łaska.

Obejrzałam 1,5h dubbingowanego węgierskiego filmu. I nic nie zrozumiałam. Znaczy, trochę zrozumiałam, ale "kto zabił" za cholerę. La mamma namawiała,żeby francuskie filmy oglądać, ale wybrałam to, co dla mnie trudniejsze, zresztą, francuskiego kina to już zupełnie bym nie zrozumiała - tam trzeba dumać, a jeśli nie zrozumiałam sensu "strzelanki" zalecanej od 15 r.ż, która drugiego dna zapewne nie miała, a ja wciąż nie widzę związku między tytułem, a treścią... to czarno widzę. Dlatego postanawiam codziennie oglądać jeden węgierski film. Dubbingowany, ale przecie przez Węgra - rozumienie ze słuchu mi wzrośnie.

 No to już, więcej złotych myśli nie będzie:). Teraz, dla odmiany, będę leżeć.

Jeszcze dodam piosenkę, która jest piękna, ale się jej boję. Bowie śpiewa, że jest w niebie i ma nie dające się zobaczyć blizny.

To takie, jakie ja mieć będę po tym czasie pełnym wstydu i upokorzeń. Będę z tytanu, nie ze stali.

Żeby pokonać strach, dodaję.

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.