KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
sobota, 28 lutego 2015

"

Człowiek w głębi swojego jestestwa zakorzenił tendencję do „myślenia o sobie samym”, umieszczania własnej osoby w centrum spraw jako miary wszystkiego.

 

"

Słowa z jakiegoś portalu z mową papieża. Hyh, to  siedzę w głębi swojego jestestwa. Ale trochę czasem próbuję z tym walczyć.

Dziś zrobiłam tylko jedną serię tego, czego wczoraj pięć. Nie chcę przegiąć.

Własna osoba w centrum jako miara wszystkiego...ładnie sformułowane.

A, rekolekcje miałam...no to lecę.

22:29, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hm, tego nie znałam, może dlatego, że albumu S&M nigdy świadomie nie słuchałam.

Ale świadomie obejrzałam TVN Style, jak Mołek gadała z Chodakowską. I polubiłam kobietę, która kojarzyła mi się z trenerką wygibasów dla grubasów. Nawet nie czuję, jak mi się rymuje. Posłuchałam jacy ludzie z problemami do niej piszą i jak uciekają w te wygibasy i że ona, żeby znieść te trudne maile, ratuje się kościołem. I że często bywa. Urosła w moich oczach i nie będę już jej kojarzyć tylko ze spalaniem tłuszczu.

Szacunek dla niej.

17:46, annablack
Link Dodaj komentarz »

Ja-ja-ja-ja! Chorzy piszą o sobie, bo nie mają o czym. (Specyfika jest taka: jedni piszą, drudzy na nich narzekają. I tu i tu: robią to z nudów). A nawet jak mają, to i tak pisanie o sobie jest najprzyjemniejsze. Studium przypadku. Trąci to trochę psychiatrią kliniczną.

Przegięłam wczoraj i jak zwykle, jak coś znienacka idzie mi lepiej, muszę zrobić co w mojej nocy, żeby znów się zwaliło. Zamiast poprzestać na jednej serii robionych z takim wysiłkiem ćwiczeń rano, jak kole dziesiątej (wieczorem, dla takiej emerytki to pora niewyobrażalna) nieoczekiwanie po "Biblii" mnie ożywiło, z tego szczęścia, że woow, idzie! zrobiłam serii pięć i dziś już nie mogę nic.

Może poczytam dalej "Księgę wyjścia" i znów będę szczęśliwa, ożywiona i przygotowana na kolejny odcinek "Mleka i miodu", rekolekcji wielkopostnych o. Szustaka, który już dziś?

Wniosek na dziś: jak jest dobrze, nie staraj się za wszelką cenę, żeby było lepiej.

Dobrego dnia.

12:06, annablack
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 lutego 2015

Ej, trochę mi się udaje.

Zaczęłam czytać "Księgę Wyjścia" z Biblii, za o. Szustakiem.

I z tej radości:

21:46, annablack
Link Dodaj komentarz »

Chrzanić to, nakładanie sobie kagańca, akurat tego typu, żenujące dość jest. Nic sobie w kwestii bloga nie postanawiałam. To był spontan, jak większość moich decyzji. Nie wdzieję też włosiennicy i nie będę klęczeć na grochu.

Każdy pisze bloga jakiego chce, temu, komu nie pasuje klimat, nie czyta - proste. Biczowałam się jak zwykle, ale już mi się nie chce. A słowa "Marudzi, bo mu się nudzi" powieszę sobie na ścianie;).

17:44, annablack
Link
środa, 18 lutego 2015

Cze - już to słyszę: Miała zamknąć i wymiękła, tfardzielka niby, hy, hy, hy.

Zdjęłam blokadę, co byście widzieli, że, zgodnie z moim postanowieniem, w Wielkim Poście nie piszę bloga. Czyli lacha na to, co lubię najbardziej. Odezwało się do mnie sporo osób, że co teraz będzie;). Nie no, aż tak nie było, ale, tak czy inaczej chcę pozbawić się tego, co najbardziej lubię: pisania o sobie.

Kontakt ze mną cały czas jest. Chcecie wiedzieć jak jest, napiszcie, choć wolałabym nie musieć pisać o sobie, bo to jest to, co będę trenować: czy umiem się sobą nie zachwycać?

Chyba nie, dlatego tym trudniejsze to będzie zadanie. Ale spoko, tylko takie lubię;).

Nie stresujcie się - w necie jest moje wszystko, a nawet więcej;)

Otworzyłam bloga, żebyście nie myśleli, że się zablokowałam i sobie tu skrycie skrobię. Otóż nie.

Do miłego!

17:24, annablack
Link Komentarze (12) »
wtorek, 17 lutego 2015

Napisałam wczoraj, ale akurat blox.pl miał awarię. Jeszcze raz napiszę, na odchodnym. To nie jest taak, że jestem nieczuła na chorych i nie chcę im pomóc. Akurat ja, co wiedziałam, to wydałam w książce. Nie jestem nieczuła i jeśli ktoś mnie o coś spyta, to każdemu odpowiem, ale nie publicznie. To nie jest forum i nigdy do tego nie zmierzałam. Jak zwykle: odpowiem na każde pytanie zadane mi na gg, mailowo, bo  będę czuła, że ktoś naprawdę potrzebuje pomocy. Publicznym biciem piany na blogu nie jestem zainteresowana.

Na Fejsie zrobiłam porządki, wyrzucając ze znajomych kilkaset osób. Albo kogoś znam, gadam z nim, albo się nie znamy. Zapraszanie do znajomych "bo mamy tę samą chorobę", to przepraszam, nawet dla mnie nadużycie. Ja nie zapraszam do znajomych ludzi z platfusem albo blizną na środku czoła.

Znajomi na FB wiedzą gdzie uciekłam, ci których dobrze znam i będą chcieli wiedzieć, to się dowiedzą. A do publicznych wywodów znam jeszcze co najmniej jeden bardzo popularny blog. Wystarczy Wam.

Cześć.

 

 

06:45, annablack
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 lutego 2015

Hej. Chyba zamykam bloga. Będzie dla znajomych. Nie, nie przestanę pisać. Za bardzo to lubię, ale zaczyna mnie irytować upublicznianie się dla wszystkich. Jak coś jest dla każdego, to jest dla nikogo. Po kiego grzyba mam tak się sprzedawać. Enough.

08:46, annablack
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 lutego 2015

Napisałam do koleżanki o francuskim, nie spróbowałam naprawić drukarki, nie wypiłam drugiej kawy, nie zadzwoniłam do Ewci.

Dostałam za to wczoraj piosenkę disco polo. Nie jestem amatorką, myślałam, że kolega przez tyle lat znajomości wie. Najpierw przeczytałam słowa. Chciałam sprawdzić, bo może artysta coś mówi, i poza muzyką, która do mnie nie dociera, coś tam jest. No i to, co tam jest, to nie chciałabym tego usłyszeć. Przepraszam, po prostu inna wrażliwość. O gustach się nie dyskutuje, wiem, ale kiedy zamiast rocka, hard rocka czy nawet heavy metalu, dostaję w prezencie link do piosenki disco polo, i to z całą powagą,bo to dobre jest, to czuję, że ktoś tu czegoś nie rozumie.

Jak na blogu umieściłam kiedyś jakieś coś Weekendu, to zrobiłam to dla śmiechu, a nie, że lubię, no bo nie lubię...Nie lubię disco polo, nie! No nie i już. Możesz mi wysyłać, a ja po prostu nie będę tego słuchać,ok?

Czy ja wyglądam jak disco lady? A no tak,chodzę często w dresie, bo ćwiczę, to może tak, ale ja nie jestem tym, kim Ci się wydaję.

 

Byś mi kiedyś, raz chociaż, coś rockowego wysłał....

 

Ciężki dzień bardzo. Dobrze, że już się kończy.

19:39, annablack
Link Dodaj komentarz »

Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle – cały dzień leżę kamykiem, bo brzuch mnie napamparampam i przysypiam za dnia. Z tego względu ja, mająca możliwości w temacie, zjadłam 3 kawałki pizzy. Jak nie ja. No, nie każdą, ale Flambee mogłabym sama XXL. Szczególnie, że pizzę jem raz na kilka miechów. Ale nie dziś.

Dr Jan pomoże mi w niezbędnych kwestiach. Piotrek, o tym pisałam.

Po 17 wypiję drugą kawę i może się dodzwonię do Ewci.

La mamma choruteńka znów. Bu.

16:15, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze. Zasadniczo pobieżnie (my ją nazywamy Marysia) moja neurologia woli dziś, niż wczoraj. Nawet nie gadałam z Ewcią wczoraj. Gadałam palcami na gadu chwilę z Grześkiem.

Dobrego dnia.

 

10:40, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 lutego 2015

Uprzedzam, bo niektórzy zarzucają mi i z niesmakiem przyjmują, jak piszę coś o moich przejściach w temacie zamiast wygodnej, okrąglutkiej, laickiej notki. Będzie o wierze. Uwaga.

Hm. Miałam stop z psalmami dłuższy czas i dziś trzy do przesłuchania. Przesłuchałam pierwszy i drugi na razie, czyli piąty i szósty. Piąty psalm mnie ruszył bardzo i trochę wyjaśnił. Moje usta to był otwarty grób, w którym skupiało się wszystko to, co szatańskie. Czemu odmówiłam już trzy nowenny i nic? Jasne, może być tak, że nie zostałam wysłuchana, bo niewysłuchanie mnie w temacie choroby było najlepszym, co w moim życiu miałam do wyboru – nie wiem co miałam, ale podejrzewam, że nic fajnego. Ale może być też tak, że w każdym słowie, w każdej sekundzie modlitwy, zachowywałam się nie wierząc prawdziwie, że to, o co proszę w modlitwie może się ziścić = mogę zostać wysłuchana. To dosyć szatańskie, bo z tyłu głowy miałam przeświadczenie, że pewnie się nie nadaję, że pewnie nie zasługuję.

Fajnie, że to sobie uzmysłowiłam.

Kto ma ochotę wysłuchać, zapraszam. Szesnaście minut.

 

A teraz zmiana tematu. Obejrzałam dziś „Siły specjalne” i się rozczarowałam, bo myślałam, że bohaterka będzie trochę w klimacie G.I Jane, w końcu taka sprawna, a tu nic z tego. Ale film spoko, choć trochę obrzydliwy.

Aha: zjadłam pączka. Rychło w czas, no ale poślizg niewielki – zaledwie drugiego dnia po Tłustym Czwartku.

A, nie skontaktowałam się z koleżanką, napiszę, żeby przyszła kiedy jej pasuje i pogadamy spontanicznie – zobaczymy co wyjdzie. Nawet jej tekstu żadnego nie wydrukuję, bo drukarka się skończyła. Jeszcze bym w niej pogrzebała, ale nie mam siły zdejmować z półki. Wiem, padre nie może dźwigać na razie więcej niż kg, ale może bieliźniaka zahaczę jak się tu pojawi.

Ładna wiosna tej zimy.

19:36, annablack
Link Komentarze (2) »

Serce na patyku dla Was.

La mamma znowu chora, a już zdrowiała, ale wdychała zimne powietrze i się stresowała mną. Z napięcia boli mnie całe ciało. Nie miałam głowy przejrzeć papiery o czym możemy pogadać z panią doktor ginekolog (czemu myśleliście, że neuro? Różne specjalizacje mają lekarze. A że dziewczynę znam, nie znaczy, że to neurolog:)). Postaram się zwlec z wyra i wyjść łapać słońce, ale może kole południa, na razie usiłuję odtajać.

Wczoraj, o jakiejś 15:00 padłam spać na godzinę. A ja przecież nie drzemię w dzień, nie ten typ. Po prostu zmówiłam NP (nowennę pompejańską) i ścięło mnie, bez żadnej infekcji, zwyczajnie - z napięcia.

Ale mi żal mamy, cholera, no.

09:44, annablack
Link Dodaj komentarz »

Otwieram oczy, wyglądam za okno: Rany, jak pięknie. Pąki na bzie u państwa sąsiadów, wiosna, wiosna mnie przepełnia. Chciałam podziękować za Walentynkę, Olo. Zawsze mi poprawiasz humor, który zresztą ostatnio i tak niezły. To słońce działa do potęgi, uchhh!

07:28, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 lutego 2015

Dopiero wróciłam do domu, więc rehab musiałam odwołać. Piękna pogoda- czuje się wiosnę:)

10:57, annablack
Link Komentarze (2) »
czwartek, 12 lutego 2015

„Mmm, ładnie ci w czerwieni.”

Dziękuję. Do oczu pasuje, co?;)

„Czemu w tym nie chodzisz?”

Bo z dresem nie konweniuje;)

Dziś całkiem spoko dzień. Podejście „wojskowe” w duszy rządzi.

Doktor bardzo miły i profesjonalny.

 

Zaoferowałam koleżance, (pani doktor med.) z liceum konwersacje z frencza. Za friko, bo od znajomych kasy się nie bierze, a myślę, że to będzie dobre dla każdej z nas. Wieczorem miałam pomyśleć o czym możemy gadać, bo chyba nie zwyczajne teksty "rozmówkowe", ale zwyczajnie nie mam siły. Może jutro po południu?

A. Nie zjadłam ani jednego pączka. Obiad zjadłam na kolację, to już ani miejsca, ani ochoty (której zresztą zwykle nie mam) nie miałam.

 

20:27, annablack
Link Komentarze (1) »
środa, 11 lutego 2015

:)))) Padre już dziś po południu wraca do domu. Zajebiście! Moja mantra z smsa: WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE działa:).

09:17, annablack
Link Komentarze (1) »

Wyciszam się z Trójką, która przed dwoma godzinami to mi narzuciła na mózg. Rano z tym gwizdałam;). I rzucam okiem na smsa treści "WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE." Nie mam powodu nie wierzyć. Łatwowierna jestem jeśli chodzi o dobry obrót spraw.

Dobrego dnia. Jedenasty żółtek pączkuje.

08:30, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 lutego 2015

Nie ma dziś pełni, a w ogóle nawet nie jestem znużona (bo czem? niczem). Nie odbieram telefonów. Sorry, jakoś nie mam głowy do deliberowania. Tak jakoś.

22:56, annablack
Link Dodaj komentarz »

Moi drodzy! Dziękuję Wam za wsparcie. Każdego rodzaju. Bardzo było mi to potrzebne. Wszystko moje zepchnęłam trochę z głównego planu. Od dawna nie biorę różowych, bo jestem taka, że jak cienki stres jest to się mazgaję i łykam, ale jak dzieje się poważnie, to jedna łza mi się nie zakręci, jestem zdeterminowana i bojowa. I tak jest teraz. Bojowy szyk na piątkę. Bardzo to teraz potrzebne, a ja nie chcę nikomu zawracać gitary.

Dobrego wieczoru.

20:13, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.