KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 28 lutego 2014

Pogadałam małą godzinkę z Ewcią i mi lepiej. Ustaliłyśmy kilka spraw. Jest zima, to musi być ź(mno)le. Na wiosnę, jak zejdą śniegi i lody puszczą, będzie lepiej. Cierpliwości nigdy nie miałam za wielkiej, raczej wysublimowaną w nasileniu, z tego też względu nie jest mi łatwo, no nie jest.

 

Skoro jednak już za trzy tygodnie oficjalna wiosna, we mnie też wkrótce zakwitnie zielone (nie w sensie, że coś mi zgnije w środku).

 

Cierpliwość, jak już wspomniałam, nigdy nie była moją mocną stroną, więc muszę się nauczyć okiełznywać szaleńczą nerwozę, żeby mi nerwy nie padły doszczętnie przed wiosną. Ile ty żyjesz dziewczynko? 32? To czas się nauczyć, że taki lajf.

 

Chyba wybrałam chłopca do naprawy lapsa. Jest w PJWSTK, Adam też to kończył, tak nawiasem. No i wydaje się kumaty. Wiek nie gra roli, byle umiejętności były. Na razie czekam, aż się gniazdo-kabel-nie wiem co skończy doszczętnie.

 

Dobranoc, baj.



22:26, annablack
Link

Nie mogąc napisać dobrze, nie napiszę nic.

Olo, nie dzwonię, bo widać nie mogę.

Monia, nie piszę, bo się nie da, po prostu:].

Nawet ja aż taka wylewna nie jestem:].

Dobrego weekendu.

15:54, annablack
Link

Eeee, chyba wytrzepałam. CCCCccczzzzxxvvbbnm,./';lkjhgfdsawqertyuiop[] Tak. Nie ma nigdzie oporu. Albo dostatecznie zgniotłam to, co tam było, albo się przemieściło pod klawisze, których często nie używam.

Siadłam na rowerek. I żenada, Ale zapomniałam, że wczoraj pod wieczór jeździłam. I to osiem minut, huh. To teraz było w bólu 4 i pół minuty i PIĘĆSET METRÓW. Tak mało jeszcze nie było. I w piżamie jeszcze nie było. Tempo równie żałosne. Chyba 20kcal. No nie obudziłam się jeszcze specjalnie. W sensie- przed kawą to nie do pedałowania. Zaraz się obudzę...

08:50, annablack
Link

Cześć. Piątek...mówią, że słońca dziś nie będzie. No trudno. Trzeba się zwlec, odziać i sprawdzić, czy Babcia zjadła śniadanie i połknęła leki. Ale może jeszcze chwilkę. Przed chwilą dzwoniłam do Alior Sync, bo znalazłam nieaktywowaną nawet kartę i przypomniałam sobie, że zakładałam kiedyś konto, jak się obraziłam na mbank. Nie użyłam ani razu, ale nastraszona,że już mi naliczyli miliony karne, zadzwoniłam spytać. No i rzekli, że to konto jest stuprocentowo darmowe i od maja będą zmiany, ale niedotyczące tego konta. Powiedziałam, że chcę zlikwidować, a oni, że nie muszę nic robić. Nie wierzę, ale konsultant z którym gadałam miał taki fajny głos, że nie bardzo mogłam się skupić. Zadzwonię później kiedyś, może odbierze jakaś pani, to mi będzie łatwiej.

 

O, ćććććccccccc mi się chrzani. Oś mi chyba utknęło pod klawiszem. Muszę mocniej gnieść klawisze, żeby zgnieść to co tam jest. Poproszę padre, żeby mi odkręcił tę klawiaturę i wyczyszzczę, bo jak tu żyć bez „c”?



08:30, annablack
Link
czwartek, 27 lutego 2014

Rozmowa z la mammą.

 

-Ty nie powinnaś nosić okularów w takim razie?

-Mam receptę na cylindryczne w szufladzie. Od roku.

-???

-No bo, skoro samochodu nie prowadzę, a czytam bez problemu to po co?

-Czytasz bez problemu? Aha.

[Chwila ciszy.]

-Zastanawiam się w ogóle po kiego grzyba z własnej woli poszłam do okulisty. Może mi coś było?

-Sama cię umówiłam. Czasem trzeba się zbadać.

-Aha.



I jak tu się nie uśmiechnąć...

20:53, annablack
Link

8 min, 1,2 km, 47 kcal. Jednak, tak jak myślałam. Wystarczy nie dopuścić mnie do lekarza – od razu zdrowieję. Dobra, tempo profesorskie, ale jest osiem minut. Nie chciałam dłużej, żeby stopniowo wydłużać czas jazdy.

 

Znalazłam sobie modlitwę do Ducha Świętego, która mi się podoba. Nie znam, ale mi się podoba.



20:21, annablack
Link

Chyba jest lepiej, bo pierwszy raz od...prawie dwóch tygodni pozytywnie myślę o tym, żeby usiąść na rowerek. Niestety, jestem chwilowo obżarta tymi czterema pączkami i opita blek herbą, więc nie siadam, ale jak mi zejdzie niżej, to spróbuję. I kolacji też nie jem. Pączki były obiadowo-kolacyjne i nic więcej nie dam już rady. Zrzekłam się kremówki, która była w gratisie do obiadu, bo to dla mnie za dużo i za słodko.

 

Aha. Zarejestrowałam się na forum zywyrozaniec.pl, bo tam można poczytać jak ludzie sobie radzą z tym uważnym odmawianiem nowenny i tym, jeśli, jak im się zdaje, Bóg ich nie wysłuchuje. Ktoś mi poradził, żeby modlić się do Ducha Świętego. Nie kojarzyłam żadnej modlitwy do Ducha Świętego, więc poszłam po rozum do gugla i no, jest sporo. Fajnie.

 

Uch, za dużo było tych pączków. Powinnam była przestać na dwóch, ale jak drugi okazał się być bez marmolady, poczułam się oszukana i musiałam posprawdzać pozostałe dwa, to chyba oczywiste.

 



18:32, annablack
Link Komentarze (2) »

Los nie chciał, żebym trafiła do neurourologa. Nigdy nie byłam jeszcze. No nie chciał. Przybyłam, okazało się, że nie jestem zapisana. Pani rejestratorka być może zapisała mnie na 15:45 w czwartek, 27.02, ale do innego speca, bo neurourolog dziś nie przyjmował. A chciałam, żeby dał mi inny preparat „na przerost prostaty” niż Omnic Ocas, który mi szkodził. No to może neurolog mi da coś innego niż OO. Ja mam cierpliwość, ja poczekam.

 

Ile zjedliście pączków? Ja cztery. I najlepsze jest, że nie jestem amatorką wyrobów ciastowych (ciaścianych:) ciastczanych:)) z ciasta, no - poza wytrawną pizzą. W dodatku jestem królem, bo tylko ja trafiłam pączek, który nie miał marmolady w środku. Będę mieć szczęście?

 

Zeżarłam cztery, bo na nich polegał nasz tłustoczwartkowy obiad. To co, obiadu nie zjeść?



17:39, annablack
Link Komentarze (7) »

To wolę.

12:18, annablack
Link Komentarze (2) »

Dziś mi gra the Animals i ten kawałek w kółko. Dosłownie, na okrągło. Wyciszam się, bo dziś doktor objawowy. Wiadomo, psychiatra nareszcie.

Tak pięknie na dworze, Skufka pocieszyła, że wszystkim meteopatom gorzej, ale Skufciu, średnia to pociecha.

Spojrzałam na napis na mojej koszulce i chyba już nie wypada: KISS ME BEFORE MY BOYFRIEND COMES BACK to raczej nie w wieku lat 32? Ale tam, ja mam wszystkie głosząco nieadekwatne do wieku. Ale tej nie oddałam. Oddałam tylko tę ze zmniejszającą się czcionką napisu ZA DUŻO SEKSU ZROBI Z CIEBIE KRÓTKOWIDZA.

Dobrej reszty dnia.

 

11:50, annablack
Link Komentarze (4) »

Cześć. Skufka do mnie napisała i tak cieplutko mi się zrobiło. Co by nie mówić, fajne jest jak się wie, jak rozmówca wygląda. To jakoś zbliża.

Dostałam maila wyjaśniającego poprzedniego maila, który wcale mnie nie zdenerwował, więc głupio mi się zrobiło, że dostaję przeprosiny. I stało tam, że gdyby były komentarze, to byłby komentarz nie mail. Ja lubię dostawać maile choć w mailach zawsze jest o tym, że na pewno bardzo dużo osób do mnie pisze, więc z pewną taką nieśmiałością napiszę i ja. Prawda jest taka, że pisze do mnie tylko parę osób i są to niezniszczalni przyjaciele. Ja olewam, nie odpisuję, a oni wiedzą jaka jestem i piszą i tak. (Ukłony dla Ciebie, Monia.)

Myślę, że nadszedł już czas, żebym spróbowała znowu włączyć komentarze. Jak znowu zrobi się nic nie wnoszące bicie piany, to znowu usunę, ale każdy jakoś tam, mniej lub więcej, dojrzewa, to może i komenty niektórych będą bardzej na poziomie. Jeśli nie, to od razu zamykam. Nie robię tego, żeby sobie zwiększyć "odwiedzalność", bo tę, mimo zamkniętych komentarzy, mam bardzo dobrą. Pamiętam, że to jest net i każdy chętnie mi dokopie "zza zasłonki", ale odważam się na próbę.

 

08:04, annablack
Link Komentarze (2) »
środa, 26 lutego 2014

Dość pogańsko zabrzmiało mi to, co przeczytałam w artyklu, przysłanym mi, jak chcę wierzyć, w dobrej wierze. I znalazłam od razu co o niewysłuchanej modlitwie mówią "uczeni w piśmie". Przeczytałam na razie jeden artykuł, czy dwa i od razu mi lepiej. Mądrzej mi;).

Uciekam sobie gdzieś.

20:15, annablack
Link

Czuję, że gorzka lekcja pokory przede mną. Kiedyś tak pisałam, że może i lepiej, że nie jestem zdrowa, tylko w „betonowych butach”, bo gdybym była zdrowa pewnie wielu gości bym wykorzystała, wielu ludziom sprawiła przykrość...Niektórych trzeba za młodu wsadzać do „więzienia swojego ciała”, bo tylko wtedy na pewno nikogo nie skrzywdzą, a ja...ech, ja jeszcze pamiętam jak się zachowywałam na samym początku choroby – kiedy nic mi nie było i mogłam wszystko.

No i tak: skoro Bóg zawsze wie, czy realizacja intencji, w której się modlę, będzie dla mnie dobra, nie wiem, czy mnie wysłucha. Wiadomo, bardzo bym tego chciała, ale nie jestem pewna, czy wykorzystałabym ten dar we właściwy sposób. Ale ON wie.

Tak czy inaczej daję z siebie wszystko, spalam się w modlitwie i mocno wierzę, że zostanę wysłuchana. Nie w tej nowennie, to może w następnej, albo jeszcze następnej?

A jeśli nie zostanę wysłuchana, chciałabym to zrozumieć.

I tyle.

 



18:10, annablack
Link Komentarze (2) »

Hej. Ponieważ nie bywam zainfekowana z zasady – mama przynosi zmutowane wersje dziecięce do domu, a ja tego nie kupuję i nie pamiętam kiedy byłam chora tak wiecie: gorączka, dreszcze itd. postanowiłam dziś strajkować i poudawać przed sobą w stylu: snucie się w piżamie cały dzień. Nie dałam rady. Przed dziewiątą już odziana, ale jeszcze przed kawką.

 

Tak sobie myślę o tej modlitwie kontemplacyjnej. Ja nie umiem kontemplować, sprowadza się to u mnie do powtarzania w myślach w kółko nazwy tajemnicy różańcowej. No ale jak Matka Boska ukazywała się dzieciom i mówiła: odmawiajcie różaniec, to one tak umiały kontemplować? Ja być może rozumiem co to jest defragmentacja, ale kontemplować nie umiem.

 

Szaman przysłał mi elektronicznie książkę o kontemplowaniu w modlitwie. Może jak przeczytam, to się naumiem? Dzięęęki.

 

Idę po tę kawę, bo choć dziś oficjalnie Dzień Spania W Miejscach Publicznych i ja mogę, bom niepubliczna, to Wy oczu szefa unikajcie, jak Was zmorzy;).



09:16, annablack
Link
wtorek, 25 lutego 2014

„Nie wiemy, co to defragmentacja, więc tego pani nie włączymy”, napisała trzecia oferentka w odpowiedzi na moje, że tego nie chcę, w gratisie, bo jak chcę, to umiem włączyć sama, ale powinien wiedzieć co to jest, skoro ciumcia Black wie. Tej pani na pewno nie wezmę, bo jest najdroższa, dodatkowo.

 

Z tą kontemplacją może być trudno. Znalazłam określenie, że nowenna pompejańska jest zwana nowenną „nie do odparcia”, ale pewnie jak się kontempluje, a ja tylko bezmyślnie medytuję. Pomoce naukowe nie ułatwiają. No dobra, ale jak nowenna trwa 54 dni odmawiania po jednym różańcu dziennie, teraz jestem na szóstym dniu, więc może do 54ego dnia nauczę się kontemplować. Nie będę gadatliwa, tylko medytująco-kontemplująca.

Idę gdzieś wyruszyć w rejs.

Do widzenia się z państwem.

 

21:44, annablack
Link

Gadam z babcią: Żałuję, że nie poznałam mamy Taty. Podobno byłam do niej podobna?

Babcia: To była piękna kobieta...

Ja: Aha, czyli nie.

Babcia: Bardzo jesteś do niej podobna!

 

To chyba tylko z koloru ogólnego, bo z tego powodu nie jestem podobna ani do mammy, ani do Babci. Wielka nieobecna. Jedna kobieta w rodzinie do której podobno jestem podobna. No bo jeśli płeć dowolna, to przypominam padre.

 

Brakuje mi tego i nie daje mi spokoju, że jej nie poznałam, bo umarła w moim wieku będąc. Nawet trochę młodsza, bo rocznikowo miała 32 lata. Zgięła ją autoagresja:(.

Wiem, że teraz chodzą mi po głowie jakieś pogańskie działania, ale chciałabym z nią pogadać. Chciałabym spojrzeć jej w oczy i zobaczyć, czy faktyczne podobieństwo istnieje. Widzę na zdjęciach różnice: Babcia bardziej uposażona kobieco, ale ja za to jestem wyższa, mam dłuższe nogi, palce, szyję, stopę, po prostu jestem ogólnie dłuższa, hehehe.

Pusty śmiech, ale mi jej brakuje.

 

Czy kolejny telefon oznaczał: No dobra, od niego nie, ale ode mnie odbierzesz? Jak mówię, że nie to nie. Całkiem nie jak baba. Jak marynarz, ehehehe.

 

Przeszukuję internet, bo sobie uświadomiłam, że jeśli różaniec to modlitwa najbardziej kontemplacyjna z wszystkich, to ja cały czas nie kontempluję chyba. Po prostu wyłączam się i bezmyślnie, albo małomyślnie mówię Zdrowaśki. Muszę sobie znaleźć jakieś pomoce naukowe.



19:29, annablack
Link

Aha. Zgłosiło się do mnie dwóch panów, jeden z Wawy, z ceną, którą ogarniam. Pan stawia na winę zasilacza, ja zaś jestem pewna, że to nie to. Dwa miałam, pierwszy – oryginalny.

Dziś zjadłam pierwszy raz od... nie pamiętam... racuchy. Z dobrego tłuszczu, mąka nie taka, ale bezglut chyba nic nie daje – pół roku już na nim jestem. Daje coś Budwig, mama twierdzi, że znaczne ograniczenie objawów móżdżkowych to jednak dieta Budwig, toteż ciągnę pastę, siemieniaska itd. ponad rok w tej małej dawce – profilaktycznej. Ponoć objawy za które odpowiedzialny jest móżdżek zmniejszają się ekstremalnie ciężko, dlatego to, co udało się osiągnąć jest super.

A na obiad zjem pizzę Giuseppe „4 sery”. Jak spadać to z wysokiego, tak?



15:20, annablack
Link

Musiałam odwołać rehab z jutra. Ale dziś był. Mama wezwana do pracy, więc nie będzie jej jutro, czyli nie będzie klucznika Gerwazego, a ja nie dam rady schodzić do furtki, żeby otwierać drzwi. Nie mam rzutu. Próba palec-nos wychodziła mi całkiem dobrze, bez większych trzęśliwości. Generalnie to, co mnie „boli” to mega słabość nożna. Nie mam siły chodzić, utrzymanie się w pionie jest wysiłkiem niemożebnym. Nie rowerkuję od soboty. Spytałam mamę co sądzi o sterydach. Powiedziała: Nie masz rzutu, humor masz dobry, może PMS cię rozwala a za często sterydów brać nie można. Brałam w żyłę koniec sierpnia/wrzesień, czyli muszę teraz to po prostu przetrzymać. Wziąć na wstrzymanie i być dla siebie dobra. Ja być dla siebie dobra, jak wiadomo, nie umiem, no ale cóż, jak trzeba, to trzeba.

Najwyżej jutro poćwiczę sobie we własnym zakresie. Nie chce mi się gadać i ciężko mi się gada, poza tym, dlatego drażnią mnie telefony i ich nie odbieram. Jak powiedziałam, że jak mi będzie lepiej, to zadzwonię, to tak właśnie uczynię. I przyśpieszanie mnie telefonami w stylu: ty nie dzwonisz, to sam dzwonię, w moim przypadku nie ma racji bytu, a żwawy, pozytywny głos rozmówcy działa mi wręcz na nerwy. Zadzwonię, kiedy będzie mi lepiej – nie wcześniej. Jeśli za długo dochodzę do siebie, to cholera wie, może lepiej zmienić rozmówcę, bo jak rozmówczyni chora, to może nadejść czas, kiedy z nikim nie chce gadać.

Rzekłam.

13:55, annablack
Link
poniedziałek, 24 lutego 2014

Co się dzieje nooo...ja wiem, napięcie przedmiesiączkowe, no ale bez jaj, żebym nie mogła kroku zrobić? Przeraża to, nie powiem.

Jutro ósmy rehab. Rehab- nie rehab. Nie wiem czy cokolwiek będę na nim robić.

La mamma upiekła dziś Zebrę i ja, oczywiście świadomie ją zjadłam.

Zaraz post, czyli chleb i woda, a nie – ja nie jem pieczywa, w takim razie tylko woda. Dobra, żartuję, ale zawsze chciałam sprawdzić jak to jest przez 40 dni bardzo pościć. Rodzina by mi pewnie nie pozwoliła, ukazałam wszak ponad rok temu me niezdrowe, głęboko anorektyczne zapędy. I teraz też, chcę niby sprawdzić jak mało dam radę jeść w poście. Przerażające jest to, że jeśli sobie postanowię, dałabym radę się konkretnie głodzić. Nie chcę jednak wystawiać się na takie próby.

Chodzi mi to po głowie, bo faktycznie siebie nie lubię, więc „zagłodzenie” mogłoby być wodą na mój młyn. Dlatego też nigdy nie głosiłam kochania kogoś. Żeby kochać innego osobnika, trzeba wszak najpierw kochać siebie. Stąd te moje rejsy wgłąb siebie, albo od siebie, zależy jak na to spojrzeć.

I tym miłym akcentem... dobrego wieczoru.



20:16, annablack
Link

Jest okropnie. Tak, że nie miałam siły wleźć na moją wieżę. Nie mam siły funkcjonować. O rowerku nawet nie myślę. Wzrok się poprawił, ale chyba tylko to. Nie odwołam jutrzejszego rehabu. Poproszę o jakiś masaż, albo coś wymagające małej ruchomości...Schody w dół OK, ale wdrapać się to jakaś masakra. Co dalej? Turururu.

Nowenna mi idzie. Budzę się o wpół do siódmej i cisnę. Jak sobie uzmysłowiłam, to dziennie odmawiam 250 zdrowasiek. I to jest dobre i to wycisza. Jak mam zły dzień, albo zasypiam w trakcie modlitwy za rodzinę, to tylko dwieście. Jak na mnie, to jest MEGA. Myślę, że nawet takie ćwoki jak ja, jeśli dostaną szansę, mogą rozwinąć się wewnętrznie przez medytację chrześcijańską. Widzę, że to mi robi dobrze, choć na przykład dziś musiałam już łyknąć 25 mg hydroksy. Jednak. Wczoraj nie łykałam wcale i śmiałam się pełną gębą, jakby ktoś zdjął mi z ramion krzyż, ciężkie brzemię. Niestety dziś, prawdopodobnie przez pogrzeb, na którym nie byłam, musiałam łyknąć.

Ciężki czas. Dobrze, że wszystko co złe, kiedyś mija. Nawet u mnie.

Aha, znów się chrzani gniazdo zasilania  w asusiku. Raz ładuje, a raz nie, a ja naprawdę, obchodzę się z nim jak z jajkiem. Nie oddam lapsa do gościa, który już dwa razy wymieniał gniazdo i wydaje mi się, że ani razu nie wymienił go naprawdę. Dam ogłoszenie, że szukam i zobaczymy co wyjdzie.



14:47, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.