KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
środa, 31 stycznia 2018

 https://www.pitax.pl/rozlicz/0000083356?cel=Bartuszek%20Anna



Dżej się zważył ze mną na rękach. Jest obciach, bo ważę pół kilo mniej, niż jak się ważyłam z Dżejem ostatnio. Mama rzecze, że odżywiam się odchudzająco. Mięso, ryby, jaja. Zero węglowodanów. No, 48,5 kg na 174 cm brzmi przerażająco. Nadchodzi czas buł, pączków, kanapeczek...do ciast się nie zmuszę. Na rehabie się turlałam.

 

17:37, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hej. Oby dziś było lepiej. Wczoraj umocniłam się w przekonaniu, że jestem meteopatką. Wczoraj wiało od rana, więc czułam się okropnie. Rehab odwołałam. Patrzę na drzewo u sąsiada. Ani drgnie, czyli dziś będzie OK. To na jutro też poproszę, fryzmasterka będzie i ma mnie zrobić na Kaczora Donalda, jak było całe studia. I tak nie wychodzę, bo nie umiem, to chociaż humor sobie poprawię z powodu, że jutro zaczynam pracę. Wypas, naprawdę. Będę się starać.

Muszę się zważyć, czy cokolwiek już się udało. Nie wiem, czy jedząc po prostu wszystkie posiłki, można przybrać? Ale sprawdzę.



Cały czas nie wieje:).



Ciekawe, o której mam rehab...o trzeciej?

Dobrego Wam!

 

07:24, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 stycznia 2018

 

Cze. Nie pisałam wczoraj bo powaliły mnie wiatry niespokojne i to tak, że byłam dumna, że nie odwołałam rehabu, pomimo trudnej sytuacji wokół. Mocny wiatr mnie niepokoi i powala neurologię. Tym bardziej się ucieszyłam, że zaesemesował Przemo z pytaniem jak mi. Jak wiecie, nie lubię dziubać esemesków, bo szybciej powiem, niż napiszę, dlatego unikam. Ale nie wczoraj. Wczoraj ani nie pisałam, ani nie mówiłam. Napisanie esemesa „Zdycham” było akcją nad akcje, bo trafić w odpowiednią literkę to nie byle co. Poza tym, ostatnie dwie czy trzy osoby ze mną słownie gadają, to ja nie mogę pozostawić smsa bez odzewu.



11:30, mniej więcej, Gosia. Dalej wieje i dalej dzielnie nie odwołuję;)>

 

08:21, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 stycznia 2018



Hej. Działo się. Nie mam ochoty o tym pisać, więc spuszczam zasłonę milczenia;). Nie o wszystkim z wszystkimi;).



Zmieniamy dietę na zdrową, to taki nius, którym chętnie się pochwalę. Syfiasto już jadłam, na chodniku spałam;), teraz lata już zbliżające się do czterdziestki, więc czas o siebie zadbać:)))



Dobrego Wam.

 

08:17, annablack
Link Komentarze (3) »
sobota, 27 stycznia 2018



Huh. Ale zawody. Normalnie łzy mi w oczach stanęły, jak Stoch pokonywał rekord skoczni. I tych kolejnych zawodników Polacy odstawiali po kolei wszystkich. Urosłam.



Gadałam z mamą o tym, że farbnę się znowu na ekstremalny blond. Podobno człowiek wygląda najlepiej w kolorze, który miał przez pierwsze pierwsze lata życia. ja na to:

- OK, mam etat, po dziewięciu latach, trzeba to uczcić, a mama wskazała, że ekstremalny blond być musi, bo dobrze w nim wyglądam, niezależnie od pracy, do karnacji pasuje i takie tam. No, coś w tym jest. Moja koleżanka, piękna, czarnowłosa ufarbowała się na ekstremalny blond i...zrobiło mi się smutno. Ja w życiu nie ufarbowałabym się na czarno, bo do karnacji mi nie pasuje...a jej to niepasowanie nie przeszkadza... Ech. A taka była ładna...



Dobra, zmęczon a emocjami jestem. Napisałam maila do Państwa z Kalifoirnii, do Kaśki nie dzwonię, bo mi głupio, że ona się źle czuje, a ja nie, a powinnam powiedzieć, że ja tez.

 

18:44, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Cze. Hej, hej. Dziś Jachu ma urodziny. Mały Jasiu dobiega trzydziestki. A ja, w mordę, czterdziestki. Nie tak zaraz, jak Jachu do okrągłego, ale moje też się zbliża. Ale ale. Jachowi bliżej, niż mnie. Ja jeszcze trzy lata i to cieszy :). Rycząca czterdziestka nieprędko. Najpierw się poprawię:).



A, czekałam, aż Robert zadzwoni, bo mówił, że pogadamy wieczorem, a...

No cóż, a tu dupa. Zapomniałam, że „pogadamy” dla esemowca z reguły oznacza „popiszemy”. No ja wiem, dla połowy chorych gadanie stwarza problemy, ale ja dlatego rehabilituję gębę, żeby gadać wokalnie.

Maila możesz nie przeczytać, ale jak dasz głos, to jest to.



Aha, w smartfonie przeczytałam, że jak wejdę w wiek emerytalny, to nie ma opcji siedzieć na rencie, nawet jeśli jest dużo lepsza, niż prognozowana emerytura. Złodzieje znów zmienili przepisy. Mi prognozują emeryturę 600 zł. Wypas, co?



Dziś skoki, super. Dobrego Wam.

 

12:19, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 stycznia 2018

 



Hehehe. Zapisałam sobie w dokumencie, jak zwykle, wpis na blog. Znaczy, miałam zapisać. Wpisałam: 13:00...i to by było na tyle. Miałam opisać jak tam rehab, ale wpisałam godzinę i odeszłam od kompa, do innej, nagłej, porywającej czynności. A daleko, z przyczyn wiadomych, odejść nie mogłam;). Jeszcze.

Na rehabie powrót do pionizatora po tygodniu zatrucia, po zatrutym tygodniu:). No i było smutno. Gośka niczego nie opowiadała, to ja nie oddychałam, I tak dziesięć minut. Bez wdechu też umiem, w końcu uczę się na nurka;))).

Gadałam z Przemkiem, że dorosłam do radości z oglądania skoków. I to z entuzjazmem;). Jeszcze dziesięć lat i nawet golfem będę się ekscytowac.).



Tak czy inaczej, szykuję się na jutro:).

 

22:36, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej hej. Dziś koniec wolności o 10:30 -11:00. Wiecie, aż się spinam, jak piszę o końcu wolności. No, to właśnie dążenie do wolności motywuje mój rehab;).

Mama chyba chciałaby mnie wysłać gdzieś na rehab, a ja nie chcę bo a) od lutego zaczynam pracę b) najlepsza ekipa rehabilitacji głosu i ruchu przychodzi mi do domu:).

Teraz weszłam na kolejny etap. No nie chcę ich zostawiać, bo sama jestem zainteresowana, co będzie dalej;).



Dobrego wszystkiego!

 

06:55, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 stycznia 2018

 

Dobry...ostatni tydzień bezrobocia:). Uch, wczorajszy dzień był mocny. Podjęcie pracy mieści się wysoko na skali stresu. Musiałam wysłać skan/zdjęcie dyplomu. Otwieram i spojrzenie na pannę: o rany, jaki sztuczny uśmiech! Kurde, już pięć lat chorowałam, dopiero po czterech latach zaczęłam brać interferon, bo, heh, w tych czasach nic innego nie było, a pyszczydło widać, że jakieś takie..napięte. To ja teraz, po siedemnastu latach choroby, uśmiecham się luzacko, jak okaz zdrowia:). To te masaże twarzy, no dobra, pani siada mi na brzuchu, ale masaż...mmm...mogę karnet wykupić?;).



W lutym zmienia się rozkład zajęć w środę. !4:00 pani od głosu, 15:00 Dżej. Na mój jęk, że tak jedno po drugim, usłyszałam: poprawisz swoją wydolność. No, zdecydowanie, ale podejmować takie akcje można dopiero mając stary sm, bo za młodu wżyciu nie dałabym rady. A tak? Uczę się na komandosa;). No bo, że na nurka, to wiadomo.



Dżej, jak gadaliśmy o stawianiu głosu i zabawach logopedycznych stwierdził:

- Ty masz genetycznie dobry głos;).(Czyżby pił do padre?)

Mmm, a będzie jeszcze lepszy:))).



Na odchodnym powiem tylko, że wczoraj, po rehabie, zjadłam dwa obiady. Tak się kaszle. Wczoraj już nie bolały mnie powłoki skórne i rozciągane flaki.



A dziś mam długo wolne. Rehab dopiero o 16:40. W najmniejszym stopniu mi to nie przeszkadza. Wreszcie odpocznę.



A, jeszcze się dowiedziałam, że nie jestem wiotka, tylko wiotko-spastyczna. Dwa w jednym, bo, że przebieg móżdżkowy esemu jest najtrudniejszy, to wiedziałam, ja nie lubię mieć prosto:).



Dobrego Wam.

 

08:12, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 stycznia 2018

 



Umowa podpisana. sześć lat bez jakijekolwiek pracy, to stanowczo za długo dla mnie, a lepiej mieć niż nie mieć. Dziś tyle roboty, że Dżej zaśmiał się, że powinnam prowadzić kalendarz. No bo tak: najpierw pani logopedka, potem pośredniczka od banku, potem Dżej. Płynnie się zmieniali. Praca 7h, w dowolnych godzinach. To chyba da się zrobić, przynajmniej spróbuję, banku w CV jeszcze nie miałam;).



Obiad czeka, cholera.

 

17:17, annablack
Link Dodaj komentarz »



Rany. 50 minut ćwiczeń i zdycham.

- Postaw głos! Nie brzmij jak chora, tylko mocny głos!

Trenuję głos jak piosenkarka. 40-50 % esemowców ma jakieś problemy z gadaniem. Stąd najczęściej piszą. Pani mi dała swoją książkę z ćwiczeniami logopedycznymi. Ćwiczenia są dobre z tym, ze trzeba je robić, a ja nie mam siły, kurde, po trzeciej Dżej, a ja wymiękam. Zebra mi wystają, wyglądam jak z Auschwitz, obiecałam sobie, że będę jeść, ale...jest ciężko.

 

11:37, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Po tym zatruciu i wręcz jadłowstręcie, żołądek mam jak orzeszek laskowy. Muszę rozciągnąć, a to takie ciężkie, nieprzyjemne, że głowa mała. Jak przedwczoraj zeżarłam na kolację sześciojajową jajówę;),  choć po trzecim poczułam, że już dość, to co, ja sześciu nie zjem? I zjadłam, ale dalej jeść, bez bólu, mogłam dopiero wczoraj na kolację. Ja na śledzie mam miejsce zawsze;).

Usłyszałam, że jak przetrwam dwa, trzy dni normalnego jedzenia, nie, że 3000 kcal, zwyczajne posiłki, ale zjadać całe, to żołądek mi się rozciągnie. Nie sądziłam, że to takie trudne i tak bolesne, ale trwam w tej walce o rozciąg brzucha.



Dziś po 15 rehab z Dżejem i, cholera, jak pokazałam, że od niechcenia jakiś tam ruch mi wychodzi, bo nie wiedziałam, że jest trudny (to jest dobre w moim organizmie, że nie dopuszczam myśli, że czegoś nie mogę zrobić, bo jestem chorutka i jak kogoś nie ma obok, żeby mi podać rękę, to nie zrobię.), to teraz wejście na następny etap ruchu się kroi. U mnie na stanie z reguły pomocy nie ma, Fajnie, że kilka godzin Iwona jest:).



A o 10 rehabilitacja głosu. To działa, pierwszy raz obcy ludzie normalnie ze mną gadają, bo brzmię normalnie i mam posłuch u psów;). Czyli jestem dobrze słyszalna;).



Przedwiośnie, ale możliwa gołoledź na mazowszu!



Do miłego. Dziś też będę się siłować z żarciem.

 

07:39, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 stycznia 2018



Chrzanić to. Palą mi się wszystkie kontrolki . Odwołałam. Cholera. Za ciężko. Muszę odpocząć.

 

08:41, annablack
Link Dodaj komentarz »



Kurdeż, bywa zapieprz taki, że nie wiem, jak się nazywam i paradoksaknie nie mówię o pracy, tylko o rehabie.

- O, to ci wyszło, to już mogę sobie odhaczyć, że umiesz.

Pewnie oczekuje, że będę tak już codziennie? Dostałam czterdzieści minut na wykon, zajęło mi pięć, bo robiłam z myślą; Prosiłam o lajtowe traktowanie po zatruciu, więc jak nie wyjdzie, mam na co zwalić. Na luzaku robiłam, od niechcenia i wyszło.

To okazało się, że kolejną rzecz umiem, a jak nie robię, znaczy, że na pewno mi się nie chce. Taaa...



Ych. Wiecie z ilu jajek zjadłam wczoraj kolację? Jak hutnik, z sześciu. Ale obiadu nie zjadłam, a mam przytyć. Rozciąganie skurczonego brzucha jest naprawdę trudne i bolesne. O jak bolesme.



Nie mam siły ani ochoty na ćwiczenia. Przekroczyłam cienką, czerwoną linię;).



Padan spać przy Metallice. Mam czas do 11:15, jeśli pominę śniadanie,,,

 

07:05, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 stycznia 2018

 



Cze. Ale opieprz dostałam, że nasz pierwszy medal i tak dalej. No wiem, ale chciałam lepiej;).

Rano myślę: Nie zaczynajmy dnia, co? O trzeciej jakoś ćwiczenia z Dżejem, a ja już jestem zmęczona, bo będzie „krew, pot i łzy”. Czyli ciężko, ale sama chcę. I jeszcze to tuczenie. Spinam się na samą myśl o próbie rozciągniecia żołądka;).

Ale trzeba, co zrobić.

Nie chcę zacząć dnia.

 

08:19, annablack
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 stycznia 2018

 



Pancia ma migrenę, a skoki słabeee. Po cholerę oglądałam? Brąz? Bez komentarza.idę cierpieć dalej. Tylko La grease załączę na poprawę humoru.

 

18:01, annablack
Link Dodaj komentarz »



Hej, witajcie! Co dobrego u Was? U mnie dobrze. Jak Blackusia pisze, że dobrze, znaczy to, że bez traumatycznych wydarzeń, zwyczajnie. Wlazłam na FB, wysłałam dzień spóźnione życzenia do czterech osób...nie siedzę za często na Fejsie, mam co robić;). A teraz na serio będę miała, hura!



Właściwie nie wiem jak biuro pracy na mnie trafiło. Ja się do nich nie zgłaszałam chyba...



A, Kaśka ma zwykłą grypę, nie anginę. A już się bałam. Wiadomo, żadna infekcja nie jest dobra, ale grypa brzmi lżej;). Co ja się wypowiadam o chorobach w ogóle. Sorry. Facet przy katarze umiera, na przykład.



Dobrego dnia, nie oddychajcie za głęboko.



Muszę przytyć chociaż 5kg. Chyba da się zrobić.

 

Babciom pożyczone? No.

 

10:58, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 stycznia 2018

 



No, Przemo obecnie leczy się tylko ruchem z dwoma goścmi. Ja z mieszaną parą, ale czuję, że to najlepsze wyjście, bo zero ubocznych. Przynajmniej dla mnie najlepsze, bo ja już cysternę wypiłam. A nie, to nie do tego typu rozmowy;). Pomyliło mi się.

Pooglądałam skoki, serię finałową skasowali. Stoch ze srebrem. Trudco. Liczy się tylko wszystko albo nic. Srebro to taka żenada, jak chodzenie z pomocami. Nie lubię rozwiązań połowicznych. Albo chodzę, albo nie.



Na obiad też poczułam głód. Wow, trzeci posiłek.

 

18:47, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Wow, PTSR ogólny zapunktował mocno. Przysłał mi wczoraj link do programu do rozliczeń podatku z mechanicznym przekazywaniem 1 % podatku dla mnie. Super sprawa. Będę jeszcze dodawać później. Jakbym już miała PIT, sprawdziłabym na sobie.

Nie pada, z Kaśką nie pogadam, bo biedna ma anginę. Poczytam jak zdrowo przytyć...

 

 

 

program do PITa z 1% podatku dla mnie

12:48, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hej. Grzegorz Damięcki rzucił: Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Powiedz mu o swoich planach. No, to, że trafię do banku wciąż w pale mi się nie mieści. Ale zawsze coś nowego.

Czuję zwyżkę mocy. Kto by pomyślał, że wystarczyło zjeść kolację i śniadanie;). Teraz załączam nieśpiesznie akcję „jedzenie”. Będą ze mnie ludzie. Ale chuda, ale byk nie chorowałam, teraz trzeba delikatnie zwiększać zasoby podawcze;), żeby żywieniowo wyjść na człowieka, bo tak dziwnie troszku. Nie je, nie pije, nie chodzi i żyje;).



Śnieg, śnieg pada, do miłego!

 

11:17, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.