KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
wtorek, 31 stycznia 2017

Napisałam maila do Dutcha. W krótkich, żołnierskich słowach do opowiedziałam co u  mnie i z tego jestem zadowolona. Ucieszyla mnie wiadomość od pani redaktor/korektor, że w nowej części książki było mniej do poprawiania, niż w tym, co wydał, poddając korekcie Radwan. Slowem, mój surowy tekst był lepszy niż to, co wydawnictwo print on demand przyjęło;).

Pani redaktor od WSiP chyba musi być dobra. 

wZnalazłam orzeczenie z Andersa, tam do stałam stopień umiarkowany i od razu dożywotnio, w ZUSie dostałam na komisji do celów rentowych znaczny, ale już nie dożywotnio, tylko na…nie pamiętam ile. Ale stoi tam, że jestem całkowicie niezdolna do pracy i samodzielnej egzystencji, choć pisanie mogłoby być moją praca, bo nie uważam go za coś specjalnie ciężkiego;).

21:05, annablack
Link Dodaj komentarz »

Yhm. Widzę, że dziś znów udawało mi się parę rzecz ciut lepiej. Czemu? Tak jakoś;), bez powodu.

Myślę, popędzona przez Gosię, żeby przetłumaczyć książkę, tylko kto przetłumaczy za darmo? Google translate… Lepiej nie. To trzeba lubić, ja na węgierski nawet bym nie przetłumaczyła, tyle tu slangu i nowomowy, że jest po prostu  trudne. Pani redaktor powiedziała,  że to nowe, co napisałam, jest lepsze niż część pierwsza, wydana i korektowana przez Radwana. Czyli nauka pisania na blogu mi służy;).

Jutro ma być gotowy tekst do ebooka, ale, kwestia dość istotna, zgubiłam swoje orzeczenie o niepełnosprawności, więc nie mam co się zgłaszać do fundacji, żeby zakładać subkonto. Jak nic mi nie orzeczono;) to po co, w sumie…

Swoją droga, umieć gubić, nie wstając z łóżka, to trzeba być mną. Gubię rękami innych. Może w drugą stronę też to działa;).

12:38, annablack
Link Dodaj komentarz »

Aloha!

Obudzłam się godzinę później, niż zawsze, a więc ci, co do pracy, już wybyli. Jestem ja i sobie piszę, żeby nie zapomnieć języka w dziobie. A propos dziobów: wczoraj do kulki powieszonej na termometrze przyleciały dwa rudziki. Kaska!!! mi je nazwała. Chyba smaczna ta kulka z Lidla, bo jeden, taki łakomczuch, widać z tego, bo jak rozdziawił dziób, to nie mógł zamknąć. Nie wiedziałam, że ptaki tak jedzą, myślałam, że to takie kulturalne pukanie prawie, a ten wczorajszy tak się rozdziawił, że chyba mu smakowało, bo żarł chwilę, potem wydawał odgłos dziobem, pewnie coś w klimatach: Mniam, mniam, no i dalej jadł.

Ten drugi puknął w kulkę parę chwil i polecial zawołać innych. Wczoraj były dwa, obstawiam, że dziś pojawią się ze cztery. Muszę sprawdzić jak się najlepiej czyści obsrany parapet. O 10 rehab, znaczy, heh, o 10, no wtedy, kiedy Małgo dotrze. Obstawiam 10: 30. Dobrego Wam.

08:18, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 stycznia 2017

Byłam ciekawa, kiedy to się pojawi.

W czwartym zdaniu obcy facet z Manhattanu wyznał mi:  Sorry to say that - I really like you.

Czyli tak jak zwykle.  Trochę to nudne.

Nie mogę się doczekać, aż pani mi skończy korektę/redakcję, zebym mogla prosić  kolegę o zrobienie ebooka. Tak jak z tym blogiem…Piszę bo lubię składać słowa, chciałam się przekonać jak to jest pisać w sieci to, co tłukłam w kajecie. Piszę bez jakiegoś celu, nie mam hasła przewodniego, nie zamierzam nikogo przekabacać na moja modłę, każdy jest przecież inny, a to w co gram ja, to dla lubiących sobie utrudniać;0.

20:07, annablack
Link Dodaj komentarz »

 Uch. Nie jest łatwo, czyli niby tak jak zwykle :) Na rehabie było ZA. Za dużo, za mocno. – Boli. Aua, tu też. Au, jeszcze raz to zrobisz i ucieknę – zagroziłam. Auć taaa, ja nawet nie umiem uciec. Jak już zrobiłam, co mogłam, wpadłam w papierologię organizacyjno-fundacyjną. Słanie maila do mojego reprezentanta, obstawiającego kwestie różne, którymi nie zajmę się sama. 3 - 4 maile od Dutcha czekają na odzew, a ja się nie wyrabiam. Jakby mi za to płacili jak w spedycji to bym się sprężała, do takiego bajania o niczym, to tylko blog…

Po 5 dniach spoczynku było na rehabie zarąbiscie, ale potem gadka z jedyną odważną, która do mnie dzwoni  już. Wyplutam całościowo. Bywa.

16:43, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze. Pokazuję Iwonie zdjęcie ze stypendium w Budapeszcie. Już trochę strzaskana słońcem południa. Na drugim stypendium, zaraz potem, w Debreczynie, było już zapewne mocniej, ale byłam tam sama, więc nie miał mnie kto zdjąć na dowód, że i ja mogę na brązowo.

Iwona:

- Opalałaś się tam?

- Nie, uczyłam, jak to na stypendium.

 

- Czyli zawsze byłaś chudziak..

- To to z oszczędności. Oszczędzało się na alkohol, co by kulturę węgierską bliżej poznać. Żartowałam. Generalnie na kulturę.

2003_bp

 

12:26, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 stycznia 2017

- Ale to ciasto niedobre. Sam cukier. Twoje było super – komentowałam ze skrzywioną miną miseczkę słodkiego ciasta, którą zamierzałam wchłonąć jako kolację.

 

No, bo mało słodkie. Zachwycałam się, a potem ze śmiechem dodałam, że mogłoby być ze wsadem ze śledzi, to byłby ideał;). Ale poważnie, na cukier jestem chyba uczulona. Robi mi się niedobrze, jak jem coś mocno słodkiego.

Poza Snickersami;).

 

 

Ładny teledysk. Taki...szpitalny;) :D.

 

 

 

 

19:59, annablack
Link Dodaj komentarz »

Zapomniałam

 

Hehehe, byłam komentatorem skoków narciarskich. Kaśka nie mogła włączyć tv.

- Leci, leci, leciii...spadł. Teraz skacze nie Polak. Teraz skacze jakiś z dziwnym nazwiskiem Szy...coś tam. Teraz leci Francuz..coś tam, coś tam, Sawła. O, ten dotknął tej zielonej linii. O, ten przeleciał. Będzie podium. Stoch umoczył. Mocno. Ten też słabiasto.

 

I tak przez godzinę prawie. Komentatorka sportowa... Minęłam się z powołaniem.

 

A za oknem mam kulkę z Lidla, powieszoną dla sikorek na termometrze:).

 

18:00, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

HEJ, HEJ. Teraz już wpis na blog piszę w dokumencie, żeby nie było, że mój wylew „mądrości wewnętrznej" mi  przepadł;).

Przypomniałam sobie o czym pisałam: jakiś czas temu la mamma przyniosła mi swojego storczyka bo taki biedny miś, z łóżka nie wstaje, o wyjściu nie mówiąc, to niech se na kwiat popatrzy;).

I się okazało, że storczyk lubi chłodek, bo zauważyłam, że im zimniej u mnie, tym lepiej storczykowi = druga gałązka porasta kwiatami. I tak: Banderas wchodzi do mnie w swetrze, on ciepłolubny i ma pigment, a poważnie, to on w niskich temperaturach potrafi bez bólu chodzić w krótkim rękawie:). Pewnie też witaminę D łyka, oby!

 

Kolejną aplikację udało mi się wepchnąć na telefon i do tabletu. W laptopie miałam zapamiętane hasło, więc po prostu zmieniłam je na nowe i wrzuciłam też w inne miejsca. Ale zanim do mnie dotarło, że wystarczy zmienić hasło, to potrwałooo.

 

Wczoraj wieczorem rzuciłam antybiotyk, bo już nie mogłam. Mama się zgodziła, ale ja dziś już się stresowałam tak, że może za wcześnie, że mama musiała użyć autorytetu:

  • Jestem lekarzem, masz dobre wyniki, mówię ci, że możesz już nie brać!

Słowem: uspokoiła mnie:)

 

A to mi Grzesiek przysłał, no i fajne. Wolę niż disco polo. Musiałam znaleźć inną wersję,żeby było cale.

... ale ja bym wciapała gdzieś gitarę:)

 

 

 

 

12:01, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 stycznia 2017

Nie zepsułam jeszcze. Choć byłam blisko, mieszając się w różne niebezpieczne kwestie, wszystko działa.

Skoki piękne, jak Żyła tak poleciał, to pomyślałam, że to bardzo dobry dzień, a zagrać Mazurka w Austrii, pokazując gest, heh, Kozakiewicza Niemcom i Austriakom (ale nasz team zachowuje się jak trzeba:)) to fajne. Jutro skoki indywidualne i też będzie fajnie.

Trump był straszny i wcale nie śmieszny. Tak mam, że ciągle się śmieję. Los mnie rzucił w sytuację, w której słabsi na duchu by pewnie chlipali, zabijali się, takie tam. A ja się śmieję z idiotyzmu sytuazcyjnego i nie myślę o przyszłości. Jej nie ma, jest teraz. 

Pisałam więcej, ale się wzięło i...odeszło w niebyt;).

21:56, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hyh, składałam życzenia Jachowi, on oglądał mój nowy telefon i od niechcenia naprawił mi to, co ja zepsułam i maile już się odbierają, dlatego dodałam to konto, które w złości skasowałam;).

Fajnie. Ile by trwało zanim sama bym się dowiedziała jak to naprawić... Ach ci bracia!

Chcę jeszcze parę rzeczy zrobić. Aindzia, tylko nie zepsuj nic!

16:45, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej. Znowu coś wcisłam w telefonie. Moim brand new, superowym telefonie. Od tygodnia nie mogę odebrać poczty. Wkurzyłam się i skasowałam konto. Telefon jest do telefonowania. Jak mi wku.w przejdzie, znowu się będę uczyć używać smartfona;).

Dzisiaj domówka okazjonalna, a ja nie daję się znieść na dół, bo ktoś ma infekcję. A ja mam antybiotyk, więc lepiej nie ryzykować. Trudno.

Postanowiłam, że ten rok poświęcę na unowocześnianie. Się. Zatem uczę się obsługiwać i ustawiać sama te wszystkie trudne rzeczy: smartfon, tablet, używać Fejsa, próbuję się na starość umowocześnić, a to skomplikowane. I zobaczyłam kiedyś, jak wygląda ebook z  próbki mojej książki. Wygodnie czytać w telefonie, jak się nie ma za dużo wolnej przestrzeni

A, mam aplikację oceniającą czystość powietrza. Kanarek/skowronek ? w telefonie. Mama, nasz papierek lakmusowy, mówi, że smog wszedł już do domu. Hm. Masakra jest w Otwocku, my nad mieszkamy, południe Wawy i tu jest niewiele lepiej.

  Jakbym nie miała rzęsek w płucach, chyba bez przerwy nosiłabym maseczkę.

 

Dobrego dnia, mimo wszystko.

09:54, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 stycznia 2017

Zmierzyłam na rozkaz i usłyszałam:

- Taką masz tę temperaturę ni taką ni śmaką...

Ech. 36,9.

18:58, annablack
Link Komentarze (1) »

Aj, jak ktoś za często nie bierze poważnych prochów, to jak tydzień łyka nie najmocniejszy antybiotyk, to cierpi. Nie mam gorączki, jak zwykle chyba, wyniki ok, a ja, biorąc tylko jeden antybiotyk i nie mając nawet podwyższonej temperratury zdycham. Ja się do prochów chyba nie nadaję. Gadałam tylko godzinę, a czuję się jakbym przebiegła maraton. Mnie najlepiej robi rehab...

Jutro Trump vs Putin. Będzie śmiesznie i strasznie...

17:21, annablack
Link Dodaj komentarz »

Dzień doberek. Mały doktor Jachu kończy dziś (ile on kończy? Ustalmy najpierw rok...89 rok, czyli ma lat..jakby urodził się w 90...miałby 27.  Dodać rok...28?! Mały Jasio...Malutki..194cm wzrostu.. Ale on stary...normalnie nie wierzę. Pomińmy wymownym milczeniem ile starsza jestem ja;). Nie wychodzę z domu, bo nie umiem jeszcze, mogę wyglądać w dowolny sposób:).

 

Mmm, szybko, emesik do młodego!

08:09, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 stycznia 2017

Jak mierzyłam temperaturę, raz dziennie mi wystarczy, a zmierzyłam, bo czułam, że ho, ho, 42 stopnie i białko mi się ścina;), i wyszło, że mam 36,6 zareagowałam szybko:

No tak, Iwona tak strząchnęła maksymalnie, że termometr zepsuła...36,6...dobre!

La mamma:

- Zdrowo wyglądasz przecież.

No, jak zawsze;).

 

I... po tym co mi opowiedziała Kaśka, a ja sprawdziłam, czy to z medycyną  zgodne pytając lekarza, czy jak człowiek ma konkretną temperaturę to dobrze chwalić że dobrze, bo organizm walczy i wyszło to, co mówiła Kaśka: niebezpiecznie mieć powyżej 38 stopni i trzeba do tego nie dopuszczać Zbijać. Dalszy ciąg wywodu mi umknął...ale najważniejsze wiem:))).

Zasadniczo nie wiem, co dziś robiłam...

19:56, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej. Oj, te dzieciaki z UW, które stały pod Kopernikiem, chyba nie wiedziały za czym kwestują, poza studentami prawa. 'Religia ze szkół!' Hę? Studenci nie mają religii w szkołach, a w miejscach intelektualnie wcześniejszych religia jest. Ja miałam i nie czuję się przez to skrzywdzona, zresztą zrozumiałam trochę temat dopiero po studiach. 'Prokreacja nasza sprawa'? No i na zdrowie, ale nie o to chodziło w akcji. Nie to był temat ogólnopolskiego wzburzenia młodych

I czy ta laska, która mówiła o co studentom chodzi, musiała mieć taki cienki głosik jakby była w podstawówce i ktoś jej dał dla śmiechu mikrofon? Dlaczego prawnicy nie gadali dłużej? Widać, że kumaci.

Od wczoraj wieczorem, kiedy drugi raz miałam 37,4, czyli nawet nie podwyższoną temper skóaturę zdaniem medyka, pomyślałam: Aha, to było najwięcej, teraz będzie wracało do 36,6. No i chyba wraca. Iwona mi oddała  na posiew, ale teraz już po ptakach. Jeśli coś miałam, to w szóstym dniu antybota, już nie mam.

Padre każdego dnia pyta jak się czuję, odpowiadam, że jak zwykle i taka rozmowa:).

 

A ważne. zwiększylam ogrzewanie na 3, bo zauważylam, że mam gęsią skórkę na rękach Na razie to ciepełko wytrzymuję, byle nie za długo...

10:42, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2017

No ładnie, wiceminister zdrowia, kolega mamy z roku, podał się do dymisji. Swój człowiek. Zbyt porządny. A studenci mojego uniwerka protestują przeciw PIS, hehe.

Patrzę na niusa o karambolu. Spokojnie, ministrowi wojny nic się nie stało. Wczoraj obejrzałam cztery odcinki "Ucha prezesa". Piękne i dobrze grane.

Od dłuższej chwili nie włączałam laptopa, tabletu, tylko przeżywałam, że piąty dzień mam gorączkę. Niewysoką, podwyższona jest powyżej 37,5, a ja najwyższą miałam 37,4. Czyli takie pitu, pitu. Nie pamiętam, kiedy miałam więcej niż 36,6, dlatego tak tym żyję;) Zresztą, myślę, że gdyby nie dobry poziom wt. D, temperaturę miałabym jakąś konkretniejszą. Nic to, Pinkas podał się do dymisji, studenci UW zauważyli, że sytuacja w kraju nie najlepsza... Co to, co to? Dzień trzeźwego myślenia?;)

21:46, annablack
Link Dodaj komentarz »

O, nie mogę...

Łuki podniebienne lekko zaczerwienione, ale leciutko, a opukiwanie nie boli ani z przodu, ani z tyłu.

- Nie śmiej się! Boli?

- Nie.

Mam chyba jakąś dziwną w przebiegu infekcję, zdaniem la mammy. O 11:00 miałam 37,4.

Jestem jaka? Odwrotna.

13:56, annablack
Link Komentarze (1) »

37,4, kto da więcej?

10:58, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.