KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 31 stycznia 2016

Nienawidzę Halnego .Stwierdziłam, że to mój najgorszy dzień życia. Nie mogę nic. Prosiłam o szpital, ale zobaczymy, czy jutro, po Halnym, będzie mi lepiej.

Wygląda jak mega rzut, ale pewnie mam zapalenie pęcherza, jak zawsze i sterydów nie dadzą

15:49, annablack
Link
sobota, 30 stycznia 2016

Jęczałam mamie, że napisałam krótkie, a mama mi na to, że pan stwierdził, że się nie gubię w narracji, więc jak spójna całość to OK. Yyy, bo ja bym chciała nauczyć się pisania o niczym. A - nie ma, przerzucisz u mnie jedną stronę i już nie wiesz gdzie jesteś. Za dużo sie dzieje.

Trafiłam na stronę Spisek Pisarzy i oni tam uczą jak pisać, żeby nie zagubić się w fabule.

A w ogóle to chrzanić to, będę czekać pół roku (to jeszcze 5 miechów), chcę wydać w Prószyńskim. Pierwszy raz do nich napisałam, bo pierwszy raz przyjmują na maila treść. I może tam znajdę mentora, który mi powie jak pisać. A w międzyczasie spróbuję się uczyć na spisekpisarzy.pl. 

Taką mam koncepcję. 

Koleżanka przysłała mi swoją książkę z selfpublishingu. To królowa selfpublishingu - wydała kilka. Myślałam, czemu ona, kurde, nie wydaje w zwykłym. biorę do ręki: Cegła. I zaczęłam czytać. i, cholera, wiem, czemu nie wydaje w zwykłym. Nie doszłam do połowy, bo to jest po prostu nudne. Albo ja mam zbyt męski sposób pisania i  nudzę się jak się nic nie dzieje. Przecież nawet pisząc o niczym, można pisać to tak, że to chce się czytać.

16:42, annablack
Link

Hej, hej.

La mamma, jak zwykle, mnie zgasiła. Wydało mnie wydawnictwo "historyczne" i to za darmo, bo to był dokument. Byłam pierwsza w PL, która coś takiego chciała wydać. W przypadku beletrystyki, w dodatku o miłości trochę, jest dużo trudniej, są tego miliony. A do mnie napisał facet, że mu się podoba:). Jedyny jakoś poważniej ubrany;). Czyli jednakowoż jak ja piszę, książkę "o miłości", to się facetowi spodobała. Pewnie - bo krótka;). Albo głupawe poczucie humoru. Jak wydałam "Bestię", to zadzwonił do mnie mąż koleżanki, którego nie znam, żeby powiedzieć, że ciągle się śmiał. To książka o chorobie! Żarty na smutno są najlepsze.

Moje widzenie uczuć jakieś takie męskie jest. No ej, w domu bez Babci, to już zupełnie głupawe poczucie humoru+testosteron mnie otacza.

Zobaczymy w poniedziałek co mi pan napisze, jaką ofertę mają i czy dużo będę musiała zapłacić. Kasa za książkę pewnie jak za "Bestię" - 1,50zł od egzemplarza.

Nie ma się co przejmować tym, co piszą na forach. Tam siedzą frustraci.

10:40, annablack
Link
piątek, 29 stycznia 2016

Zaraz, zaraz, Ania, bejbe, nie pakuj się `w nowe bagno.  "Bestię" wydali mi za darmo, a  to był debiut!

20:25, annablack
Link

Ooo. Najpierw nie chciałam czytać tego maila, bo bałam się, że odpiszą mi, żebym spadała. Ale wydawnictwo, do którego pierwszego wysłałam (miesiąc temu) książkę, napisało, że im się podoba, z wkładem własnym, jak u każdego autora o nieugruntowanym nazwisku (bo ja mam tylko, yyy, esem ugruntowane) chętnie wydadzą. Podobała im się wielość różnorodnych emocji i że umiem pisać po polsku (nieee, tego nie napisali, no cholera, a tak się starałam).

No, fajnie, chyba wejdę na ich stronę czego oni żądają. Ważne, że zachowuję prawa, to jeśli za pół roku odezwie się Prószyński, że są zainteresowani...;)

 

Aha, koniec lutego będzie obfitował w wydarzenia: 27.02. Jan i Kasia mają egzamin na lekarza. Kasia się uczy, Jan pojechał na Mazury z kolegami (?). Nic się nie boi. Nauka jest dla leszczy.

15:33, annablack
Link

 

Ooo. Kolejny etap życia. Była po długaśnym czasie progresja osiągów, a potem, im dłużej komórek nie mam, robi się regres (Kaśka, będę o komórkach pisać, bo to z naukowego punktu widzenia bardzo interesuje i jakem koszałek-opałek sobie piszę, tak se.

La mamma też do mnie, że był progres, jest regres, że warto by było, żeby profesor o tym wiedział. W tej chwili, po tygodniu niećwiczenia, nie mogę się utrzymać na nogach. Kolanka szybko wątpią. Hello, ja jestem lekka, powinno być im łatwo. Dorka zapewniła, że z tego wylezę, to samo do mnie mama: rehabilitacją i pracą ludzie się bogacą, i spoko, tylko chwili ćwiczeń trzeba i ciało zaskoczy.

 

Nie wiem, czy chcę oglądać dzisiejszą Szwecję we Wrocławiu, mecz ręcznej o siódme miejsce. To żenada, Biegler podał się do dymisji, też się załamał...

Dobrego!

13:16, annablack
Link
czwartek, 28 stycznia 2016

Jestem niedzisiejsza. Czy tylko mi się wydaje, że jeśli zapraszam kogoś do znajomych na Fejsie, wypada napisać choćby słowa dwa, czemu mamy być znajomymi, jak się nie znamy. Patrzę na zdjęcia: o, pani na wózku. Niech pomyślę, czyżby miała sm i myślała, że tworzę sektę nieznajomych, chorych na to samo? To nie jest profil blogerki Anny Black, to nie jest profil pt. "BeStia UjarzMiona", to jest profil Anny Bartuszek, która, tak się składa, boksuje się z sm, ale nie chcę ustępować pola chorobie, ani nie chcę zapychać profil znajomymi, których nie znam, więc pani nie przyjęłam. Nie przyjęłam też, poza panem młodym wdowcem, który nic do mnie nie napisał tylko zaprosił, pana żołnierza, który myśląc, że mundur załatwi wszystko, też nie napisał, tylko zaprosił, jakiegoś innego milczącego też nie przyjęłam. Czterech panów nieprzyjętych i jedna pani. Niech się nauczą odzywać, ja lubię słowa.

18:39, annablack
Link

Usłyszałam, że moje chwilowe pogorszenie to reakcja na stres rodziną. No. Jak zawsze. Nastepny stres mam 26.02. Nie swój.

14:34, annablack
Link

Są na tym świecie rzeczy, które się nie śniły filozofom.

Po trzech dniach leżenia plackiem, w których dwa dni zmęcz narastał, by trzeciego dnia osiągnać apogeum, kiedy zmogło mi prawicę, najlepsze co mam w tym modelu tak, że nie mogłam lekkiego kubka podnieść do ust, dlatego nie piłam - słomek nie miałam, a prosić się (np. przytrzymaj mi kubek, żebym mogła się napić) nie lubię z zasady, następnego dnia po prostu wstałam jak młody bóg. Jakby nic mi nigdy nie było. A już przeklinałam podanie komórek -Taaa, działanie immunomodulujące i immunosupresyjne? pewnie to na mnie też nie działa...Jak wszystko! Za trudna jestem!- po prostu przeszło. 

Zajebiście, niestety Dorka już ma zajęty cały dzień. To jutro.

Oglądanie krakowskiej masakry piłką ręczną przerwałam w połowie, ej, może szczypiorniści mieli po prostu zły dzień jak ja? No, żeby Jurecki nie trafił karnego? Zniesmaczona wyłączyłam.

ciepłe myśli o mojej rodzinie są dziś potrzebne. Odmówilam NP za nich.

 

Aha, wczoraj nawet na chwilęe nie wzięłam laptopa. Za ciężki był..

 

Dobrego pią...tfu, czwartku.

09:14, annablack
Link
środa, 27 stycznia 2016

Stresowa sytuacja wokół sprawiła że mam mikrorzut. Ostatnio normalnych dawek sterydów nie toleruję. Zawsze brałam 5 wlewów,ale ostatnio po drugim wlewie skoczyla mi temperatura, więc przerwano wlewy.

Mam mikro rzut. Brak sil w prawicy. i w calej mnie. Ooby minęło, bo nie mogę nawet się napić, nie mogę gadać, trafienie w klawisze w smsie to problem.

jeśli sama poprosiłam, żeby zawieźli mnie do szpitala to chyba klimat da się wyczuć. Nie mam siły utrzymać się na nogach.

Kazali mi poobserwować ze dwa dni��

16:36, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2016

-Jak masz okres, to łykniesz wszystko: katar,nie katar. Przełóż rehab na pojutrze.

-No dobra, nie chcę mieć kataru. W przekładaniu jestem dobra. Aga zainfekowana konkretnie, w tym tygodniu już nie przyjdzie.

A jutro urodziny doktora Jacha. "Mały Jasio" kończy 27. Moje myśli: Ale on stary, to prawie trzydziestka..

A po chwili: No ta..a ja prawie czterdziestka. Wiek zawsze mnie zaskakuje. Najpierw zdziwiłam się,jak dożyłam dwudziestki,potem zaskoczyło mnie osiągnięcie trzydziestki i uspokajanie się: Ale jak to? Przecież nie wyglądam? Kiedyś myślałam,że organizm na ciebie spogląda i sam ocenia jaki masz wiek;-)

Osiągnięcie czterdziestki też wydaje mi się niemożliwe. Zawsze można nie dożyć..Tak jakoś od dawna przeżycie na przykład roku traktuję jako prezent, jako coś niezasłużonego.

Nie wiem czemu tak filozofuję. Znaczy wiem. Znowu szykuję się do mega stresu.



21:29, annablack
Link Dodaj komentarz »

Był ten facet co ostatnio. Siedział na dachu godzinę, po czym przyszedł do mnie, dał mi pilota i życzył dobrej zabawy. Yeah, jutro mecz z Chorwacją. jutro też rehab. Dorka weźmie maseczkę, bo jeszcze chora, Aga chora..., tylko ja chora na to co zawsze.

 

Alem osłabiona okresowo, mama spytała czy mam rzut. Nie, mam okres tylko. Słabość mnie rozwala.

16:48, annablack
Link

Czas chorób nam nastał. Aga chora, Dorka chora, ja nie mam rehabu. Pan od anteny/ialerza na dachu.

10:35, annablack
Link
poniedziałek, 25 stycznia 2016

Oglądałam mecz :). Parę dni temu szukałam jako mecz... online, a dzis jako Polsat online i obejrzałam, przekonując się, że jak ma się astygmatyzm, to nawet oksy cylindryczne nie działają. One działają w peerspektywie, a jak laps kolo mnie stoi na krześle, to widzę podwójnie. Dwukrotne szczęście. Czyli wygraliśmy 64 punktami:).

Gole naszych nagradzałam Lentilkami: jedna kulka za gol, ale przy 24-ym golu, porzuciłam zabawę, bo mnie zemdliło.

 

Co ja będę robić przez weekend w szpitalu?

22:16, annablack
Link

Mama do mnie, że jestem w dużo gorszym stanie, niż znajomi komórkowcy. Bo to panowie dwaj, a o pani jednej tylko słyszałam, ja jej nie znam. No i odstęp od jakby to nazwać...od wkładu własnego;), czyli komórek zależy być może od stanu w jakim się jest. I profesor wie jak ma być, żeby było dobrze! Szkoda by było ich pracy, żeby robić coś bez szans na powodzenie.

No dobra, to wierzę, ale przykro mi się zrobiło, że jeszcze miesiąc muszę się męczyć...

A w ogóle Co to jest: pięć dni krwawi i nie zdycha? Kobieta.

 

Palce mi się prostują, ale ani nie gadam (facet by się ucieszył), ani nie piszę smsów. A na klawiaturze - dwoma palcami. Tempo zawrotne.

 

Nie chcę być kobietą:(.

 

17:43, annablack
Link

O.O.O. Mam planowaną hospitalizację...na 26 lutego... to jest pół roku prawie po pierwszym podaniu... tak ma być? Ja jestem nienachalna w niczym...jak we wrześniu cały pobyt = 3 dni leżałam na korytarzu, to nie było to dla mnie problemem, ale 6 miechów zamiast 3? Profesor pewnie myśli, że ja wzięłam drugie komórki tak, jak miałam, w grudniu..La mamma mnie zgasiła, że profesor wie co robi. No dobra, to do szpitala idę koniec lutego.

11:19, annablack
Link

Uch, uch. Przejrzałam TVN Meteo. I? Ha, cały tydzień, ba, całe dwa tygodnie ma być na plusie. Zero zmian! Zero góra-dół, góra-dół! Ja, pogodowiec, niezwykle się cieszę :-)

Ej, to jak cały dzień nie będzie zmian, może zejdę na parter na mecz z Białorusią?

Nie trawię zmian, palce lewej mi się prostują, nie ma zmian, jest dobrze.

Niestety, nie ma też Agi, więc nie ma kto wpuścić Dorki, ja sama niestetyż nie. Zatem nie ma rehabu. Bywa.

09:11, annablack
Link
niedziela, 24 stycznia 2016

Do dupy no. Jestem zawieszona jakaś. Mówię: Mamo, to może łyknę Baclofen i będzie mi lepiej? -To nie na twój rodzaj spastyki, wiotko-spastyczny, jak ty łykniesz, to cię rozjedzie.

Yhm. Raz w życiu łyknęłam Baclofen, na Sobieskiego, no i na rehabie byłam rozjechana. Czyli muszę być gatunkiem bezlekowym, wychodzi, że nic nie jest dla mnie.

- Widzisz, śniego spadł, to czułaś - zmiana.

- No dobra, a teraz co będzie?

- Inna zmiana.

 

Zawieszenie mnie trzyma. Dziś przychodzą goście na urodziny doktora Jacha, a ja zawieszona, że nie wiem, poza światem. Na piętrze świat wygląda inaczej.

Słuchałam tej transmisji wczoraj, ale usnęłam w trakcie. I nie żałuję.

08:59, annablack
Link
sobota, 23 stycznia 2016

Niestety, dziś też słucham w radiu meczu. O 17:00 moja neurologia znów się sypnęła. Może to napięcie przemiesiączkowe, może, ale lewej dłoni nie mogę całej wyprostować. Wychodzi mi taki diabełek -2,3 i 4 palec nie chcą się prostować. Mama mnie macała czy to spastyka, ale nie, te palce są dziś mega słabe. Dlatego- dla bezpieczeństwa - zostaję na górze na mecz.

Aha, z akcji "Przzytyć!" wywiązuję się coraz bardziej. Bieliźniak mnie dziś pytał czemu ja taka lekka, przecie nie wyglądam (Thanks, bro!). Mówię, że ja mam bardzo drobne kości, ona mało ważą i pewnie dlatego.

La mamma i padre uparli się, że dam radę zjeść pół litra lodów, bo ja krew z krwi ichnia, padre nawet litra wchłania. No to dałam radę. I potem faworki. O mało się nie wyrzygałam, ale czego się nie robi, żeby nabrać masy...

20:20, annablack
Link

Dziś obiad jemy wszyscy na kolację, dlatego, jem stosując się do zaleceń ś.p. Babci (niesamowita kobieta - im bardziej coś niezdrowe, mózg w poprzek stawał jak się patrzyło ile chemii Babcia ze smakiem jadła, i NIC JEJ NIE BYŁO. Wielokrotnie słyszę od mamy "Jesteś taka sama jak Babcia" (to jej mama, to chyba się zna;)), ale dziś się dowiedziałam, że zamiłowanie ujemne do jedzenia mam po ś.p. Dziadziusiu, bo i la mamma i padre uwielbiają jeść, a ja jem, żeby nie umrzeć;). Dziadziuś był naukowcem, on jadał, żeby to odwalić traktując jedzenie jako nic, czemu warto poświęcać uwagę. Mam to po nim.

A o komórkach myślę też z naukowego punktu widzenia: moi znajomi komórkowcy wszyscy są mobilnie. Są tacy, jakimi jak ja się stanę, będę uważać, że jestem poprawiona;), a oni z tego punktu wychodzą:). 

Jestem też ciekawa, z naukowego punktu widzenia, jak wygląda kolejne podanie komórek. Znaczy - mechanicznie wiem  jak ma wyglądać, jestem tylko ciekawa, jak jest, jak się podaje w organizm, który już raz miał zapodane. Czy te komórki się kumulują i działają wspólnie, czy te nowe działają niezależnie od tych które mi dali na początku września? Czy te nowe komórki będą mieć utorowaną drogę tymi, co już są?

Rany, mam miion pytań pseodonaukowych, a koleś z Kalifornii  mnie pyta jak to możliwe, że nigdy, chociaż przez moment nie marzyłam o mężu i dziecku?

Litości. Stwierdzam, że mój wygląd nie konweniuje z charakterem pseudonaukowym, dlatego lepiej się nie pokazywać, siedzieć w dziurze i sobie badać spostrzeżenia. Ja się o wygląd nie prosiłam, zajebiście, że niektórzy mówią, że jest, ale ja nie ten typ: mam charakter jak  trzeci brat moich dwóch braci.

Na obiad, w myśl zaleceń Babci, zeżarłam 2 batoniki i garść Lentilek. Przytyć, przytyć.

15:33, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.