KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
piątek, 31 stycznia 2014

W sumie jest fajosko. Nie pytać o powód, bo racjonalista by rzekł, że nie było, nie ma i nie będzie.

Ale mię to nie rusza.

Czuję, że luty będzie JESZCZE lepszy. Wiem, co powiecie. Że lepiej być nie może.

Ja nawet pazerna nie jestem, po prostu ma skorpiońska intuicja mi podpowiada, że

a) może

b) będzie

A propos 'skorpiońska'. Przecie ja Skorpion z przypadku. Powinnam być Koziorożcem. Tak, znakiem - zagadką. Nigdy nie znałam żadnego Koziorożca. Ale, jak tak sobie uświadomiłam, to w ostatnich...bo ja wiem...pięciu latach...nastąpił wysyp. Jak się dowiedziałam z Facebooka, że nawet Lwica jest Koziorożcem, to pomyślałam, że może ciągnę do znaku, którym bym była, gdybym się za wcześnie nie urodziła? Znak - Zagadka. Im więcej poznaję Koziorożców, tym mniej ich kumam. Skorpiony są przewidywalne, proste, dla mnie. Wiem, czego mogę się spodziewać. A tu? Ni w ząb.

21:06, annablack
Link

Był ksiądz. Taki młodziutki. Chyba się mnie wstydził.

16:35, annablack
Link

Dziś od 16 chodzi u nas ksiądz po kolędzie. Trochę głupio, że nie wiadomo kiedy będzie na naszej ulicy. Do 20 chodzi, więc w napięciu czyhamy. Obstawiam jakąś osiemnastą.

A za tydzień ksiądz przyjdzie do nas, kalek, w sensie Babci i mnie, na pierwszy piątek miesiąca. Mama samozwańczo mi załatwiła;). Mój pierwszy pierwszy piątek miesiąca. Idę na całość;). Z tego mogą wyjść tylko dobre rzeczy.

15:22, annablack
Link

No to tak: na rehabie i rączki i nóżki nieźle. Jest moc. Ale do d...plecy. Pionu nie trzymam. Muszę ćwiczyć te mięśnie-choinkę taką wokół kręgosłupa, co by mnie trzymały. Ale kolanka? Poezja. Jak nie urok to sraczka, albo przemarsz wojsk i zgodnie z zasadą, że zawsze coś, gnę się teraz w plecach. Ale spoko, poradzimy.

Prawda? Jak już nawet kolanka nie padają, to normalny chód coraz bliżej. Yeah! Jest dobrze.

12:34, annablack
Link

No i się dograłyśmy. W sensie, Aga i ja. Nigdy nie zrozumiem jak to możliwe, że dwie, niespokrewnione kobiety, jeśli spędzają ze sobą dużo czasu codziennie, albo prawie, układają się tak samo pod względem cyklu miesięcznego. Solidarność jajników istnieje?

Za kwadrans rehabię. Dziś jestem wnerwiona od rana i dzień zaczęłam od kłócenia się z Agą. Czyli, że co? Dwie wnerwione baby w tej samej fazie cyklu? Strach się bać. The call of Ktulu.

10:20, annablack
Link

Otwieram oczy i słyszę w głowie słowa: "The call of Ktulu". Czemu? Czy ktoś z moich rozmówców tu, w necie, w sensie, miał kiedyś nick Ktulu? Nie śniła mi się Metallica, wcale. No i nie wiem ocb (o co biega - tendencja do minimalizacji wysiłku, im dłużej w necie, tym mniej normalnych zachowań).  Żeby z rana odpalić?

Olo, przepraszam, że wczora po półgodzinie szybko i no, dość niegrzecznie i bezwzględnie, przerwałam konwersację telefoniczną, ale sprawa w domu była pilna. Jak na pogotowiu, wiesz, tu się chyba nie certolą;). Tak czy inaczej, dziękuję za rozmowę, ale w porze wczesnowieczornej jakoś, inaczej chyba niż u większości, sporo się u mnie dzieje. Mniej w później wieczornej, a w poobiedniej w ogóle nic.

No dobra, The Call of Ktulu

07:26, annablack
Link
czwartek, 30 stycznia 2014

A robi się to tak: http://www.ptsr.org.pl/pl/?poz=Top/D/3&from=hp

Filharmonia Narodowa mnie trochę lubi, jestem w siódmym niebie. Swoją drogą, jakby mi się poprawiło, do czego dążę uparcie i skrycie od lat, to chyba spróbowałabym się odchamić jakoś.

Bleksabaty i Ledzepy to nie wszystko. Horyzonty trzeba poszerzać, a co!

18:50, annablack
Link



Pogadałam z Dorotką na skajpie. Odzwyczaiłam się od mówienia, żeby mnie było widać, ale chciałam, skoro Dorotka zaraz wyjeżdża do sanatorium na miesiąc, więc się poświęciłam. Ale nie lubię.

Jutro rehab nr 20 to znaczy, że muszę poprosić o nową fakturę na kolejną dwudziestkę. Już trzeci rok ćwiczę z dziewczynami. Bo trzeci` rok od teksańskiej masakry na mojej neurologii. Ale ten czas popyla.

 

17:14, annablack
Link

Co by tu rzec. Nic?

14:52, annablack
Link

Heej. Na wstępie zaznaczę, że określenie „wścieklizna macicy” nie określa niczego, o czym myślicie. Jest to przenośne określenie wcale nie tego, co Wam się wydaje, tylko pewnego, specyficznego stanu ducha. Wymyślone przez pewną z uczestniczek stypendium i wcale nie chodzi o nieopanowaną ochotę na seks, tylko o stan ducha. Jaki, nie będę opisywać, bo znów się skojarzy komuś nie tak;).

 

Przemyślałam i na razie nie ma kasy na lekcje prywatne na skajpie, więc wyciągnęłam słownik tematyczny, z którego uczyłam się na studiach i odświeżam. Tak, żeby mózg ćwiczyć. Jakbym pojechała do Budapesztu, znowu na pół roku, to nic już nie byłoby takie samo, a lepiej chyba mieć w głowie, jak było głupio-fajnie kiedy szczeniackimi oczyma patrzyło się na świat.

O. Dorosła myśl, choć niewykluczone, że jeszcze wymyślę coś, od czego mózg będzie stawał w poprzek.



08:49, annablack
Link
środa, 29 stycznia 2014

Umęczona całodzienną entuzjastyczną wcieklizną macicy, że mi lepiej, od godziny leżę z zamkniętymi oczami i w słuchawkach z głośnością na full koję zmysły tym.

Takie mnie wycisza.

 Gift:).

20:58, annablack
Link

Heh, słowa padre, jak usłyszał moje rewelacje: TYLKO SPOKOJNIE. NIE ŚPIESZ SIĘ.

Ja nie umiem inaczej, ale znalazłam jeszcze opcję na słaby czas. Kurs lekcji indywidualnych przez skype. No dobra, to też jest jakaś możliwość (choć już widzę jak to będzie, jak wejdę na skajpa.) O dziwo droższa, niż nauka tam, ale to dopiero, jak nic mi się nie uda. Na razie walczę o to, żeby uwierzyć na te 200%, że się da.

 

To jest dopero akcja. Wygrywają ci, którzy wierzą. A ci którzy na milion procent uwierzą, że mogą, przepoławiają deskę gołą dłonią.:)



19:39, annablack
Link

Huh. Dobrze mi. Nawet wysłałam zapytanie do Budapesztu, czy stary student (ej, no, w sumie dla Komuchów młodość oficjalnie była do 35 r.ż., to młody, acz już nie student) może się do nich zapisać na kurs, a właściwie na semestr kursu bym chciała (ale tego nie napisałam), bo mają taką opcję. Półroczna nauka na Węgrzech tania jak barszcz -750 zł, ale w sumie trzytygodniowy intensywny kurs by mi wystarczył. Nie zapewniają dojazdu, no ale, proszę Was, na Węgry to w środku nocy i po omacku, byle tylko nogi chciały nieść, a coś czuję, że jak Bóg da, a ja uwierzę, to poniosą.

 

Jest mi super super super. A wcale nie powinno, bo w napięciu przedmiesiączkowym powinnam siedzieć, chlipać i obżerać się czekoladą.

La mamma oceniła, że prawa stopa bardzo do przodu, w lewej trzeci palec jeszcze cierpi niemożebnie (na oko, tak), ale mu przejdzie, bo widać, że się poprawia wszystko.

 

Czyli że co?

 

Chcesz być zdrowy, nie chodź do lekarza. Ale czasem go słuchaj (choć ja i bez prikazu z góry porzuciłabym Omnic Ocas – wyciągam wnioski, po prostu. Chociaż pewnie nie smarowałabym olejkiem leczniczym, znaczy arganowym stóp, bo po kiego grzyba, ale widać, że po jakiegoś jednak tak).

 

Tak się interesowałam, żeby może w październiku dać radę śmignąć na Węgry język odświeżyć. Co to będzie, co to będzie? Jak uwierzę na 200%, że mogę, to pojadę.

Chociażby dla takich widoków;).



19:00, annablack
Link

Ale mi zajebiście. Normalnie mi tak! Widok z pociągu do którego wsiadłam sama na węgierskiej ziemi, żeby zobaczyć „co jest za zakrętem”. Uch, normalnie zaraz energia mnie rozwali. Eksploduję zaraz. Huh, Andzia, pomyśl o czymś poważnym...



15:38, annablack
Link

Ha. W poniedziałek jeszcze jako pacjent leżący, dziś na rehabie pacjent ćwiczący na stojąco przez całe pięć minut.

Dobrze mnie znający wiedzą na pewno, że do lekarza się nie zapisałam.

Nie zapisałam się do dermatologa. Co ma być, to będzie, a liczę, że stóp mi nie amputują. Nieleczonej cukrzycy wszak nie mam. W sumie to żadnej nie mam, a jak po tygodniu "na czysto" neurologia mi powoli wraca, to i stopowo się poprawię. Może nawet wrodzony platfus mi zniknie, kto wie;).

Z rehabu jestem zadowolona. Wracam do się.

13:03, annablack
Link

Hej. Mam chyba od leku jakąś chorobę skóry - stopy jak od innego kompletu, czerwone. Chciałam zapisać się do dermatologa, ale nie mogę się dodzwonić. Mama twierdzi, że to choroba  i wpływa ona m.in. na OUN, więc dlatego tak "jest jak jest". Ach te eufemizmy. Ja smaruję stopy plemienia "Czerwona stopa" olejkiem arganowym dwa razy dziennie łudząc się, że to coś zmieni. W sumie kolorystyka inna mi nie przeszkadza na razie. W lecie będę się martwić, jak nie zejdzie. Dziś mija tydzień jak chlorku tamsulosyny, czy jak tam się nazywa składnik aktywny Omnic Ocasa nie biorę. Nie widzę, żeby cokolwiek, ale do akcji typu "Czekam i nic się nie dzieje" już się przyzwyczaiłam, w wielu tematach. Na początku palce swędziły, teraz już nie, ale czuję, że je mam. A chyba nie powinnam.

Tak więc: ortostatyczny spadek ciśnienia w kiblu, zaniewidzenie w czwartek, w niedzielę początek akcji Stopa, czyli swędzenie i czerwoność. Teraz tylko czerwoność i takie niby obrączki, które mama nazwała potencjalnymi zaczątkami mikro owrzodzeń powoli znikają.

No dobra, wiem, że się ciągnie niemiłosiernie, no ale chyba to samo się.

Zapiszę się do lekarza, ale łudzę się, że będę wcześniej odwoływać.

OBY.

Ciekawe jak będzie - pognam na rehabie, czy tylko popełzam.

Dobrego dnia.

 

08:46, annablack
Link
wtorek, 28 stycznia 2014

Jutro rehab nr 19. Ciekawe, czy cokolwiek w pionie dam radę ćwiczyć, czy tak jak już dwa razy – jak pacjent leżący;). Na materacu. Nie no, leżący by takich hocków-klocków nawet nie spróbował. Ja próbuję raz, czasem drugi, a potem ryjem prosto w materac – pac!

 

Takie życie. Jak w Madrycie:D. Biedna Ewcia miała dziś gorzej, więc spróbuję dryndnąć do niej wieczorem i niech opowiada. A jutro po rehabie do Olo. Powiedziałam, że jak mi będzie lepiej, to zadzwonię. No więc jest. Lepiej. (Ale zdrowi ludzie by się uśmiali, że nazywam TO lepszym czuciem. Jak się ma porównanie, to się wie;).)

 

W styczniu nie muszę już wydawać, w lutym dopiero pod koniec – telefon. Suple mam, miedź mi się skończyła, ale może to nie jest takie konieczne szczególnie, że nie wiem jaki mam poziom, o.lnianego jeszcze pół butelki mam. Wiesiołek się skończył, ale łykam giftowe kapsy z wiesiołka, to jest OK. Ubrań nie muszę zmieniać, bo nie rosnę wszerz, a wręcz przeciwnie (czyli jak zwykle), ale na razie wyglądam na dorodną dziewoję bo PMS, więc spoko.

 

Strasznie ten styczeń cienki. U was też?



18:41, annablack
Link

Zaczęłam oglądać parę dni temu „Teraz albo nigdy”, kolejny serial na tvnplayer polecony przez la mammę.

 

Dziś prawie zaplułam się ze śmiechu, jak zobaczyłam fragment:

Koleś: Kocham cię.

Babka: Ja też.

Koleś: Co ty też?

Babka: To samo.

 

Jakbym siebie widziała.

 

Do d jest wciąż, ale już chociaż daję radę trochę stać. I iść nie szurając nogami.

Troszkę.

 A ta wersja mi się naj.

 

 

 



16:00, annablack
Link

Nie robię sobie badania na nietolerancję pokarmową. PTSR ogólny, w którym jestem, nie zgodził się na sfinansowanie badania z subkonta. Krakowski PTSR się zgodził, a ja muszę jechać do neurologa, który stwierdzi zasadność takiego badania. Pewnie bym dostała, bo sposób odżywiania dla człowieka, który niczym się nie leczy jest ważny. Ale tyle z tym zamieszania, że pomyślałam, że aż tak mi nie zależy.

Z oszczędności nie mogę, bo krucho z kasą w tym miesiącu bardzo. Ale tam: pieniądze szczęścia nie dają, po co mi jakieś głupie testy na alergeny. Sprawdzam na sobie, a jak mi coś nie pasi, to robią mi się czerwone palce stóp i już wiem, że tego mi nie wolno. Po urodzeniu miałam skazę białkową, ale mi sama przeszła bez odstawiania produktów mlecznych (bo to o to chodzi?), czyli organizm zaakceptował żarcie i już.

Chyba intuicyjnie czuję co jest dla mnie dobre. Co jest dobre? To, na myśl o czym leci mi ślinka. I nie mam tu na myśli wszelakich słodyczy, bo, jak wiadomo, tego nie jem. Ostatnio chodzą za mną śledzie i jajka. Tak jakoś. Chodzą, ale to jeszcze nie znaczy, że je jem.



12:49, annablack
Link

Hej.

Padre się ze mnie śmieje, że jestem z plemienia czerwonostopych, ale im dłużej tego nie używam, tym mi lepiej, prawa stopa prawie całkiem zbladła, lewa nie, ale trochę pewnie też. Czubki palców w dłoniach zbladły. Neurologia? No źle, ale mniej źle niż wczoraj.

Czyli że co? Niby dobrze.

Organizm się broni potwierdzając, że lek dla panów nie dla mnie, bo panem, nie da się ukryć, nie jestem. No nie mam prostaty, to jak ma mi dobrze robić lek na przerost prostaty? Nie da sie. "Jaja" mam, ale w przenośni;).

Jak tak sobie to przetłumaczyłam, to od razu mi lepiej.

Nie, że po prostu nie działa. Organizm wręcz chorobliwe reaguje. Muszę być stuprocentową babą, bez kitu.

 

Z innych rzeczy. Mówię: Mamo, nie obniżyłaś siodełka, ja skończyłaś pedałować.

La mamma: No i dobrze. Jutro masz nie pedałować. Daj się organizmowi odratować.

 

No to tak.

Dobrego dnia, moi mili. Wracam do życia.

08:24, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Archiwum


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.