KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 31 stycznia 2010

Tak mnie naszło na to. Heh, pamiętacie te imprezy w szkole średniej/późnej podstawówce? Przy tym się tańczyło tak jak lubię. W sensie, że nie trzeba się było specjalnie ruszać, ewentualna praca tułowia wchodziła w grę:DDDD. Metoda jeden na jeden. Fajosko było:))))

18:25, annablack
Link Komentarze (6) »

I never thought I could fail..

Don't give up, Black, 'cause you have friends

Don't give up, Black,  you're not beaten yet;)

 

i specjalnie dla mojego Dziadka song, który podśpiewywał ze mną. Będę to śpiewać drugiego lutego. Promise!

 

17:50, annablack
Link

Jest mi źle...Przed chwilą straciłam równowagę i przewróciłam się. I stanęły mi przed oczami złe momenty z przeszłości. Zawsze się tak dzieje, że jeśli coś mocnego przed człowiekiem, to napięcie nie pozwala normalnie funkcjonować. I nie ma Reksa, którego możnaby wytulić i który powiedziałby, że wszystko będzie dobrze. Wiem, że będzie dobrze, wszystko się tak składa, że musi być dobrze, a jednak niepokój jest. Wiem, że kto się boi, ten nie wygra, ale łapię się na tym, że znów dużo sobie obiecuję. Pytanie tylko, czy nie za dużo. Wszystko okaże się 2 lutego. Dwudziesta rocznica śmierci mojego kochanego dziadziusia. Kto miałby wtedy nade mną czuwać, jak nie On?

Będzie dobrze. Nie ma innej opcji.

Będzie.

 

..proszę...niech...będzie....

16:58, annablack
Link Komentarze (10) »

Zwieram szyki do nowego działania. Zarezerwowałam domenę na nową stronę, bo podstrona do bloga jest za mało pojemna. Na blogu będzie link do tej strony.

Na razie zbieram informacje. Śledczy Krosta węszy. Grunt, to naukowe podejście. Profesjonalnie i na chłodno. Co wyjdzie, zobaczymy.

 

Muszę sprawdzić jak działa mój dyktafon w komórce...Parę rzeczy przydałoby się zeskanować...Obiektywizm. Górą obiektywizm. Nie dam sobie wciskać ciemnoty i chcę się sama przekonać. Żadne oszołomstwo. Zobaczymy, jak będzie.

 

14:53, annablack
Link

Czedobry:).

Dziś czuję się trochę lepiej, ale i tak gorzej niż było. Niestetyż. Generalnie jednak bardzo mi pozytywnie. Siedzę i myślę nad tytułem mojej książki. Musi być inny, bo ten, co wymyśliłam nie dość, że obcojęzyczny, to nikomu poza sztabowcami nic nie powie.

Aha- od jutra do środy wieczór nie ma mnie w Wawie. Jestem pod telefonem, jak coś.:)

12:35, annablack
Link
sobota, 30 stycznia 2010

W samochodzie, telefonem, w prezent urodzinowy od Emi owinięta. Widać, że znów mi się ręce trzęsą. Ręce misię, gorzej chodzę...to przez spóźnienie w Tysabri. Nie sądziłam, że opóźnienie w podaniu leku tak od razu powoduje uwstecznianie się tego, co się poprawiło. Myślałam, że lek jednak jakoś trzyma stan neurologiczny...A może to przez nadmiar emocji? A może jeszcze przez coś innego? Nie da się ukryć, że czuję się dziwnie przemęczona...

Btw: napisała do mnie dziewczynka z dziecięcym esemem, którą kiedyś, jako wysłannik pokoju i pozytywna emisariuszka PTSR odwiedziłam w szpitalu:).

Pamiętam, że stan miała bardzo ciężki jak na taką młodą dziewuszkę, ja wtedy też już kiepawo chodziłam, no ale przyjechać i pocieszyć? Black zawsze. Swoją drogą, jak ja, chora, mogłam nawiedzić w szpitalu potrzebującą, to PTSR, w większość złożony ze zdrowych ludzi w sile wieku też mógłby coś takiego uaktywnić. Myślę, że dużo bardziej by to się przydało, niż porady zza biurka.

Ale ja się nie znam.

Miłej reszty soboty.

19:31, annablack
Link Komentarze (8) »

Jesteśmy. Back z Zabrza. Bardzo ładne miasto, z tego co zdążyłam zauważyć. Rezonans żył szyjnych zrobiony. Tak śmiesznie, bo trwało to 40 minut i przez połowę tego czasu oddychałam w rytm poleceń: NABRAĆ POWIETRZA...WYPUŚCIĆ...I PRZEĆ. Aż dziw, że nie urodziłam bliźniaków. Pan technik bardzo fajny, zaprosił mnie ponownie;).

Wczoraj zadzwoniła do mnie moja dobrze mi życząca Pani z Zusu, która pomagała mi przebijać się przez reguły prawa, a właściwie poprowadziła za rączkę. Przyznali mi rentę od lutego, z wyrównaniem od lipca. Miałam orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy, a do tej miałam za mały staż pracy. Zatem obniżono mi stopień niezdolności na częściową niezdolność i do tego mam już odpowiedni staż pracy. A zatem co? Ubezpieczenie!!! I bilety 50% na legitkę rencisty! I-haaa! Kasa to zabawna - pińcet złotych, no ale nie o to chodziło mi w rencie. Ja chciałam mieć ubezpieczenie i zniżkę w komunikacji. Zresztą, do renciny "dla dorosłych" można dorabiać, więc luz:).

13:57, annablack
Link Komentarze (6) »
piątek, 29 stycznia 2010
Kiciaf wyslij mi swoj numer. Important!
12:14, annablack
Link Komentarze (2) »
czwartek, 28 stycznia 2010

Nie mogę znaleźć spokoju... Denerwuję się. Chcę, żeby już była sobota wieczorem...W niedzielę widzę się z Adamem. Facet to nie to, co ukochany pies, no ale jak się nie ma co się lubi...[Adam, easy, man;)].

 

22:32, annablack
Link Komentarze (7) »

A może Reks po prostu wybrał wolność? Co, nie wolno mu?

Przecież pies z tak doskonałą orientacją, by się raczej nie zgubił. Reks ma doskonałą orientację.

Będzie miał czas do namysłu.

Jutro z rańca jedziemy do Zabrza, na MRV. Mam je o 17:00. Następnego dnia wracamy do Wawy, bo w niedzielę la mamma ma dyżur.

 

18:28, annablack
Link Komentarze (4) »

Ten potrącony to nie był Reks. Nasza sąsiadka widziała go w Otwocku. Zawołała po imieniu. On spojrzał na nią i uciekł. Padre i Muody usiłują go złapać, ale nie mogą go znaleźć....

Jest przestraszony i ucieka w dół mapy.

...

Aha. Doktor oceniła mój stan jako poprawę = z 6,5 EDSS (skala niepełnosprawności, na której 10 oznacza zgon) spadek na 4-4,5 EDSS. Siła mięśniowa bez porównania większa, ale bardzo silna ataksja tułowia i kończyn (czyli takie cuś), no i bardzo duże zaburzenia równowagi.

 

Boże, jak ja już opłakałam Reksa, okazuje się, że biedny pies, w szoku biegnie i biegnąc oddala się coraz bardziej od domu, bo mu się pomyliły kierunki. Żadne baby nie wchodzą w grę. Chce wrócić, prawdopodobnie od wczoraj, ale zgubił się.

Jeśli ktoś z terenu Otwocka go namierzy, dajcie znać na kom 502 482 293. Dzięki...

17:06, annablack
Link

Przepłakałam swoje. Ktoś mi powiedział, że może Reks umarł, bo ktoś z naszej rodziny miał zginąć. I On wziął to na siebie.

Nie cierpiał, zginął na miejscu, już jest w lepszym świecie. Tak muszę myśleć. Na pewno spotkał się z Puciem aka Pukiem i brykają gdzieś wśród wiszących na drzewach serdelków.

Taryfę zamówiłam na 14.30. Czuję się taka podłamana, że nie chcę jechać do hospitala trzena środkami komunikacji, brodząc w tym śniegu. Muszę być zdrowa, bo jutro jedziemy do Zabrza.

W drugą stronę zabierze mnie padre po pracy, tylko muszę do niego zadzwonić.

Za hazard zapłacą mi w pierwszym tygodniu lutego, sejfy dziś odesłałam, a biuro poprosiło o moje cv:). Może chcą mnie dodać do bazy speców od sejfów po węgiersku;).

12:16, annablack
Link Komentarze (6) »

Tym razem ten pieprzony Wilq miał rację. Łatwo jest zakładać najgorszą wersję, czyż nie?

Reksa potrącił samochód.

Kolo tylko wysiadł, żeby zobaczyć, czy sobie nie uszkodził gabloty i odjechał.

Ludzie, którzy go znaleźli zawieźli do weterynarza. Jak przyjechali był jeszcze ciepły, ale już nie żył.

Ku_wa mać!

 

 

Już widzę zajebiste wyniki badania neurologicznego, które mnie dzisiaj czeka.

10:24, annablack
Link Komentarze (13) »
środa, 27 stycznia 2010

Dzwoniłam do Straży i przepytałam o powypadkowe psy. Jakiś był zgłoszony, ale po przyjeździe patrolu, psa już nie było, więc może ozdrowiał i "w długą". To by wskazywało na Reksia-szaleńca. Jutro podzwonię po weterynarzach okolicznych, czy ktoś się z takim psem potrąconym nie pojawił. Ale jakoś...nie wydaje mi się. Sądzę, że poleciał na baby. No nie wiem...mam takie przeczucie, że wróci. Przed chwilą niedługą zwiesiłam się przez okno z mojej wieży i darłam się Reeeeeeeeeeeeeeeeks! Bo wydawało mi się, że go słyszałam. I chyba udało mi się przeziębić gardło, krzycząc, więc szybko zaczęłam kurację gardłową. Nie boli mnie, więc chyba będzie ok.

 

Ostatnią godzinkie z haczykiem tłumaczyłam na węgierski o sejfach. Nieduże, takie "na waciki" zarobkowo, no ale zawsze coś. Termin dałam do piątku, myślałam, że więcej mi zajmie, no ale przerzuciłam już.

Jutro muszę się na poważnie zająć windykacją kasy za tłumaczenie o hazardzie. Wciąż nic nie dostałam. Praca dla sztuki też bywa fajna, ale jak ktoś się z tego trochę utrzymuje, to jednak dobrze by było, żeby płacili.

Jutro po południu przegląd techniczny u Doktor. Nie łudzę się, że wyjdzie dobrze. Wyjdzie gorzej niż zwykle, bo strasznie mną tąpneło zaginięcie Reksa.

 

22:39, annablack
Link Komentarze (2) »

Zgłosiłam w schronisku w naszej wsi, w Straży Miejskiej, zgłoszony jest na Paluchu, ogłoszenie wisi.

Niedaleko nas, wczoraj, jakiś pies został potrącony. Ale chyba kundel, bo w raporcie Straży jest tylko "potrącony pies". Bez rasy, bez chipa chyba. Co jeszcze mogę zrobić?

Od razu mi podupadła neurologia. Chodzę bardziej pijacko i słabiej. Bardzo się denerwuję.

15:27, annablack
Link Komentarze (19) »

Reksia wciąż nie ma. Głowę bym dała, że słyszałam, jak nad ranem szczekał, ale może już świruję. Powiesiłam ogłoszenie w centralnym miejscu naszej wsi. Dlaczego on jest taki głupi?

10:21, annablack
Link Komentarze (7) »
wtorek, 26 stycznia 2010

Gdzie jest Reks?!

Nie ma go od 1,5 h z górką. Wyleciał przez otwartą furtkę (dziś chodził ksiądz, więc furtki zwyczajowo zostawiało się otwarte). Kurde...w tej temperaturze nie wiem, czy przetrwa noc... Cholera. Jesli ktoś z Was zobaczy Reksa, dajcie znać. O, la mamma zgłosiła na Paluchu Reksa- mają jego chip i dane. Straż miejska odwozi znalezione psy na Paluch. I Pan z Palucha powiedział, że taki pies spokojnie kilka dni na mrozie przetrwa. Żeby tylko się znalazł. Pewnie za kobietą poleciał...Kurczę..

20:45, annablack
Link Komentarze (6) »

Czedobry. Rozmawiałam dzisiaj o sobie trzy i pół godziny. I potwierdza się piękna złota myśl: Lubię mówić o sobie, to jedyne na czym trochę się znam. Znam się jeszcze na paru rzeczach, ale wolę trzymać się wersji pierwszej, bo bezpieczniej;).

Najpierw byłam na spotkaniu, potem przyjechała do mnie pani z polskiego radia z Jedynki zrobić nagranie:). Bardzo fajnie nam się rozmawiało.

W czwartek o 15.30 przegląd kontrolny = wizyta u Doktor. Rimemba, Ania!

Głowa mnie rozbolała od tych gadek;)

17:53, annablack
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 stycznia 2010

Łup. Taki był odgłos, jak z wysokości parapetu spamparampam mi się telefon. Czemu? Bo dzwonił. Dzwonił i wibrował, a mnie w pobliżu nie było. Nie bardzo żałuję, bo akurat ten model Nokii był jakiś dziwnie problematyczny, bateria była jakaś lewa, klapkę do telefonu musiałam przyklejać taśmą, żeby karta stykała się z łączami. Może akurat mój aparat był lewy, kto wie. W każdym razie wytrzymał ze mną siedem miesięcy. Jak zobaczyłam, że już nie ożyje, zrobiłam w pokoju małą demolkę próbując znaleźć starą Nokię, której w Ciechocinku używałam jako modem nadając do Was z sanatorium. I znalazłam.  Kawałek ma ukruszony, coś tam pęknięte, ale żyje, a to właśnie ona towarzyszyła mi, kiedy najwięcej razy w życiu upadałam. To ona była ze mną kiedy mieszkałam na Saskiej Kępie, już sama, bez Byłego, wtedy, kiedy mój stan tak ostro zaczął się pogarszać.

Ha. Powrót do przeszłości. Niefajnej, ale tylko symbolicznie do niej wracam. Może ma być to dowód, że złe wspomnienia już mi nie zagrożą.Wiem, wiem, ja we wszystkim dopatruję się drugiego dna i głębszego sensu.

Jestem umówiona z moją Panią Doktor na czwartek. Chcę, żeby przetestowała mnie wzdłuż i wszerz, przewierciła najdrobniejsze kwestie. Chcę wiedzieć na czym stoję, z czym wchodzę w ten rakietowy rock. Znaczy... rok. Przejrzystość mojego stanu neurologicznego. Na tym mi zależy. Z reguły wpadam do szpitala jak po ogień i jeszcze szybciej wypadam. Znam fajniejsze miejsca:)

Chcesz postraszyć lekarskie dziecko? To mu powiedz, że pójdzie do lekarza, hehhe.

 

19:00, annablack
Link Komentarze (7) »

Piękne mamy lato tej zimy. O jak dobrze, że dziś nie muszę wychodzić. Muszę jutro. Śniadanie jogurtowe z dużą kawą wchłonięte, zdaje się, że zaraz siądę pisać. Drugiego booka mam już całe pół strony, ha! Ale co to za pół strony! Mmmm...Teraz będzie grube. Celuję w jakąś taką..epopeję może:D. I nie będzie opisów przyrody, bo mnie zawsze wkurzają. Pamiętacie "Nad Niemnem"? No żeż, przecież ja musiałam przerzucać te opisy listków i pól, bo mnie szlag jasny trafiał. O przyrodzie się nie pisze. Na nią się patrzy.

Powysyłam parę cefauek i zgłoszeń do biur tłumaczeń. Wysłane do tej pory pozostały bez echa. Pozostaje mi bajkopisarstwo, albo tworzenie jakichś harlequinów;)

A. Odezwał się Śmigacz. Co u mnie, pozdrowienia skądeś tam. Milutko.

 

Dobry dzień się kroi, czego i Wam życzę.

10:49, annablack
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.