Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
środa, 26 listopada 2014

Stalking, tudzież cyberstalking wyczuwam.

Pieniactwa się boję, przebywanie z inteligentnymi ludźmi na studiach nauczyło mnie, że nawet, jeśli wydaje się, że coś jest jakieś, to niekoniecznie takie być musi.

Boję się uszczęśliwiań na siłę. Boję się ludzi całkiem bezpodstawnie  wiedzących lepiej. Boję się pewnej partii w polskiej polityce. I boję się ludzi bez poczucia humoru.

No i więcej się nie boję.;)

 

La mamma mówiła, że neurologiczne dzieci u niej w szpitalu też nie czuły się dziś dobrze. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. Dorcia zachwycała się moją umiejętnością stania. Jeszcze pamiętam jak to się robi. Ale tylko to.;)

W poniedziałek, jak dobrze pójdzie będę mieć skierowanie do mojej Doktor w Konstancinie. Może mnie obejrzy i oceni, coś zasugeruje. Od końca września czuję się po kilka godzin źle, potem kilka godzin dobrze i tak w kółko.

Mam nadzieję, że z Olo trochę lepiej, bo Jego komentarz mnie zasmucił. Olo, trzymajmy się!

 

 

20:01, annablack
Link Komentarze (1) »

 

A kuku. Na całym ciele mam panterkę: na szyi, kolanach, na plecach, nawet na podeszwach stóp. Prawda o mnie – Dor przyniosła plaster do kinesiotapingu specjalny, dla charakternych;) Jak już się nie wie co mi zrobić, żeby ożywić, to się nawet okleja. Mam w tym wytrzymać do jutra.

Dziś minął pierwszy tydzień odstawki. Ćwiczyłam trochę na stojąco, ale bardzo mało. Z góry sprowadzała mnie Aga, bo już nawet w dół nie mogę czasem. Dziś pierwszy raz nie mogłam zejść.

Czyli trochę jest lepiej, ale równolegle trochę jest gorzej. Myślę, że ten preparat zadziałał na mnie ewidentnie alergizująco jakoś. Chcę to z siebie wypłukać jak najszybciej.

13:28, annablack
Link Komentarze (3) »
wtorek, 25 listopada 2014

Jutro 7 rehab z Dor. Dokupiłam chyba wszystkie prezenty. Dziesięć sztuk dla rodziny?

Zakładając, że nic się nikomu nie będzie podobało (czyli normalnie), to dobrze, że po taniości kupuję. I tak jeszcze fajne opakowanie i takie tam. Święta byłyby takie fajne, gdyby nie trzeba było kupować prezentów.

Baj.

20:00, annablack
Link Komentarze (2) »

Pomyliły mi się godziny. O 14:30 wysłałam pytanie gdzie jest Agnieszka i wyszło, że dopiero te raz miałam mieć rehab czyli z 5h bez obiadu i ja w mej sile ujemniejszej. Odwołałam. Jak byłam funkcjonalnie w sporo lepszym stanie to ćwiczyć o 15:45 było mi ciężko, a teraz, heh, nie chcę się rozjechać, przecież już trzy razy stałam na czas, to mi wystarczy, a dodatkowo niemiecki zrobiłam. W związku z powyższym jeszcze sobie postoję dziś i na moje możliwości obecne, poeldeenowe, musi starczyć. Za miesiąc Boże Narodzenie, zdążę się poprawić. Muszę, bo bardzo chcę.

15:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

Za niecałą godzinę rehab. Będę uczyć się stać od nowa. Oczekując na rehab zrobiłam do końca niemiecki. Andreas poprawił mi zdanie. Nie czuję tego języka cały czas. A tu już ho, ho, trzy miesiące i dalej nic. Aga wpuści Agnieszkę, ale już wypuścić i wleźć potem na górę będę musiała sama, bo nikogo nie ma. I zjeść wątróbkę, fuj.

13:20, annablack
Link Dodaj komentarz »

Zrobiłam pół pracy domowej, a energia guaranowa już się kończy. A tu za dwie godziny rehab... Zapaliłam wszystkie światła w pokoju, nie zjadam obiadu, co by dać  radę potem ćwiczyć. A na obiad, chlip, chlip, wątróbka. Sama powiedziałam dawno już, że chcę, ale jak się od prawie miesiąca w ogóle nie ruszam, to jak mam chcieć jeść cokolwiek. W dodatku coś takiego.

Jeszcze jak moje wyrafinowane ćwiczenie polega na staniu bez trzymanki?:)))

La mamma swoich włoskich prac domowych zupełnie nie wysyła, ja przy niej jestem aktywistką, ale dziś mój "aktywizm" leży i kwiczy.

12:09, annablack
Link Dodaj komentarz »

Jeszcze się pochwalę, zanim zacznę się uczyć (o, BTW, kolo zaczepił na gg zaczynając "Znalazłem twoje zdjęcie w katalogu gg. Uczysz się? Studiujesz?" Na to ja, spontanicznie, jak zawsze:W tym wieku? Człowieku, ja już wszystko wiem;). Koleś spojrzał na mój wiek i już się nie odezwał. Pewnie ze dwa razy byłam od niego starsza.) niemieckiego, pochwalę się, że ćwiczenie 'stanie na czas' już mi 5 minut idzie. Ale to po Guaranie. Rano ledwo minuta. Jeszcze będą ze mnie ludzie.

A,  powiem, co dostałam i nie napiszę od kogo. Calendrier Lunaire 2015 - książeczka po fhansusku opisująca wszystko -zależnie od fazy księżyca przypadającej na dany dzień. Super. Zobaczę kiedy sobie wymienić jedną plombę amalgamatową, na którą się zgodziłam, jak jeszcze byłam zdrowa, no bo nie widać jej zupełnie, no i była tańsza. Ale teraz już tej rtęci mam dość.

Ale będę księżycowo żyć w przyszłym roku;).

08:49, annablack
Link Komentarze (5) »

Uczę się stać od nowa. Uo rany. Małgo dobrze powiedziała: farmaceutyki nie dla ciebie. Nie biorę różowych teraz, nie mam jazd. Gadałam z la mammą i chyba odziedziczyłam po niej swoistą nietolerancję takich preparatów w stylu jak był LDN. No cóż. Wyciągnęłam wnioski. Szkoda, że tak boleśnie.

08:01, annablack
Link Dodaj komentarz »

Wstaję do łazienki i: O Boże, śnieg... Słowem: niekryty entuzjazm.

Iwona napisała mi o Matrixie. Myślę: Spoko, jak to jakaś inna metoda ćwiczenia, to powiem Agnieszce, żebyśmy tak poćwiczyły.

Wchodzę na stronkę: Yyy, to o tresurze psów? Tytuł strony: Tresura Matrixa. No i...co Andzia, wolałabyś ćwiczyć fizis niż ducha, co? Łatwiej. Filmik z YT obejrzę, jak się całkiem obudzę:).

Spałam na lewym boku. Od początku spania w tym pokoju śpię na prawym, twarzą do ściany, czuję się bezpieczniej, ale Małgo zauważyła, że sobie "rękę wybijam", ta, na której leżę wypada mi i chrobocze;), więc mam na lewym boku też spać. Spałam dziś tak i to nie było fajne.

Dobrego dnia, ja nie wyglądam za okno, żeby się nie denerwować.

 

06:59, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 listopada 2014

Jutro kolejne podejście do rehabu nr 8  z Agnieszką. Usłyszałam, że czemu się doprowadzam do takiego stanu. Za ostro ćwiczyłam? Na rehabie nie było za, dopiero potem nie dawałam rady wejść na moją wieżę. Wlazłam w końcu, ale było ciężko. Ostatnio w mieszkaniu "łatwym", gdzie wszystko na jednym poziomie, mieszkałam czternaście lat temu;). A teraz lokum ćwiczebne, jakby nie patrzeć;).

Dobrego wieczoru.

18:23, annablack
Link Komentarze (1) »

Dziś mnie tak Goś pocisnęła (sama ją prosiłam: Gooosiuuu, ale ja chcę coś na stojąco, bo już całkiem zapomniałam jak się stoi.), że za niemiecki wezmę się jutro, bo w tej chwili mi nie idzie. - Nie przejmuj się, wyjdziesz z tego - Gosia się uśmiechnęła. - Przedtem miałaś załamki, ale takie po kilka dni i wracało do twojej pełni. No a teraz...29-ego minie miesiąc załamki funkcjonalnej. Oby do Świąt przeszło - pomyślałam.

No i tego będę się trzymać.

15:21, annablack
Link Dodaj komentarz »

No, trzy serie ćwiczeń na stojąco dałam radę. Gosia powiedziała, że czasem trzeba sprawdzić, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, ale spokojnie, do Świąt wyjdę na prostą. Walczyłam z kolanami, żeby miały siłę stać, bo znowu myję zęby na siedząco.

Ale spoko, wyjdę z tego.

W roztrzepanym blondzie czuję się jak szczyl. Odmłodzona. No, jak już czwarta dziesiątka, to trzeba się odmładzać dla własnego dobrego samopoczucia.

Mocno poćwiczyłyśmy, jak na mnie teraz, mocno.

Aha. Istotne spostrzeżenie. Jak dobrze mi robi czytanie bloga, którego pisze człowiek umiejący używać języka. Z taką lekkością, bez nie wiadomo czego, bez ortografów, tak...jak ja bym chciała zawsze pisać. Wyczuwa się od razu, że wpis popełnił human. Nawet niekoniecznie z wykształtu. A jak jeszcze człowiek, który zna się na komiksach;) to już w ogóle. Może dlatego nie czytam z reguły blogów, bo w większości przypadków męczy mnie ich język.

12:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

Zara mam rehab. Usiłuję się uśmiechać i wmawiać, że jest super. Mózg uwierzy. No to tymczasem. 

10:55, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej. Chciałam zacząć dzień od rowerka, niestetyż nie takie to proste. Pół tygodnia od przerwy z preparatem LDN i jeszcze całkiem nie wyprostowałam załamania. Ale spoko, do świąt wyprostuję. O mocarność się sprawa rozbija. Teraz pomyślałam, że może zacznę znowu lajtowo kręcić, bez obciążenia i potem stopniowo wrócę do moich mega obciążonych jazd, no bo inaczej mi nóżki zanikną, a tego bym nie chciała, bo liczę, że jeszcze kiedyś wrócę do chodzenia. To nie kwestia wiary i wadzenia się z Bogiem, tylko zwyczajnie, z rehabilitacyjnego punktu widzenia wydaje mi się, że to jest możliwe, bo niby czemu nie.

Dobrego Wam.

 

08:29, annablack
Link Komentarze (3) »
niedziela, 23 listopada 2014

Czytelnik od Schillera wymusił na mnie naukę języka. No bo... odpalam składankę z YT, nie znam zespołu, no bo to nie ten Schiller od Ody do radości;), to żeby poznać. Słucham, słucham...o, to fajne. A co to? Die, z przeproszeniem, ruhe? Co to w ogóle znaczy? I do słownika (Mam, to se zajrzę, a co!) Odpoczynek, mhm, patrzcie, jak wyczułam...

Takie spoko lajtowe na wieczór.

I już mi się nie chce umierać. Może mnie nie wezmą, choć z tego samego łóżka.

20:05, annablack
Link Komentarze (1) »

Schiller mit Sarah Brightman słucham i właśnie skojarzyło mi się, że jeszcze nie skończyłam German lesson/Német lekció, a już przyszły następne, ale jeśli dobrze widzę, tylko dwie na miesiąc czyli tak, jak chciałam. Wolniej. Pewnie stracę cierpliwość, ale może czegoś się nauczę przypadkowo, bo będę dokładnie to wszystko czytać. Zresztą, przecież z założenia to ma być sztuka dla sztuki, żeby mózg mi się nie zastał.

Słucham, ale ironiczny smile rządzi. Wymyśliłam sobie, że teraz moja kolej na umieranie, śpię w łóżku i pokoju Babci. Do jutra.

18:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

Zmiana obudowy Motorolki nie wydaje się taka trudna. Filmik z instruktażem obejrzałam, jeno nie mam sprzętu. Dwie pęsetki mam i scyzoryk, ale nie mam takiego fikuśnego śrubokrętu i czegoś jeszcze nie mam. No cóż. A chciałam się sprawdzić, czy podołam. Pewnie nie, ale co tam. Muszę z tym żyć.

A. Oni, of course, głosowali. Tylko ja nie. Właściwie specjalnie mi nie żal.

Dowiedziałam się dziś, że moje obydwie babki były choleryczkami. To geny la mammy trochę mnie złagodziły (Piotrek po dziś dzień mi głupio, że Twój list podarłam i wyrzuciłam bez czytania po tym jak się rozstaliśmy.). Trochę mnie "mamowe" geny złagodziły, ale krew nie woda, w końcu. Bądź zimny, bądź gorący i takie tam.

Kojącego wieczoru.

18:21, annablack
Link Dodaj komentarz »

Wchodzę na górę po obiedzie. Mama: Jak ci pomóc? Ja: Uzbroić się w cierpliwość, bo prawa-lewa wchodzę i przystaję na każdym stopniu, żeby obciążyć dobrze tę stopę, z której się wybijam.

La mamma idzie za mną i komentuje. Po lekarsku: Bardzo dobrze wchodzisz, dobrze trzymasz miednicę.

Dzięki mamo, tak mi mów, jeśli jest dobrze, bo to motywuje!

 

Takie małe radości.

16:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

E, olewam. Nie piszą, czy da się chałupniczo coś z Defy Mini zdziałać. Będę korzystać z Wave'a póki będzie chciał działać.

 

Dostałam cebulkę Hiacynta. Ale będzie pachniał, jak urośnie. Mmmm.

14:39, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 450


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.