Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
środa, 01 października 2014

Jestem bardzo zmęczona. Padre przyniósł mi krzesło do biurka. Mogę się krzesła przytrzymać, biurka lepiej nie, bo się rozsypie. O tej porze wciąż staram się nie trzymać przecinając pokój, ale strach jest. Pokój jako jedno wielkie ćwiczenie funkcjonalne. A ja nie chcę już ćwiczyć. Chcę iść spać.

Jutro rehab z Małgosią o 12:30.

Baj.

21:36, annablack
Link Dodaj komentarz »

A teraz odpowiadam.

Pytania:

1. Ulubiona potrawa? - Ruskie

2. Co robisz, kiedy nie chce się żyć? - Próbuję przespać ten stan.

3. Jak myślisz, na co przyjdzie Ci się leczyć? - Już na nic. Umrę zdrowa:).

4. Wymarzony gadżet technologiczny? - Nie wiem, ja jestem przedwojenna. Smartfon to gadżet?

5. Opisz ulubiony kubek ;) - Duży, biały z czarnym napisem PÓŹNE ROKOKOKO

6. Ulubiona tapeta w komputerze? Obecna: Starsza pani mknąca na motocyklu, a na górze duży czerwony napis "IT'S NEVER TOO LATE"

7. Książka, która Cię rozśmieszyła? Każda Musierowicz, a czy obecnie jakaś mnie rozśmiesza? Chyba nie.

8. Ulubione piwo? Dziękuję, nie piję. Smakował mi "Ciechan".

9. Smak wakacji? Sto lat temu jak jeździłam na wakacje, to były lody i gofry.

10. Temat w internecie, który zaciekawi Cię i skłoni do czytania? - Wszystko, co dotyczy ludzi. O zwierzątkach, albo technologii nie za bardzo chcę. To już chyba wolę o biznesie.

11. Ulubiona firma obuwnicza? ;) Hmmm...Bata? Nie mam ulubionej. Tę znam.

Odpowiadam Kropli na Szybie bo mnie dźgnęła, ale ja już nie chcę i uwaga - przerywam łańcuszek. Dziesięciu blogerów poza mną na pewno się nie wypnie. Ja nawet nie wiedziałabym kogo spytać. Jedenaście osób? Bez szans, ja tyle nie znam.

20:19, annablack
Link Komentarze (1) »

Późno się zgłosiłam po dowód. Data wydania 17 kwietnia 2000. To prawie od pół roku byłam już pełnoletnia. I to zdjęcie. Biedna laska, nie miała pojęcia pozując wtedy do tej foci, że jej życie tak kompletnie inne będzie, niż sobie wymyśliła w marzeniach. Co zrobić, takie życie. Z drugiej strony patrząc, w życiu nie przeżyłabym takiego wachlarza emocji (głównie negatywnych: upokorzenie, wstyd, "ból istnienia", to prawda, ale chyba nie tylko), gdyby nie przytrafiło się to, co się przytrafiło. W życiu nie podejmowałabym tak skrajnych decyzji, gdyby nie fakt, że stan "naznaczenia" tak mną potrząsnął. I teraz, choć to trudne, uczę się dziękować za doświadczenie choroby. Chyba było mi to potrzebne, bo jestem z gatunku: "Jeśli nie dostanie cegłą w łeb, to nie zrozumie." Uczę się wyciągać wnioski.

Pojęcia nie mam co koleś śpiewa, coś o spędzaniu u niego nocy chyba, ale fajnie brzmi.

Powiedziałam la mammie, że jak nie ma obcojęzycznych, to ja TV nie chcę. Po co mi taki grzmot w pokoju. Radio mi wystarczy.

18:59, annablack
Link Dodaj komentarz »

Łeb mnie rozbolał. Jestem już w zielonym pokoju. Jeszcze nie mam natchnienia żeby brać się za rozkładanie wszystkiego w pokoju, szczególnie, że tutaj jest trochę więcej przestrzeni i nie da rady chodzić "po ścianach" wszędzie. Po prostu, nie wszędzie jest ściana;).

Nie wiem po co mi telewizor, no ale jak już jest, to spoko, niech będzie. Szkoda, że chyba nie mamy teraz deutsch TV (a może mamy?? ja głównie na TVN24 się skupiam), a zagranicznych kanałów nie widziałam.

Jestem zmęczona emocjami. Jutro pakuje wszystko i co się da zwoduję, albo sprzedam, albo po prostu oddam. Jutro rehab nr 10. Jeszcze nie wiem z którą z pań.

 

16:10, annablack
Link Komentarze (5) »

W tej chwili nie wiem gdzie jest moje miejsce. Jan, Kasia i Aga przesuwają do pokoju Babci moją szafę, regał, rowerek, drukarkę, kupę ubrań, kosmetyków i przydasi. Wszystko zwalone na środek. Pewnie zajmiemy się tym jutro, bo ja rozmiękczona po rehabie. Mam wizję dwoch fajnych plakatów na dwóch ciemnych kawałkach ścian, ale kasę będę mieć za dwa tygodnie, więc na razie nie upiększam, tylko się uczę trochę niemieckiego. Siedzę w sypialni rodziców z lapsem na kolanach i nic.

 

13:51, annablack
Link Dodaj komentarz »

Rehab upłynął pod hasłem: Tu mi się nie rusza, bez szans, nie mogę! Jak? Tak wygiąć? Tak się nie da. Tu mi się nie zgina. O, strzyknęło mi coś, słyszałaś? Aua, znowu! To już nie te lata, żeby tak się wyginać.

Albo: O, ruszam. Widzisz? Nie? Trudno, wszak próba też jest ćwiczeniem. To chociaż się napnę. Odpuść mi już, minęła godzina? Uff.

Wystarczy pokazać, że coś się umie, żeby po chwili nakryć się nogami ze zmęczenia.

Bo jak się Dorci chwaliłam, że jest lepiej, to pocisnęła całościowo, żeby sprawdzić w wyczynach ekstremalnych. Dziś mijają 3 lata jak ćwiczę z Małgosią i Dorką. Znamy się już jak łyse konie:)

Dor znów się śmiała, że mam bicepsy. Do tej pory mięśnie jakie miałam były głęboko ukryte. Ale spokojnie, jeszcze mieszczę się w koszulki.

 

 

 

 

12:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

Wpakowałam się do pokoju i zdjęłam tylko kawałek ściany bez cynamonu. Ten kolor w każdym świetle wygląda inaczej. Dziś sprzątamy po malunkach. Parkiet u Babci masakryczny. W końcu dom z lat pięćdziesiątych. Trzeba by cykllinować, ale, że za droga zabawa, to na razie zasłoni się jakimś dywanem może.

prba_pokoju

08:40, annablack
Link Komentarze (3) »

Hej. Zajebiście mi dzięki aurze, która bardzo mi pasuje. Świetna sprawa. Wczoraj wieczorem wyciągałam z torby szczoteczkę, piżamę i takie tam, które miałam w gotowości do szpitala, ale to chyba nie był rzut, bo badanie neurologiczne mi wychodziło. Zwykła pogorszenie pogodowe. Wiem, wiem, jak yntelektualiści - komentujący mi pisali, nie ma czegoś takiego jak pogorszenie pogodowe. No jasne. I do dentysty chodzi się raz na sześć lat, z własnego doświadczenia dodam. "Mądrości" niektórych tu komentujących powalają. Ale to oni mają przez to ciężko w życiu, bo większości spraw chyba nie rozumieją. Otoczmy ich opieką i pobłażliwym uśmiechem przywitajmy.

Tak, czy inaczej, bardzo mnie wzmocniła ta sytuacja. 7 miesięcy bez sterydów jeszcze u mnie się nie zdarzało. A przynajmniej dawno się nie zdarzało.

Dziś chyba moje meble będą szły do zielonego pokoju. Rozliczne meble.

Aha, zmiana diety na zwiększenie ilości węglowodanów złożonych. Dopiero teraz sobie uświadomiłam, że zwiększając rehab na wycisk codzienny, diety nie zmodyfikowałam. Ja od zawsze jem, żeby żyć, a teraz warto by było dietę ulepszyć i ilościowo WZBOGACIĆ, żeby moje ciężko produkowane mięśnie mi nie zanikły.

A na dobry dzień Trójka mnie nastawiła tym. Sto lat nie słyszałam.

06:59, annablack
Link Komentarze (2) »
wtorek, 30 września 2014

Albo za dużo się ruszam, albo za mało jem, bo Agnieszka zauważyła, że schudłam i nie mam tłuszczu (w tym momencie szczypała mnie sprawdzająco). Cholera, a ja myślałam, że porzucenie Magnum będzie zdrowe. Pewnie za mało jem do ilości codziennego wysiłku (dla mnie niemożebnego;)) i dlatego nie mam siły na nic poza ćwiczeniami. No to zwiększę żarcie. Aga się ucieszy.

Fatamorga.na mi przypomniała, że miałam się zapisać do Doktora W, żeby mnie zbadał. Jutro się zapiszę i pewnie już za pół roku mnie zbada.

Jutro 9 rehab z Małgo.

 

18:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hurra. Agnieszka zadowolona z mojego ćwiczenia, minimalnie mniejsza siła mięśniowa. La mamma zauważyła, że lepiej trzymam postawę jak chodzę, tak jakby to co było wczoraj samo się wycofywało. BARDZO mnie to cieszy. Przecież miewałam na samym początku rzuty tak słabe, że nawet nie  leczono ich pulsami, po prostu wycofywały się same. I tak też czuję, że jest teraz. I zajebiście mi z tą świadomością.

Ekipa złożona z Janka i Kasi zakończyła malowanie. Mam cynamonowy kaloryfer dzięki Kasi. Bardzo mi się podoba zielony pokój rodem chyba z "Jeżycjady". Energetyzująco brzmi ten kolor.

17:19, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze. Czuję się, jak na mnie, zajebiście. Czemu? Bo jest chłodniej. I jest szaro. I tak ma być przez najbliższy czas, czyli wracam do życia. Oby.

Może się jednak okazać, że do czasu powrotu padre z pracy, mnie znów się pogorszy. Bo czemu nie. I wtedy na bank do szpitala. No nic, jestem spakowana, prawie.

08:01, annablack
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 29 września 2014

No, to jest dziwne. Przed dwiema godzinami nie mogłam nawet wsiąść na rowerek, bo nie mogłam tak podnieść prawej nogi, żeby przerzucić ją na drugą stronę, a przed 10 minutami wsiadłam na stojaka, normalnie i pocisnęłam 6 minut na interwałach. I dało radę. Cholera.

21:24, annablack
Link Komentarze (2) »

Nie mogę. Ten pies mnie kocha miłością ślepą i szaleńczą. I na pewno nie dlatego, że dzielę się z nim swoimi kanapkami. Moi Państwo nie wiem właściwie dlaczego Maks postanowił, że z całego domu to ja jestem amatorką jeży. I znów mi przyniósł. Padre wziął go w ręcznik i wyrzucił za ogrodzenie to...chwilę później znalazł kolejnego i z jeżową kulką w pysku znowu wspinał się po schodach do mnie. Padre jakoś go od tego odwiódł, a mnie Makziutek tak rozbawił, że nagle znalazłam jakiś przypływ sił. Nie wiadomo skąd, z księżyca?

I tak jak przed godziną zgadywałam się z tatą, że po pracy podrzuci mnie na Sobieskiego, bo, choć faktycznie poronny rzut, takich słabiaków raczej nie miewałam (padre słusznie stwierdził, że moc rzutów mogła się osłabić przez dietę Budwig, bo choć obecnie profilaktyczna i z częstymi "świadomymi błędami dietetycznymi", to rok i osiem miesięcy już ją ciągnę), to przed chwilą, na widok tego jak nagle mnie ożywiło,  powiedział, że jeszcze jutro podejmiemy ostateczną decyzję. Dobra. Babciu (rzut oka w niebo), działaj!:) Tak, jak nie pozwoliłaś mi się zabić spadając ze schodów:).

21:10, annablack
Link Komentarze (3) »

Ale będzie pięuknie. Zieleń groszku, tudzież Leśne Echo złamane Cynamonowym Ciastem to jest to. Uwielbiam zielony. Czerwony też lubię, w odzieży, czasem. Czerwona kiecka na wesele była OK. Na ścianach by mnie drażnił. Zielony to:  Jedź, droga wolna!

Rowerek się do mnie uśmiecha delikatnie, acz zachęcająco. Nie chce mi się.

Chyba jednak mam rzut. OK, są chwile mega poprawy trwającej około pół dnia, kiedy zaskakuję rehabilitantki, ale potem chrzani się jak zwykle. I takie coś dzieje się od tygodnia. Kilka dni pogorszenia, pół dnia poprawy itd. Dziś nie ma kto ze mną pojechać, więc pewnie jutro do szpitala.

 

 

18:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

Tak. Potrzebował po prostu odpocząć. Giftowy Samsung od fatamorgany żyje na nowo. Postanowiłam sprawdzić, bo nie może być do bani wszystkim i faktycznie, dziś wypasiony Samsung ożył. Bo do bani na rehabie byłam ja. Małgo uspokoiła mnie, że 20 stopni różnicy między porankiem, a 12:00 to nie jest fizjologiczne. Mama powiedziała, że dzieci w szpitalu też nie czuły się dobrze. No ja zmian w temperaturze nie trawię. Jeśli miałabym tak jak dziś siedzieć na piłce, to nie dałabym rady. Muszę mieć na podorędziu krzesło na słabszą formę. Biurko ma dotrzeć jutro. Super.

14:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

pasażer Nostromo.

Tak się czuję usiłując wydać z siebie niemiecki głos. Czarno widzę, że się naumiem, ale jakbym wierzyła we wszystkie przeczucia, nie skończyłabym szkoły średniej z większości przedmiotów. A tu taka niespodzianka..

10:55, annablack
Link Dodaj komentarz »

Dziś Małgo jednak, bo Dor nie ma w Warszawie. O 11:30. To jest czas, żeby wziąć się za niemiecki. I nie ma, że boli.

09:32, annablack
Link Dodaj komentarz »

Ale mi się spało. Przypomniało mi się coś. Scenka z wielowątkowego snu. Krakowskie Przedmieście, niedaleko bramy głównej UW. Pub "Nora", którego nazwa  świetnie oddaje klimat miejsca. Raz mi się tak zdarzyło i pamiętam jak się głupio wtedy poczułam. Chyżo mknę na jakiś meeting, punkt zbiórki- brama UW. Jestem lekko w małoczasie, ale nigdy nie spóźniona, bo spóźnianie to dla mnie mega obciach. Trochę już ciemno, więc klimatycznie. Nagle w bramie prowadzącej w dół, do podziemi "Nory" staje kolo. Widać, że już zrobiony. Obserwuje przechodzących ludzi. Stoi i obserwuje, może chciał odetchnąć od nikotynowej "siekiery" wiszącej w pubie o tej porze już na pewno. Nie lubię jak się mnie obserwuje, ach ta mania prześladowcza, więc przyśpieszam kroku jeszcze bardziej. Mijam go i słyszę, chyba nie tylko ja,  bo kolega zrobiony zadbał, żeby całe Krakowskie usłyszało: PANI MI SIĘ PODOBAAAA!!! Kątem oka widzę, że zawył do mnie. Głos rockmana, fakt, ale tak mnie przeraziło,  że wszyscy zaczęli się oglądać kto się podoba nawalonemu, że udałam głuchą i czym prędzej znikłam z pola widzenia. Zawsze najbardziej się podobałam narąbanym, wczorajszym i tym pod wpływem. Taki lajf.

Dobrego dnia. Dziś dzień uśmiechania. Czuję to bardziej, niż zwykle:).

 

 

07:26, annablack
Link Komentarze (6) »
niedziela, 28 września 2014

A, no bo zapomniałam. Mam kolejnego idola do rowerka. Naszego Mistrza Świata, Michała Kwiatkowskiego:).

21:02, annablack
Link Komentarze (2) »

Jutro 8 rehab, chyba z Dorką. Muszę pomyśleć co chcę z nią ćwiczyć.

Nie przewidywałam, że będę w tym miesiącu kupować nadstawkę na szafę i biurko, ale styknęło. Nadstawka się przyda, bo szafę mam największą w domu. Dużo w niej rzeczy z czasów mojej "świetności";). Dwa garnitury, ze trzy pary spodni z kantem, trochę więcej koszul z kołnierzykiem i tak dalej. Na wuef zupełnie się nie nadająca odzież, a pozbywać się jej trochę szkoda. Zawsze na święta siakieś się nada. W ciuchy obrosłam. Jak jakaś (roz)gwiazda.

19:57, annablack
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 437


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.