|
sobota, 19 maja 2012
Dostałam mocny filmik o kampanii przeciw testom na zwierzętach. Poruszające. Od razu przewertowałam w głowie kosmetyki, których używam. Chyba nie ma wśród nich testowanych. Z drugiej strony... w jaki sposób testować leki? Food for thoughts dla Państwa: Cholibka. Oglądałam wczoraj "Służące" (240 min.) i usnęłam w trakcie. We wczesnym trakcie. Nie wiem, czy to po zastrzyku, czy fabuła mnie tak porwała, czy może byłam zmęczona. Dziś zrobię drugie podejście. Może się uda. Obejrzałam wczoraj ten film, który polecała Go-ahead. Fajny, bo nie kojarzę, czy widziałam jakikolwiek film, gdzie Jezus żył współcześnie. I prowadził bar:). Obraz z gatunku pozytywnych, a takie lubię. Wczoraj mało siedziałam przed kompem, bo jakoś nie czułam potrzeby. Przepełniał mnie jakiś taki optymizm. Nie wiem, czy dobrze to określam: nie optymizm na przyszłość, tylko pozytyw dotyczący obecnego dnia, tej chwili. Wykasowałam z siebie zawzięty upór, że "ma być tak". A co ja wiem, jak MA być? Ja się tylko staram, żeby obecna chwila była fajna. Jak ćwiczę, skupiam się tylko i wyłącznie na tym, jak z kimś gadam, tylko i wyłącznie na nim, jak czytam, czytam "całą sobą". Bardzo fajne poczucie pełni. Nie chcę na pół gwizdka niczego. Chcę przeżywać każdą chwilę wszystkimi zmysłami. Każdą, najzwyklejszą. Nie mówię o wycieczce w tropiki, ale na przykład o piciu herbaty. To dobre podejście. Daje poczucie pełni:).
piątek, 18 maja 2012
Hurra, dostałam nowy numer pisemka ze skąpo odzianą panią na okładce, czyli SHAPE. Jest dużo fajnych ćwiczeń oraz numer specjalny o odchudzaniu i dietach podkręcających metabolizm. Piszę to informacyjnie dla zainteresowanych, bo mój metabolizm galopuje i przyśpieszać go nie muszę. A o odchudzaniu to rozumiem, że mam jeść zupełnie odwrotnie i będzie OK. Ale ćwiczonka zarąbiste! Hej, hej. Rehab fajnie jak zawsze ostatnio:). Aż chce się ćwiczyć coraz więcej. Zaczęłam oglądać film, o którym pisała Go-ahead. Nie wiedziałam nawet, że istnieje portal gloria.tv z filmami o wierze. Fajne. Gadałam z mamą. Dystrybucja to nie wszystko. Najważniejsza jest promocja, żeby jak wydam drugą część "Zwidoku" ktokolwiek na nią "czekał". Podzwonię po babskich pisemkach i dowiem się na jakich zasadach przyjmują książki jako dodatek do numeru.
czwartek, 17 maja 2012
Czas nie przedstawia żadnej wartości, jest urojeniem - mówi Tolle. Takie proste, a karmią nas tekstami, że czas leczy rany. A przecież jak może leczyć coś, czego w życiu codziennym, w skali dłuższej niż "gotuję jajka 2 minuty", "czekam na ciebie kwadrans", de facto nie ma? Jest teraz-teraz, albo teraz-teraz-teraz. Mocna rzecz to wykoszenie planów. Trzeba sobie uświadomić, że wszystko po prostu się toczy. Jeśli trafia nas coś, co nazywam stagnacją, przestojem, to widać ma to sens i właśnie takiego po prostu "bycia w przestrzeni" teraz potrzebuję. Może. Do czego mam się śpieszyć? Żeby szybciej umrzeć? Autorów docenia się po śmierci, nie śpieszy mi się. Żeby być szczęśliwa? Ja jestem szczęśliwa. Może inaczej, ale to nie znaczy, że gorzej. Jutro rehab o 9.00. Hurra. P.S. Ale rainboweyed fajnie zrobił mi w bloga. Jeszcze fajniej.
Yyy. Baby na Allegro to są. Sprzedała mi jedna dżinsowe szorty, które na metce miały, że są na 12-13 lat. A ona sprzedawała jako odzież damską. Nie to jest najgorsze. Najgorsze jest, że ja się w nie zmieściłam...Czyli dużo żarcia nie spowodowało jeszcze zmiany mojego metabolizmu. Ale pracuję nad tym.
Wysłałam pytanie do firmy zajmującej się dystrybucją i promocją książek. Do dwóch. Nie zależy mi, żeby cokolwiek zarobić. Zależy mi, żeby wyjść na zero z moim wkładem = opłatą za wydanie. Jedna firma napisała mi, że liczy sobie 50% ceny z egzemplarza. Czyli za książkę połowa ceny dla dystrybutora, połowa dla wydawnictwa. Dla mnie nic, ale nie o to na tym etapie chodzi.
Gotowa byłabym na to pójść. W tej chwili nie piszę dla zarobku, tylko dla "fun"u. I jak będę mieć spokojną moją rozczochraną, że ktoś promuje i dystrybuuje "Zwidok", ze spokojem wezmę się za jego drugą część. No bo jestem zawieszona. Zgodnie z tym, co pisze Tolle myślę tylko o teraźniejszości i że książki nie idą, bo nikt o nich nie wie:].
Problemów nie mam, bo na rehab mam:).
Rany, jak zimno. Siedzę opakowana, przed chwilą jeszcze wlazłam pod kołdrę. Zlazłam do piwnicy, żeby zwiększyć piec, ale nie ma co zwiększać, bo piec wyłączony. Niby słusznie - połowa maja w końcu. No ale zimno. I tu jest we mnie sprzeczność: moja neurologia się cieszy (no kurczę, zlazłam do piwnicy), ale wręcz łeb mnie boli z zimna. Choć jakbym miała wybierać aurę, to ze względu na neuro wybieram tę tu, nie ciepełko.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
.
A tak sobie działam....
Blogi,które podglądam
CHCESZ MI POMÓC?
Kim jest Black?
Lubię...
Sztab DARK ZONE BLACK WARRIOR
TYSABRI-dziennik kuracji
WPISY Z ODZYSKU /onegdaj skasowane
ministat liczniki.org
hit counters |