Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
sobota, 13 lutego 2016

No, rozkręcam się. Tyle jeszcze nie spałam, szczególnie po robieniu niczego;). DZIESIĘĆ GODZIN, jak zabita. Otwieram oczy i: gdzie ja jestem: w domu czy szpitalu?

Czyżby to za mocny dzień wczoraj tak mnie rozłożył? No, Andzia, to dopiero trzeci dzień postu, ilość mocnych wydarzeń może jeszcze wzrosnąć.

Dziś gadam na potęgę i tak szybko jak nigdy. Ponieważ gadam od rana, wystygła mi poranna kawa, bo przecież gadałam.

Dowiedziałam się, że Jachu i Kasia mają LEP (LEP czy LEK?) od dawna i to tak dobrze zdany, że Jachu wymienił mi osiem specjalizacji, na które by mógł z biegu iść. On jednak chce  taką gdzie najtrudniej się dostać;) (radiolog ma popyt), a Kasi zależy na konkretnym ośrodku (anestezjolog), więc dzieciaki poprawiają (27.02?). Czyli są lekarzami pełną gębą (i ja ich znam, ja ich znam!;)), ale staż kończą we wrześniu, to dopiero wtedy  możliwość wypisywania recept (się uwzięła, po co ci to, przecie specjalnie leków nie bierzesz...no, jakieś biorę...). Więc jakby co trzech doktorów od recept  będę mieć od września.

Z tematów postnych;), czytałam wczoraj dzienniczek s. Faustyny i wyczytałam, że cierpi się konkretnie, żeby być nauką dla innych dusz jak trzeba cierpieć. Z klasą i uśmiechem. Ponoć prawdziwy chrześcijanin, to uśmiechnięty gość, więc icm jest trudniej, tym bardziej się cieszę;).

Aha, ponieważ ustawianie godziny o której wpis ma się pojawić możliwe jest tylko w nowej wersji bloga, a tam jest możliwość komentowania, to zaczynacie komentować. Od razu uprzedzę, że ja tego po prostu nie czytam, przepraszam! Komentarze nie są do mnie, to najczęściej yyy...refleksja o tym, co tu napisałam, żeby nie ująć tego "biciem piany", dyskusja między wami, czytaczami, dla was, czytaczy.. Jeśli ktoś chce coś przekazać bezpośrednio mnie, niech pisze, dzwoni, ale to co w komentach nie jest do mnie, po prostu. Szczęśliwie, mimo że nie pracuję, mam co robić intelektualnie i tym się zajmuję, żeby mi mózg nie zanikł;).

Dlatego spoko- dziękuję z góry za dobre słowa i za mieszanie mnie z błotem też dziękuję (nie wiem nawet czy ktoś miesza),ale to mnie nie dotknie, bo po prostu komentów nie czytam, przepraszam. Piszę, ustawiam godzinę publikacji, wysyłam i już.

 

Padre chodzi .po domu i się pyta: Co to ja mam takie ładne? (modyfikacja sławetnego Co to ja mam takie dobre? Aaa (plask w czoło), pamięć! Parskam co chwila jak to mówi.

Zauważyłam, że wzrost padre jest dla mnie optymalny (188 cm) do ćwiczeń stania na luzaka. Wczoraj spróbowałam. Mama powiedziała, że dobrze stabilizuję miednicę, dobrze obciążam nogi, czyli początek powrotu do pełnej sprawności:) jest, tyle że po chwili stania luzem zaczęłam lecieć do tyłu, tułów mi leciał, z zaskoczenia;). Trzeba na mnie uważać.

Ewcia kiedyś zartowała, że jakbym była zdrowa, to bym była modelką. Heh, nie nadaję się bo a) jestem za mała,b) mam kompleksy. Ja mam 174 cm, wzrost wysokiego normalsa. Na wyższą wyglądam, bo jestem szczupła.

 

Pamiętajcie, że u mnie nie ma tak, że stoję, chodzę "na spastyce". Jestem wiotko-spastyczna i ja jak stoję, to "siłą mięśni";), dlatego to takie męczące. Od poniedziałku codzienny rehab z Dorką.

Fajne wyczytałam w dzienniczku s.Faustyny: to Bóg wybiera, kogo chce trzymać w ciemności, a  kogo oświeca. Dlatego nawet jak ktoś myśli, że ma to gdzieś i nie będzie się wiarą zajmował, to jego decyzji nie ma w tym tyle, co brudu za paznokciem;).

Wiara to łaska.

Obejrzałam 1,5h dubbingowanego węgierskiego filmu. I nic nie zrozumiałam. Znaczy, trochę zrozumiałam, ale "kto zabił" za cholerę. La mamma namawiała,żeby francuskie filmy oglądać, ale wybrałam to, co dla mnie trudniejsze, zresztą, francuskiego kina to już zupełnie bym nie zrozumiała - tam trzeba dumać, a jeśli nie zrozumiałam sensu "strzelanki" zalecanej od 15 r.ż, która drugiego dna zapewne nie miała, a ja wciąż nie widzę związku między tytułem, a treścią... to czarno widzę. Dlatego postanawiam codziennie oglądać jeden węgierski film. Dubbingowany, ale przecie przez Węgra - rozumienie ze słuchu mi wzrośnie.

 No to już, więcej złotych myśli nie będzie:). Teraz, dla odmiany, będę leżeć.

Jeszcze dodam piosenkę, która jest piękna, ale się jej boję. Bowie śpiewa, że jest w niebie i ma nie dające się zobaczyć blizny.

To takie, jakie ja mieć będę po tym czasie pełnym wstydu i upokorzeń. Będę z tytanu, nie ze stali.

Żeby pokonać strach, dodaję.

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 lutego 2016

Hm. Tak sobie myślę, że dość bogaty w upokorzenia ten karnawało-post. Zastanawiam się, które zdarzenie wiedzie prym. Czy zmienianie pampersa na korytarzu? A może mycie dupy i przyległości na szpitalnym łóżku, przy innych pacjentach? Przebieranie przez sanitariusza płci męskiej? A może leżenie we własnym gównie, nie mając siły podnieść się z łóżka?

Jest taki wybór, że aż nie wiem, na co się zdecydować.

Los nas uczy pokory, oj jak uczy.

Tak ponoć hartuje się stal. A żeby było mi łatwiej, jestem sama w domu bo przegrałam z dwustoma złotymi.

Kilka razy udawało  mi się dokonać nowych-starych, co jest okupione takim wewnętrznym wysiłkiem, takim napięciem wszystkiego, każdej tkanki, że do końca dnia nie mogę już nic.

Przypadkiem trafiłam na jakieś forum o esemie i ogromna dyskusja: Jak sobie radzicie z lękami? Z czym? Nie rozumiem. Co to za pitu-pitu?

Widzę, że naprawdę jestem twardzielem. To nie słodzenie sobie, tylko fakt. Ktoś mnie ocenił, że podołam, więc dostałam opcję trudniejszą. Pójdę za to do nieba?

 

 Przyszła Aga oddać pożyczony bagażnik. Po cholerę przylazła do mnie? Obróciłam się, rozpłakałam i wysyczałam: Idź.sobie. Wydarłam się na mamę straszliwie, jak jeszcze nigdy w życiu i usłyszałam:

Obyś nigdy nie miała raka.

Bo ja jej, żeby nigdy nie musiała się przekonać jak to jest leżeć zaszczana i  we własnym gównie,

Drugi dzień postu. Nie wytrzymam dłużej tych mocnych scen.

Obejrzałam 40 minut węgierskiego filmu.

 

20:23, annablack
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 lutego 2016

 

Ekhm, przegrałam z dwustoma złotymi. Krzywo się czuję, jak o tym pomyślę. Trzy lata „opieki” nade mną i porzucenie nas, dla pracy za wynagrodzeniem 200 zł wyższym. Kiedy jestem (byłam?) w stanie najgorszym w życiu...

 

Piszę drugi raz, żeby było wiadomo, że z tą 20:23 to nie była ściema i radosną twórczość sobie niezwykle ograniczyłam;). I się okazuje, NAGLE, że z tyloma osobami mam do pogadania, a nawet, że jak się nie spinam, to z gadaniem jest niebo, a ziemia -wiem od Anki, która dzwoniła teraz, która też była w naszej sali, a w pewnym momencie siedziały tam trzy Anki i pani Stasia – żeby było łatwiej zapamiętać imiona;-).

 

Z pozytywnych zachowań: nie ustawiłam ignora dla pana z call center...znaczy, yyy...na jednego tylko ustawiłam, bo do mnie nie dzwoni się z zastrzeżonych numerów: luz, bez obaw, na pewno nie oddzwonię i nie będę molestować słowem, ja nie z tych. Bo jak za długo gadam, to się mogę zmęczyć. A więc odebrałam i byłam uprzejma!

 

Z kwestii,że czegoś się dowiem, naumiem, czy cokolwiek:

nauczyłam się, że najszybciej jest po prostu co chwila zmieniać hasło do konta, a nie próbować je, o zgrozo, zapamiętać! W ten sposób mam dostęp do gmaila w Thunderbirdzie. Przeczytałam, że hotmail już nie ma strony (to chyba dawno było) tylko na outlook.com siedzi, chciałam dodać hotmaila do Thunderbirda,żeby tam mieć wszystkie konta, ale co? Tak jest, hasła zapomniałam, jutro mi pozwolą zmienić, a na razie z outlook.com.

 

Co mi się nie udaje? Wciąż czatu z FB nie mogę dodać do Thunderbirda -pisze mi, że brak upoważnienia, a nawet hasło FB znam, yyy, bo je przed chwilą zmieniłam;).

Nie przeczytałam też nic z dzienniczka s. Faustyny. Jeszcze.

 

Wiódł ślepy ślepego. Tłumaczę padre: no i wiesz, to się tak przykleja, jak yyy...małym dzieciom pampersy.

Padre:

- Ja wtedy pływałem w rejsach. A ty skąd wiesz?

- Nie z doświadczenia,hehe, na filmach widziałam.

 

 

 

Ale od mamy wiem, że zanim popłynął w siną dal;), kilka miechów  (sześć) w domu był, to niby miałam szansę nawiązać kontakt z pierwszym facetem mojego życia, ale nie wyszłam społecznie poprawna. Bez powodu tak :).

 

Nie obejrzałam, żadnego filmu węgierskiego.

Z uczenia się nowości (chociaż wcale one nie są nowe) posłuchałam sobie rumuńskiego z pół godziny.

 

Nie odpisałam Krzyżakowi;) (facet z wydziaranymi trzema krzyżami) na walentynkę plus maila. W nieodpowiadaniu na maile też jestem dobra. Chamidło.

 

Jakoś jestem w niedoczasie. Tyle mam zajęć. Ciągle leżę przecież. Stała praca.

 

Przemo napisał, że dziś fajowy film, ale, heh, kurczę, ja się czasowo nie wyrobię. Mam czytać dzienniczek, musowo. Mój spowiednik (widzicie, się grzeszy dużo, się ma osobistego spowiednika;)) pożyczył mi swój egzemplarz, to wypada przeczytać.

 

 

 

Osiągi zwiększam, ale ta koncentracja totalna, absolutna, ta co, heh, Małgo się tak u mnie podobała, spala energię całkowicie.

 

 

20:23, annablack
Link Dodaj komentarz »

Dobra, znudziło mi się już, nie że zmęczyło, ale już mam dość, bo to nudne.

No i dało radę:) A jako że lubię sobie zabierać to, co najbardziej lubię, robić sobie trudno ;) i sprawdzać, czy wydolę,dlatego wczoraj nie było netu, radia, telewizji, no i dało radę.

 

Dużo postanowień wymyśliłam przez czas, kiedy siedziałam na krześle. Na początku, kiedy po tygodniu leżenia kamykiem w szpitalu, wstałam, kręciło mi się w głowie, miałam nawet lekkie mdłości, a potem przywieźli mnie, Jachu mnie wniósł na górę i dalej leżałam, wczoraj uzmysłowiłam sobie, że to już 1,5 tygodnia leżenia, no i zaczyna być niebezpiecznie. Więc usiadłam na krześle – nie takim wysokim fotelu, gdzie można głowę oprzeć, tylko krześle, którego oparcie kończy się pod łopatkami, mniej więcej.

 

Początkowo dalej kręciło mi się w głowie, transfer na krzesło, przy udziale mamy był trudny, la mamma, bez ogródek, jak zwykle (i to w niej kocham najbardziej:)), oceniła, że jestem słaba jak gówno pod płotem, ale wypiłam szklankę mocnej (a jakiej niby) kawy i trochę się ożywiłam. I siedziałam, siedziałam, siedziałam, zadziwiona, że nic mnie nie boli i jest mi,o dziwo, wygodnie, posiedzę...cztery godziny? Mama (wierząca we mnie, jak zawsze;):

-Nie wytrzymasz czterech godzin na krześle, wszystko ci zdrętwieje...

-Chcesz się przekonać?;)

-Ja już idę spać. Dzwoń do taty, jak coś.

 

Nie było czterech, tylko cztery i pół. Nic mnie nie bolało i nic nie zdrętwiało :). A ja siedziałam i myślałam o planach ma Wielki Post.

No i wymyśliłam.

 

Przez Wielki Post tylko jeden wpis dziennie. Dajmy na to, że o...20:23 (Głupia, jak tak lubisz jak cię boli, Ania mogła wbić ci ten widelec w oko...). Co zresztą ja mogę odkrywczego napisać, jeden długaśny wpis wystarczy. Pouczać nie lubię, nauczycielem być nigdy nie chciałam...

Codziennie przeczytanie czegoś mądrego. Może być w necie.

Codziennie albo prawie codziennie, obejrzenie jakiegoś filmu węgierskiego. Dobra, jeszcze tu napiszę, może ktoś węgierskojęzyczny zapoda mi link:

Kedves mindenki!

Szeretnék sok magyarnyelvű filmet nézni a Nagyböjt alatt (ilyen határozat;)). Itt a kérésem: ha tudjátok valamilyen interneten található linkkel megosztani velem, hálás lennék. Köszi!

No i czytanie dalej Dzienniczka św. Faustyny – wczoraj 45 stron dałam radę, ale Dzienniczek ma 544, więc jest co robić:).

[Uch, już mnie zmęczyło pisanie, to czytanie musi być pewnie jeszcze gorsze...]

Lekowo -do niedzieli sterydy, a 26 lutego do szpitala, na komórki. Rzut zauważalnie mija. Miałam fazę (wczoraj wieczorem, że zastanawiałam się czy bym tak po prostu luzem poszła..:).

Nie no, muszę odpocząc, za szybko osiągi zwiększam;). A poza tym, jak wiadomo,najbardziej lubię robić nic.:)

 

 

09:44, annablack
Link
środa, 10 lutego 2016

- E, Banderas, odkrecisz mi butelkę? (nie mogę sobie odpuścić. Ksywka niezmiernie mi się podoba, tyle, że Piotrek jest przystojniejszy i młodszy od. Banderasa:D.

 

Ty możesz do mnie mówić Biała Buła:D.

Ach to porozumienie podprogowe bliźniaków.

Dziś nie słucham muzy i nie włączam lapsa. Teraz lecę z telefonu.

Kiedy sobie uświadomiłam, ze z tym stażem choroby na skali bycia twardzielem zbliżam się do wartości końcowych, wybuchnelam radosnym śmiechem, a w. Środę Popielcową nie wypada głupkowato rechotać.

 

 

Dziś będę czytać Dzienniczek s.Faustyny. Caly dzień. Do jutra!

 

06:41, annablack
Link Dodaj komentarz »

Godności coraz bardziej sie uczę pozbywać. Mama mnie myje w łóżku jak pacjenta leżącego. Zajebiste doświadczenie. Potem to już zupełnie hartowanA stal:-).

I nie pytajcie mnie o życie, leki i taakie różne. Mrowi mnie dlon i co robić? Nie wiem, ja bym mnie zauważyła ;). Ciężko mi się pisze i to upiornie męczy. ,więc unikam, ciesząc się, ze zdążyłam napisać książkę,zanim mnie tak upiornie sieknęło. Teraz tylko czekam na. Prószyńskiego :-)

04:08, annablack
Link Dodaj komentarz »

Huh. Ktoś mnie myślą ściągnął.

03:24, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 lutego 2016

- Mamo, ja to wiesz... niespecjalnie delikutaśna, ale ostatnie pięć godzin przeryczałam ze złości.

A potem nastąpi wkurw motywujący.

 

Jak przyjechałam do szpitala to nikt nie rozumiał co usiłuję powiedzieć. 

Ale dziś się wkurzyłam i  zaczęłam gadać tak dużo i szybko jak...a, nie, jak ja.

Mnie wystarczy wkurzyć.

 

 

Ja tu jeszcze wrócę.

UPDATE (18:00)

Wkurzyłam się, bo Aga po trzech latach z nami, sobie poszła. Wulgarne sło...a, nie, ja nie przeklinam, zapomniałam ;-), cisnęły mi się... niefortunne sformułowania, z pewnością krzywdzące, bo teraz, kiedy jej potrzebuję, to jej nie ma. Ale co pan zrobisz, takie życie.

 

 

Mama, przeglądając moją kartę wypisową, na którą nie chciałam nawet spojrzeć oceniła, że, uwaga, morfologię mam porównywalną z nią, czyli? Można ważyć ekstremalnie mało i być zdrowym :-) 

Aha, ale ja mam jeszcze infekcję pęcherza, stąd ten antybiotyk. Mały i żółty. Citro...nex?

Usłyszałam w Zet Gold i się wkręciłam. Ostatkowo jem Snickersa ;-)

(19:11)

O.o.o. Dostałam walentynkę. Love stories never end. Hemingway was wrong.

 

? Zdziwko. Tak szybko?

Wiem, mam napisać...FCK. No tak, mam 25 lat, zapomniałam.

 

BTW: Ania oceniła wcczoraj, że Bieliźnak to Banderas.

Cholernik zabrał mi cały pigment. Niezła ciąża mamie wyszła: Biała Bula + Banderas ;)

 

 

 

 

 

 

 

16:24, annablack
Link Dodaj komentarz »

Plusy, plusy, wyciągamy plusy. Są rzeczy, które sama mogę! Jeść sama mogę. Nic z tego nie wychodzi jednak, pomimo jedzenia pączków o 23, dalej jestem wyścigowa ;). Nie dławię się jak jem (trzy razy mnie o to pytali), daję radę pić z gwinta (najważniejsze?;)), a pan rehabilitant był w miarę zadowolony chyba, że po tygodniu "martwego byka" daję radę stać.

Pochwalę się, że jeszcze nie 10 EDSS - dycha to zgon. Mam w wypisie 7,5 EDSS, czyli jeszcze spoko.

A, zaczęłam słuchać Radia Zet Gold - to dla takich weteranów. Przypadkiem włączyłam Radio Kampus, mam 25 lat, przecie i niee...jestem weteranką.

11:32, annablack
Link

No nie wygląda, nie wygląda -myślę sobie przyjmując śniadanie na parapet. Mówię:

Jak to jest mieć pięćdziesiątkę?

Padre, nie mając wątpliwości co do moich niebywałych umiejętności liczenia;) poprawia mnie: Nie pięćdziesiąt, nie pięćdziesiąt...

- Umówmy się, jeżeli ja mam 25 (już drugi raz;), to ty masz jakieś pięćdziesiąt, tak wypada :)).

 

Ania wczoraj do mnie, że nie wie właściwie, jak wygląda la mamma, tak się kuliła;).

- To lekarz "od fikołków" ;-), ona się boi szpitali:-)

Zapodałam milijon leków po śniadaniu. Otwieram puzderko specjalne i (szkoda,  że scenki nie czujecie;-)). Macham otwartym pudełeczkiem. Ile tam tego jest? Doszłam do ósmej sztuki, a to nie był koniec, tylko straciłam rachubę. A może by tak wsypać wszystko naraz do ust?

Co, ja nie dam rady?;-) No dobra, to sterydy same i antybiotyk też sam, co prawda nie jestem pewna które to antybiotyk... To duże?

 

Ech, łyknęłam, zjadłam (a nawet w odwrotnej kolejności;) i teraz będę robić to samo co zwykle.

Czyli nic.

08:22, annablack
Link
poniedziałek, 08 lutego 2016

Hy, hy, ściszyłam o 10 punktów muzę z odtwarzacza (tego, co Jachu mi go sklejał po tym, jak sprzęt się rozsypał pod moim żelaznym usciskiem;)), bo nikt nie będzie mnie w nocy przestraszal.

A teraz piszę notkę w telefonie  jak na oddziale drzewiej bywało:).

Jestem trochę niemogąca się odnaleźć po akcji szpital. Wicie, rozumicie: zażywanie leków, zaleganie w szpitalach trochę ważę sobie lejce. I to z wiekiem, o zgrozo, narasta.

Ooo, w Radiu Wawa disco polo? Mrauuu;). Wczoraj, w środku nocy parsknęłam śmiechem, bo się wsłuchałam w...yyy.lirykę ;). Zastanawiające, doprawdy. Czy nikt nie słucha warstwy tekstowej?;)

Żadne ognisko w mózgu mi się nie świeci -pewnie dlatego że rezonans robili jak brałam sterydy. Chyba, że nie.

Wracam do Trójki, bo z tym umc, umc, umc nie wydolę ;-).

21:23, annablack
Link Dodaj komentarz »

Huh.

Powiedzmy sobie szczerze: jestem w czarnej dupie.

Ale właściwie: bo to pierwszy raz?;)

Ksiądz nawiedzający powiedział mi kiedyś, że nie dostajemy w życiu więcej, niż możemy udźwignąć, czyli, tak na to patrząc, jestem oceniana jako typ wiele dający radę znieść. To buduje.

 

A, na odchodnym ze szpitala Ania rozbrajająco poprawiła mi humor:

-Eee, ty zgrabna jesteś...pan rehabilitant się tak wpatrywał...

-Aniu, on był w szoku, że w ogóle umiem stać, bo, jak spojrzę w kartę wypisową, nie jestem zdolna do samodzielnego niczego;). Oddychanie mi wychodzi.

 

Pani doktor wypisująca spytała, czy na cwiczeniach w szpitalu chodziłam.

Hello, ja przez tydzień tylko leżałam, czy to nie przesadyzm? Od razu na spacer?

No więc nie chodziłam, tylko stałam i wyszło, że poza wyglądaniem na gnoja, nic mi nie wychodzi.

 

Co, zasadniczo nie jest złą sprawą, bo wygrzebywanie się z "czarnej dupy" nawet w pewien sposób motywuje.

Poćwiczeniach pan rehabilitant przyszedł spytać, czy żyję.

Spoko, to naturalny wyraz twarzy:).

 

Plan na teraz to przejście na sterydy doustne (pierwszy raz w życiu) na tydzień, potem wracam do codziennego rehabu, a jakoś pod koniec lutego komórki.

18:22, annablack
Link

Jestem już. Tak dużo EDSs jeszcze nigdy nie miałam.

17:24, annablack
Link

 

Dorwało mnie. Państwo od rehabilitacji. Smialam się, że nikt nie wie, jaka jestem na długość, bo. tylko lezalam tydzień. Jak kazali mi stanąć, to pani rehabilitantka się załamała, że jest taka malutka;), a Ania na głos komentowała: Ona jest tylko głowę od pana nizsza!

Ehm, wiedziałam, ze strach będzie jak wstanę :).

Pan rehabilitant upewnił się czy rzut już kiedyś miaalam. No. Tak,przeciez. mam 25 lat, mogłam jeszcze nie miec:-).

Dali mi obiad choć mi nie przysługuje..

I. dzis jednak wychodzę :-)

13:42, annablack
Link Dodaj komentarz »

O.O.O. Kto raz pojawi się w szpitalu, łatwo stąd nie wyjdzie :-).. Myślałam, że dziś wychodzę, ale otóż chyba nie, bo doktor nawet do mnie nie podeszła na obchodzie. Czyli ja tu chyba zostaję. Profesor obchód ma jutro i w czwartek, pewnie będzie chciał mnie zobaczyć, może przeczytać opis rezonansu??

Mam odtwarzacz, mam net, nie boję się ;)

09:46, annablack
Link Dodaj komentarz »

Ania jęczy, że plecy ją bolą po rehabilitacji. Na to ja, jak zawsze w odpowiednim momencie (z tego by można serial nagrać) mówię: W życiu na ćwiczenia nie pójdę! To szkodzi zdrowiu! - i głupi śmiech. Otwierają się drzwi i Ooo, pan rehabilitant :).

Najlepsza noc w szpitalu za mną. Spalam od północy do 8- do śniadania. Rock jednak niweluje wszystko:) Nie ruszałam się, żeby mi wtyczki nie wypadły Było fajnie.

08:47, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 lutego 2016

Ej, znowu to samo. Pani opiekunka do mnie: Aniu, ile masz lat, Aniu?

Nic nie mówię, tylko się uśmiecham.

-25,co?

-Ekhm, rocznikowo 35:D.

 

A mama ciągle.mi powtarza, że nie mam już dwudziestu lat. No,do dwudziestki się nie cofnęłam.

22:12, annablack
Link Dodaj komentarz »

Nie wyrobiłam:jeszcze raz usłyszę Parasolki, paraaasolku... zacznę krzyczeć. Włożyłam słuchawki, głośność maksymalna ( byle mi sluchawka z ucha w nocy nie wypadla, bo cała sala się obudzi. Załączyłam Perfekt w Wawie i kultowe przeboje radia Wawa. Tylko muszę uważać jak bezgłośnie ruszam ustami bo z "Parasolkami" może się nie zsynchronizować ;).

Ooo, Ania mnie pyta kto to śpiewa. Sprawdza, czy znam wykonawców, których nie słucham.)(Sława Przybylska? What the fuck?) Ugryzlam się w język , żeby nie odpowiedzieć Markowski!

Chwila skupienia, udaję, że sluchamy tego samego:

-Yyy...a niech to, nie pamiętam! A, Sława Przybylska, no patrz Aniu, co ja bym zrobiła bez ciebie!

Usłyszałam, że są dla mnie szanse, tylko muszę słuchać dużo Radia Pogoda.

Right.

Dziś w nocy będę się ogłuszać rockiem, to nikt mnie nie przestraszy:)

21:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

Na całym korytarzu dudni ta wasza muza!

Co robić? Żeby nie zeswirowac w szpitalu będąc trzeba słuchać dźwięków. A że to Rudi Schubert, to co zrobię? Wolałabym ACDC, ale to nie moje radio. Porzygam się radiem Pogoda, no ale jest, to jest. Fajne piosenki tez miewają.

 

19:25, annablack
Link Dodaj komentarz »

Mamy nową panią i:

-A ty ile masz lat?

Nic nie mówię.

- Bo wiesz, ja mam 25. Ty chyba jesteś w moim wieku.

Zadlawilam się herbatką.

 

17:40, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 526


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.