Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
wtorek, 07 lipca 2015

Knuję jak to się dzieje, że... fajnie się dzieje. Nie choruję rok, dwa czy trzy. Dziś zaskoczyło mnie to stanięcie w łazience bez opierania, trzymania itp. Tak po prostu. Ponownie wychodzi, że jak nie myślę, to mi wychodzi. Jak zapomnę, że jestem chora.

 

A tak się da, w dodatku bez „magicznych”, czyli stabilizujących na nogach? Się okazało, że się da, nawet będąc od trzech lat bez leku i w piętnastym roku choroby. Zatkało mnie trochę i zaczęłam analizować pt. „Ale czemu?” (Powinnam być analitykiem;)). Wiem, wiem, czemu nie, ale poważnie, w drugim roku bez leków szło w dół, ewidentnie, ale w trzecim (który minął na początku lipca), widzę, że te przeróżne leki wywietrzały ze mnie na dobre i w chłodnej aurze zaczynam zachowywać się prawie „normalnie”. Jasne, to nie taka choroba, żeby szybko sobie z nią poradzić, ale na spokojnie, powoli idzie do przodu. Dziewczyny na rehabie, mające porównanie z ostatnich czterech lat, też to cicho potwierdzają. Bardziej obserwują do czego to zmierza, wiedząc, że to choroba „nieuleczalna”. Obserwują, ale równocześnie cisną coraz bardziej. I chwała im za to. Pamiętam, jak kiedyś rzuciłam do Gos, jako podsumowanie mojej historii: Więc wiesz Gosia, będę się leczyć rehabem, bo to jedyne co mam. Staraj się, żeby mi wyszło:)))

16:27, annablack
Link

Jeszcze łapię oddech. Nie mogę PO PROSTU stać. Muszę sobie dodać efekty specjalne. Wygięcia, wykręty, przeprosty i takie tam.

Staję. No, stoję, ale to nudne jak nic się nie dzieje. Nie wiem jaką figurę robiłam, ale nagle poczułam, że lecę pyskiem na glebę. Mam  jednak refleks ratunkowy. Przegięłam się w drugim kierunku i dalej żyję. Z zębami w paszczy;).

Widzicie? Jak jest mi chłodno (wentylator chodzi), to głupoty mi przychodzą.

13:10, annablack
Link

Nie miałam rehabu, zatem zapewniam sobie go sama i wykonuję wszystkie zadania z listy programowej z wczoraj. Czyli? Co chwila wstaję i... stoję. I sobie przepowiadam: Kolce do przodu! Guzy...są. Kolce i guzy, zmotywujcie się, dzieciaki. Chcemy chodzić, tak? Nie mamy leku, ale to nam wcale niepotrzebne. Zresztą, cała medycyna nie zna leku na esem, to co się dziwić, że ja nie mam, jak medycyna nie ma. Barki do...tyłu? Chyba tak mówiła...Kolana na baczność i nie polecieć na ryj. Wykonać!

 

Ale mnie łebek boli i chce mi się spać. Przez to znowu nie odebrałam. Ja z zasady nie odbieram. Odbieram jak mi się nudzi;). Przepraszam Olo, nie odbieraj personalnie. Ćwiczę.



13:00, annablack
Link

W weekend utonęło 41 osób! Sami faceci. Czemu mnie to nie dziwi....

12:07, annablack
Link

Manniak był taki fajny, że chyba zasnęłam w trakcie. Nie, poważnie, fajny. 8 godzin ładowane radyjko grało chyba całą noc, zanim się rozładowało.

A Dorka zapomniała o moim rehabie. Kochana jest, że nie zapomniała przywieźć mi aparat. Co prawda prąd się skończył na godzinę, jak się prądowałam, no ale 12 minut zdążyło zapodać. Później już mi się nie chciało od nowa. Jedna seria zaliczona.

W pewnym momencie w nocy zrobiło mi się zimno. Woow! Pomyślałam: E, nawet spoko mi się stoi "na wyproście", nie muszę niczego dotykać przy umywalce stojąc, ani opierać się o umywalkę. Potem pomyślałam: To może zejdę ćwiczyć na dół,  tam jest większa przestrzeń do chodzenia. Pisałam, że mój rehab koncentruje się na chodzeniu.

A może zejdę przywitać się z psami? Nie widziałam od niedzieli, kiedy "Dudek rozpaczliwie krzyczał" i weterynarz zakazał mu chodzić po schodach póki jest leczony (zastrzyk w plecy, codziennie, znaczy yyy...grzbiet - widać, że traktuję go jak człowieka.

Żeby Dudek nie hasał po schodach, postawiliśmy na schodach blokadę jak na małe dzieci. Maks, który  mógłby bez problemu zrobić krok przez obwarowania, bo ma długie nogi;), solidarnie bytuje z Dudim na dole.

Przyznam, że najtrudniej jest mi. Jak całe życie miałam psy, a nagle nie mam, to mi pusto. Dziś  ostatni zastrzyk i chyba blokadę usuna. Dudek codziennie zawodzi na dole schodów. Ja na niego krzyczę, że huuuu, do pionu, nie ma płakania, już niedługo będzie łaził gdzie chce. I Dudek się zamyka.

Rehab mam (a raczej próbuję mieć) jutro.

09:49, annablack
Link
poniedziałek, 06 lipca 2015

22:05 = Manniak po ciemku. Jeszcze nie słuchałam. Może kawałek bluesa wyciszy mi ten kociokwik w głowie. I znów sto notek w jeden dzień. Ech. Przepraszam.

21:52, annablack
Link

Nie kupiłam sobie nic, dorzucę więcej do „życia”.Stwierdziłam, że i tak się nie maluję, bo mi się nie chce i kij z tym, bo !@#$%^YUI. Jest obrzydliwie gorąco. Wciąż. Włączyłam wentylator, ale mielenie ciepłego powietrza jest do bani. Miałąm ćwiczyć, jak się ochłodzi. Sie nie ochłodziło. W zimie będę chodzić w krótkim rękawku w ekstazie, że czuję chłód. Ale do kriokomory nie lubię. Bo zimno. I traf tu za babą...

Miała być burza, nie było. Tylko mdlące „ciepełko”.



21:07, annablack
Link

Nie ma rzeczy nie do zepsucia. Nie ma. Naczelny psuj do usług. Specjalizuję się w rozwiązaniach cyfrowych.

Ble. Może laptop jeszcze pociągnie, zobaczymy. Psuć też trzeba umieć.Muszę znaleźć gwarancję.

I właśnie dlatego prowadzałam się z tym, który umiał naprawić to, co zepsuję. Co on w ogóle studiował? Bo nie informatykę...ekonomię? Coś dziwnego.

Dzień do bani. Nie mam sił yi nic mi się nie chce. I ponieważ została mi kasa z renciny, to se cuś kupię. Na urodę.

No i nie ćwiczę...Nie skończyłam AWF, tylko Neofilologię. Oni tam gadają.

18:59, annablack
Link

No i nie wyszła mi bezkompowość, bo muszę sprawdzić jakie są ćwiczenia na przywodzenie uda. Znowu strony dla Strongmanów nawiedzam. I jeszcze mam do kupienia, więc chwilę posiedzę. Pamiętam, mam wymyślone, co mam ćwiczyć, żeby mi się nie nudziło. Ćwiczebny program dnia ustalony. Ale mi się nie nudzi. Inteligentni ludzie nie nudzą się nigdy.

Wiem, wiem, Dorka zacięła się, żeby mnie uruchomić i chwała jej za to. Mam...stać na czas. To może chodzić od razu, Dorcia, dawaj! Mam silne plery do siedzenia, ale nie mam siedzieć! Maaam chodzić. I będę, spokojnie.



17:29, annablack
Link

No i już. Zrobiłam prąd. Pożyczyły, to walę się prądem dwa razy dziennie. I nie, że 10, jak w Dąbku, tylko 20. Wyczytałam, że można się bardzo długo, bez szkody. Ale za każdym razem jak moczę gąbkę, przypomina mi się "Zielona mila"...

 

O, mam pytanie: Czy wy też jecie tak, jak ja od przedszkola? Po kolei?

Obiad: schaboszczak, dwie surówki, ziemniory. Zawsze jem po kolei i w tej kolejności.

Najpierw mięcho, żeby mieć z głowy. Ziemnory na końcu, bo amatorką nie jestem. Surówki the best.

 

 

Oj, od ósmej ładuję radyjko, zobaczymy ile wydoli grać. Za godzinę padnie laptop, ale oszczędnie, nie chcę ładować ponownie. Ładowałam, słuchając Trójki i yyy...niby ćwicząc w pokoju. Stoję i nagłe: Oooo...Nosowska! A było to to.

 

Aha, przypomniało mi się, że od dłuuuga nie zakładam oksów wcale. Mało oglądam, głównie słucham. Po co mi okulary, na uszy?

 

 



15:21, annablack
Link

Cóż, w upale chyba jednak ćwiczyć się nie da, szczególnie, jak już ćwiczyłam. Może wieczorem spróbuję, bo Dor mi zaplanowała co będę robić. Byle nie za intensywnie, bo chudnę w ruchu i w bezruchu równie skutecznie. Nie, że chorobliwie, w końcu nie mam anemii. Ja po prostu muszę być laską, co zrobić, w genach mam;))).

Jak słucham takiej głupiej muzy, gdzie nie ma nic poważnego, spojrzę w wyświetlacz laptopa, ujrzę hery „Bądź widoczny na drodze”, to sama się do siebie uśmiecham. Ciemny blond byłam cierpiąca, zdołowana, halogen po prostu bawi. Bycie pajacem jest fajne. Szczególnie jest fajnie robić za pajaca, obiektywnie pajacem nie będąc. Wszystkim się gęba cieszy, jak mnie widzą. Zajebiście.

 

To teraz pani ma relaks.

 

O, o 13:05 ”3 wymiary gitary”. To posłucham czegoś fajnego. A do tego czasu...



12:50, annablack
Link

„Fajnie wyglądasz. Masz...włosy fajnie...roztrzepane.”

Dzięki Dorcia.

 

Wiem z pouczeń, że nie można pić dużo wody naraz, bo...coś tam. Pouczenia medyczne traktuję na luzaku, starając się zapamiętać „czego nie”, ale czemu, specjalnie mnie nie interesuje.

No to właśnie wypiłam, co teraz? Coś się wypłukuje, rozwadnia? Bo że większa „diureza” to wiem. I jeszcze ten język. Naprawdę muszę się skupiać, żeby zrozumieć.

 

Rehab odbyłam. Masakrycznie, biorąc pod uwagę, że ze cztery dni (?) leżę martwym bykiem, bo mi gorąco.

Dorcia przyniosła aparat z prądem. Bardzo się cieszę, sprawdziłam u producenta, 2800zł kosztuje, w życiu bym sobie nie kupiła. Pożyczyły i będziemy obserwować jak jest. Biorąc pod uwagę, że wypiłam 1200ml przed godziną i JESZCZE to w sobie trzymam chyba znaczy, że już pierwsze 20 minut pod prądem robi mi dobrze. Uda się bez procha, la, la, la.

 

Pan z esemem odwołał ćwiczenia u dziewczyn w ciepełku, a ja odwrotnie, bo muszą mnie ożywić po tym upałowym „padzie”. Byle do czwartku. Ma być chłodniej. Usłyszałam, że mięśnie mam, tylko ciepło mnie rozjechało, ewidentnie.

 

Nic to, wentylator chłodzi.

 

A wczoraj słuchałam radia 4 godziny zanim się rozładowało. Słuchałam RMF, przepraszam, ale nie chciałam koncertu jednego ludzia w Trójce. I przylepił mi się kawałek, ewidentnie kojarzący się z akcją z Fulvio w Rumunii i całowaniem między dwoma balkonami; w zwisie (ale to nie ja wisiałam), znaczy;). Wyrwać wolontariusza, niby nic. Ale on był piękny, tylko taki malutki:D.

 

Uważam, że w przypominaniu sobie fajnych chwil nie ma nic złego, jeśli budzą fajne emocje.

 

E, ten ogrom zimnej wody w żołądku mnie ochłodził. Już bym mogła mocniej poćwiczyć:).

 

A następny rehab dopiero jutro.



11:35, annablack
Link

"Jak rehabilitantka przyjdzie, lepiej powiedz, żeby coś opowiedziała. W domu 28, na zewnątrz 26, o 7 rano...".

Yhm.

07:50, annablack
Link
niedziela, 05 lipca 2015

W tej chwili w domu 27, na dworze 24,5. Otworzyłam okno na szerokość, a i tak jest gorąco.  Podobno ma spaść do 20, to i tak, jak na noc, bardzo dużo, ale przy 20 może byłoby rześko?

 

Nie wlazłam na to krzesło, ale równocześnie załączyło mi się: A gdyby wyleźć na dwór i w długą? Stabilnie się czuję (pogięło ją z tą stabilnością;)), to w "magicznych" się nie rozjadę na kostkach Bauma.

Hym. Szkoda, że moje klucze przejął dr Jan. Bo po co jej klucze, jak ona nie chodzi? Yep...

21:54, annablack
Link

Leżę sobie z nadzieją, że pizza mi się odłoży. Dostałam dużo, bo muszę przytyć, a tylko chudnę, z tego leżenia. I myślę: Chłodno mi. Ja wiem, że byw...wróć, byłam postrzegana przez niektórych jako „zimna s” i to nie, że byłam zła, tylko bo nie chciałam się umówić. I tak sobie leżę i liczę: Szafa dwa metry, nadstawka z pięćdziesiąt centymetrów...tu nie ma co się spodziewać, nie domacham. Normalnie, muszę wejść na krzesło...

 

Skąd takie myśli? Zwyczajnie, bo lepiej się czuję. Pisałam już, że Góra wsadziła mnie w „betonowe buty”, żeby mnie usadzić, żebym nie mogła namieszać za dużo. I żebym pomyślała.

 

No to myślę. Co chcę z nadstawki? Właściwie nic. Chcę tylko zobaczyć czy dam radę wleźć. (Podejrzewam, że Aga wcisnęła mi w tak niedostępne miejsce same niepotrzebne rzeczy.) A zastanawiam się, bo czuję się jakaś taka „stabilniejsza”. Jak nie ja. Nie, że na umyśle, ale to pewnie widzicie...

 

Nie, nie wlezę, po co bym miała. Zresztą, musiałabym pod nieobecność, żeby im ciśnienie nie skoczyło.



18:07, annablack
Link

Hm...albo zaczynam się przyzwyczajać, albo fakt, że posłuchałam w leżeniu martwym bykiem Kydryńskiego w Trójce albo fakt, że napiłam się przed godziną szklanki spreparowanego przez la mammę mleczno-truskawkowego koktajlu (zimny i prawie niesłodki, moje klimaty) sprawiło, że chłodno mi w środku i czuję, że dam dziś radę sama otworzyć sobie okno na szerokość. Teraz może nawet dałabym radę ćwiczyć na dole (znaczy zejść na dół to bez problemu, rzecz rozbija się o to, czy po rehabie dam radę jeszcze wleźć na górę.) Przed godziną powiedziałabym, że nie i gotowa byłam do czwartku ćwiczyć na górze, żebym nie musiała pokonywać schodów, żeby wrócić. Ale teraz nie jestem już pewna, że nie dam rady, bo przed chwilą na luzaka podeszłam do szafy i czegoś tam szukałam. Wczoraj – nie do pomyślenia.

Zdziwko, bo stopni jest chyba milion.

Uwielbiam. Dinozaurem będąc...



16:54, annablack
Link

No...już mi jest obrzydliwie gorąco w środku. Przydałby mi się fotel w pokoju. Babcia miała dwa, a ja zamiast mam rowerek, dlatego u mnie można usiąść na krześle, albo na rowerku. W tej chwili siadam na łóżku, z trzema poduszkami pod plecami. Kupiłabym sobie jakiś fajny na Allegrze, fotel opisuję we fragmencie „Zwidoku 2”. Przestałam pisać, bo nie wiem jak ma się skończyć. O dobrych rzeczach pisać nie umiem. Bardziej o śmiesznych. Taka jestem śmieszka;), że bardziej się do kabaretu nadaję, niż do romansu. No i nie wiem, znaczy, spokojnie, o niczym też umiem, ale to nużące.

 



13:26, annablack
Link

Wow, Małgosiu, umieszczę tu, dla reszty, bo wygląda to jak moje ćwiczenia rehabilitacyjne ;). Nic nie robisz, tylko się koncentrujesz jak wykonać ruch. Miałam wyłączony głos, ta laska oglądająca sztukę koncentracji z otwartymi ustami, to Włoszka? Mnie, też na 7 i pół minuty tak zatkało i siedziałam z ruzdziawioną gębą.

Wiecie, że co dziesięć minut temperatura rośnie o dwa stopnie?

Najlepiej, żeby przetrwać, nie ruszać się specjalnie...

Popatrzcie i wy.

 



11:08, annablack
Link

Ilekroć nie domagam, tylekroć jestem mocny - z dzisiejszego kazania. Mocne zdanie, bardzo mi zapadło.

 

O 21 wyłączyłam lapsa, zgasiłam światło i delektowałam się chłodem i muzą. Delektowałam się dotąd aż radyjko się nie rozładowało. W dzień cały czas podłączone do lapsa, nabiera mocy.

Nie włączam nic, tiwiwizora, radia, dopiero teraz włączyłam lapsa, choć nie śpię od bladego świtu. Wsłuchuję się w ciszę, zmówiłam NP, jeszcze jakieś dwa tygodnie do końca. Co potem, nie wiem. Siódma NP? Nie wiem.

 

Jutro Dorcia użyczy mi ich Pulsotronic (mamy obgadane, że mi wypożyczają z gabinetu), żeby stymulować przezskórnie pęcherz. La mamma namawiała, żeby zadzwonić do mojej Byłej Doktor (która chyba staje się ponownie obecną), specjalistki od pęcherzy neurogennych i podpytać co robić. Jako, że wstyd mi zawracać jej głowę (lekarz, w końcu), „Przegląd urologiczny” podpowiedział mi, że na nadreaktywność wypieracza (wtedy, kiedy kibel twój największy przyjaciel, bo ganiasz tam nawet co pół godziny) stosuje się elektrostymulację. No i dobrze, zapodam sobie trzytygodniową serię. A skoro nie mam infekcji, powinno być skutecznie.

 

Po chłodnym prysznicu całościowym, jeszcze chłodek czuję.



10:02, annablack
Link
sobota, 04 lipca 2015

Czy to Patty Smith?...

21:49, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 493


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.