Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
poniedziałek, 22 grudnia 2014

Pogadałam z Alkiem kole czterdziestu minut, odsapnęłam wokalnie godzinę i potem 40 minut z Grzesiem. Umęczyłam się siakoś chodzeniowo na rehabie, tak, że choć zdaniem Goś czworogłowy uda w lewej ma wyczuwalną moc, ja nie mam siły dziś go męczyć. A z Grześkiem gadam, gadam, po czym rzut oka na to, co pokazuje u mnie kamerka i: O rany, ja mam bicki! Patrz! To od tych pompek pewnie...

Agnieszka wyjechała, dopiero w styczniu jest, specjalnie nie płaczę, bo do Wigilii wyluzuję ćwiczebnie. Rany, we środę Wigilia, nie wierzę. Dziewczyny też dopiero po Sylwestrze będą. Szczęśliwie aparat prądotwórczy mam jeszcze;).

18:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

Marzenko, dzięki za życzenia, ale per "ty mój wzorze życia" się do mnie nie zwracaj, chyba, że troszku kpisz;). Jesteś jeszcze małoletnia, więc Ci wybaczam i liczę, że zmienisz punkt widzenia,  bo szkoda by było wzorować się na kimś tak życiowo niesprawnym. I czuję, że w przyszłym roku pojawię się gdzieś tam gdzie Ty. Zawsze lubiłam Śląsk. :)

Zaprzyjaźniona Pani zakonnica zadzwoniła z życzeniami i spytała, czy czytam Pismo Święte. A ja, wśród rzeczy, których nie robię, mam też to. Ale spokojnie, dojdę i do tego, nie wszystko na raz.

 

13:34, annablack
Link Dodaj komentarz »

choinka

Chciałabym złożyć Wam, czytającym czasem tę radosną twórczość, najlepsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Mogłabym jeszcze poczekać ze składaniem, ale obawiam się, że w przedświątecznym zamieszaniu po prostu zapomnę.

Życzę Wam (i sobie przy okazji), Świąt spędzonych z bliskimi, w poczuciu miłości i bezpieczeństwa i żeby nic i nikt nie zburzył nastroju ciepła i radości, a ta dobra atmosfera, której zaznacie w te Święta utrzymała się w Was i dała napęd na cały rok.

07:47, annablack
Link Komentarze (10) »

Hej. Dziś dzień zaczęłam od Maliny, jak go nazywa Szustak: la mamma przyniosła mi książeczkę, które mamy dwie, jedną dla mnie, żeby sobie czytać: „Modlitwa na każdy dzień” x.Malińskiego. Lubię takie, krótkie i do celu. Dojrzewanie do lektur o wierze to kolejny etap rozwoju. Ja jestem człowiek prosty, jak coś zbyt wyrafinowane, to się gubię, a tu jakoś się nie gubię. Dziś się nie zgubiłam.

Dostałam od mamy ten egzemplarz, który był u Babci, ona codziennie to czytała. Nie tylko to. Mamy chyba tonę książek dotyczących wiary, które kupowała Babcia. Babcia zawsze szukała, chciała zrozumieć, chciała umieć tak, jak chce Bóg... Bibliotekę w temacie mamy ogromną. Nie znam chyba ani jednej z tych książek. Spróbuję swoją miarą, powoli, poznawać temat, chociaż trochę.

Otwieram książeczkę a tam co? To. Zakładka, którą dziecięciem będąc zrobiłam Babci. I teraz znajduję ją po latach prawie trzydziestu. Byłam pewna, że wyrzuciła.

malina1

malina2

 

 

Dziś ostatnie sterydy. Prawdę mówiąc jak na dwa dni, kiedy prawie nic nie jadłam, no nie, wczoraj zjadłam śniadanie, nie jestem specjalnie głodna. Dziwne, chyba mi się coś zatkało, coś co sygnał głodu wysyła.

 

Dobra, nie chrzanię. Mam do wysłuchania wczorajszego Szustaka. Dobrego dnia.

07:00, annablack
Link Komentarze (4) »
niedziela, 21 grudnia 2014

To jeszcze na ukojenie przed snem to co zwykle

21:56, annablack
Link Komentarze (2) »

- Piękna, bardzo seksowna z ciebie kobieta - jak mówi to dziesięć lat  młodszy koleś, to chce mi się śmiać, wiadomo wszak, że równie seksowna byłaby dla niego gumowa lala. - Chciałbym cię poznać bliżej, spotkamy się?

- Za młody dla mnie jesteś, a tego, co naprawdę seksowne w kobiecie, nie zobaczysz.

- Jestem w odpowiednim wieku. Kręcisz mnie, spotkajmy się. No wiem, na zdjęciu w awatarze GG jest tylko głowa.  A ja chciałbym zobaczyć nogi...chociaż czuję, że cała jesteś zajebista. Spotkasz się ze mną?

- Nie sądzę. Wesołych Świąt.

 

Ych. Po potencjalnym amatorze gumowych lal, wyłączyłam GG, bo co za dużo to niezdrowo i na trawienie  szkodzi. A kolejnego delikwenta nie miałam ochoty szkolić na czym polega seksapil u kobiety.

 

"Plaster miodu" dziś będzie późno, a ja nie mam siły już czekać. Wysypiać się trzeba. No to dobranoc.

21:54, annablack
Link Dodaj komentarz »

Rany julek. Artystyczne pakowanie wszystkich prezentów zajęło mi dwie godziny i wyszło jakby niepełnosprawny manualnie pakował, a niepełnosprawny intelektualnie usiłował zaadresować bilecik. Wiem, wiem, chciałam wejść na poziom wyżej i nie wrzucać wszystkiego w torebki, jak rok temu. Wyszła urocza masakra, albo będę sobie wmawiać, że to jest rozbrajające i urocze, bo nie wiem jak się nazywam ze zmęczenia, a całkiem na pewno nie umiałabym się teraz ręcznie podpisać.

Jutro kolejne podejście do 15 rehabu z Dorcią.

Ja Wam baj. Różaniec odmówię, choć o. Adam mówi, że to stukanie.

20:29, annablack
Link Dodaj komentarz »

Ha. ale Benedykt XVI dał mi do wiwatu. Mogę się schować bo:

 

„Jeżeli jednak w moim życiu nie zwracam zupełnie uwagi na drugiego człowieka, starając się być jedynie « pobożnym » i wypełniać swoje « religijne obowiązki », oziębia się także moja relacja z Bogiem. Jest ona wówczas tylko « poprawna », ale pozbawiona miłości. Jedynie moja gotowość do wyjścia naprzeciw bliźniemu, do okazania mu miłości, czyni mnie wrażliwym również na Boga.”

 

Nie ma innej opcji, muszę pokochać człowieka...a naszło mnie, bo la mamma zachęciła, żeby przeczytać encyklikę Benedykta o miłości. Generalnie religijnych tekstów nigdy nie czytałam. No i pierwszą część, dotyczącą człowieka, przeczytałam (godzinę mi zajęło), ale drugą o działalności charytatywnej Kościoła tylko przerzuciłam.

 

No i wreszcie rozumiem w pełni o tej „niepełności” bez faceta, o której na blogu go-ahead pisała, a ja, jak to ja, się wtedy zapieniłam, a teraz widzę, że faktycznie coś w tym jest.

 

Wcześniej słuchałam konferencji o.Szustaka o Lectio divina, jak się modlić, w sensie. Bo tak mnie ruszyło, że on nabijał się ze stukających różaniec, albo Pompejankę, bez chwili pomyślunku, tylko na czas. Cała ja. Wkurzyłam się, obraziłam i stwierdziłam, że w takim razie nie będę się wcale modlić, jak ja umiem tylko „stukać”. Ale w „Plastrze miodu” odsyłał do tej konferencji, na którą poświęciłam godzinę, wysłuchałam i chyba trochę zrozumiałam.

Czuję się jak neofitka, ale jakby wreszcie zaczynam rozumieć pewne rzeczy i mój ogląd świata trochę, powoli się zmienia.

 

Trochę się zmęczyłam trzema godzinami religii. A, o. Szustak wyśmiał, że na mniej niż 30 minut do modlitwy nie ma co siadać. Kolejny raz jestem do bani w temacie wiary. No ale jakjuż wiem, jak ma być, to może uda mi się zmienić. Najważniejsze to chcieć, a ja już chcę.

 

Znowu obiadu nie zjadłam, ale za to zjadłam świąteczne czekoladki od Olo. I zapalę sobie śnieżynkę LED, to będzie mi się wydawało, że prawdziwa zima. Za którą nie tęsknię.

16:14, annablack
Link Komentarze (2) »

Hej. Współczuję meteopatom. Cieszę się, że zjadłam śniadanie o 7:30, bo już o 8:30 bym nie zjadła. Rzygotliwość rządzi. Nie no, nie aż tak, jak wczoraj, ale la mamma już ma migrenę. Znowu wicher drzewa urywa, a rano jeszcze było spokojnie.

Posprzątałam papierzyska w przykucu, ale już podnieść się samoczynnie nie dało rady, musiałam się o coś oprzeć.

Przejrzałam karty wypisowe ze szpitala. Wszędzie mam, że sm rzutowo-nawrotowe. Nawet z ostatniego wypisu, gdzie było 6,5 edss, widzę z opisu, w porównaniu, że...heh, nawraca, ale nieśpiesznie. No ale jest lepiej niż było, o co akurat nietrudno.

Prąd na pęcherz zażyłam. Już właściwie mnie tak nie gania, no ale jak w Dąbku zrobili mi trzy tygodnie, sprzęt mam wypożyczony na trzy tygodnie, to daję prąd, co tam. Heh, Były mówił, że jestem pod wysokim napięciem (ja, przy trupim ciśnieniu?;)), to zwiększam zawartość prądu w prądzie.

Dziś byłyby 84 urodziny Babci. Najkrótszy dzień roku i początek astronomicznej zimy. Teraz będzie już tylko lepiej.:)

10:07, annablack
Link Komentarze (2) »
sobota, 20 grudnia 2014

Zapakowałam dwa prezenty po dychu dla Cioci i Wujka. Niestety, na Wigilii się nie spotkamy, a jutro mama zobaczy się z bratem:).

22:37, annablack
Link Dodaj komentarz »

Ajć, przewalałam moje papierzyska, żeby znaleźć dokumentację medyczną. Niecałościową, bo onegdaj oryginały niektórych wypisów oddałam starając się o Pasikonia. A ksero, oczywiście nie zrobiłam. Pomyślunku za grosz. Zostawiłam górę papierów na podłodze - na razie nie mam już siły tego wszystkiego przewalać, ale co chciałam, to znalazłam. Może jutro będę mieć siłę to z powrotem ułożyć. Mama robi ciastka, a ja nie robię nic. Czyli standard.

21:27, annablack
Link Dodaj komentarz »

No cóż, nie zjadłam dziś ani śniadania, ani obiadu, ani kolacji Ale ale, coś zjadłam: kilka orzechów, parę czekoladek, garść daktyli. Na więcej nie mogłam się zdecydować. Pierwszy dzień z taką migreną cały dzień. A ja tak lubię być głodna, a dziś ni w ząb. Było mi głupio, że tak jak w zeszły weekend też zamierzałam nie zejść do Kasi i Jasia, tylko spać, więc zlazłam, jeno nic nie jadłam. Dla wrażliwych na zmiany pogodowe, parszywy czas. Po mamie i wujku widzę, jak kiepsko może być w tym zmiennym czasie pogodowcom.

Dobrego wieczoru.

19:35, annablack
Link Dodaj komentarz »

O fuuu, nie dałam rady zjeść śniadania. Po dwóch łyżkach zjedzonych „pod sterydy”, stwierdziłam, że zaraz puszczę pawia i odstawiłam miskę z pastą Budwig. Jeszcze czegoś takiego nie miałam. Żabka rzygotka. Kręci mi się w głowie, nie miałam siły wleźć do siebie z dołu.

Chyba muszę się przegłodzić, bo niefajnie jest.

Bleah.

Nie zjem nic, dopóki nie zgłodnieję.

08:49, annablack
Link Dodaj komentarz »

Obudziłam się wcześnie, nie, że nie mogłam spać. Mogłam jak zawsze, ale po wysłuchaniu wczorajszego Plastra miodu uzmysłowiłam sobie jaka jestem właśnie żenująca w temacie wiary. Człowiekowi się wydaje, że robi cokolwiek tak, jak trzeba, a naprawdę nic nie robi dobrze. Wszystko trzeba inaczej. Czy ja tego nie wiem? Wiem i to jest chyba jeszcze gorsze.

 

 

Próbuję okazjonalnie pisać bezwzrokowo. Napiszę akapit i już nie mogę – jakie to ekstremalnie ciężkie ćwiczenie, rehabilitacja dla lewej dłoni jak sto pięćdziesiąt. Ale fajnie, bo widzę, że coś z tego zaczyna powoli wychodzić. Jak chcę coś szybko napisać, to niestety, piszę „na patrząco”.

 

Dziś mam jeszcze prezenty do pakowania, ale taka to niewdzięczna robota, że mnie do niej nie ciągnie.

 

Choinka już stoi na balkonie i czeka.

 

W poniedziałek ostatni steryd.

 

Nie mogę już bezwzrokowo, bo mam do odpisu maile co najmniej dwa, czekające na swój czas od...przedwczoraj?

 

Dobrego dnia.

 

05:11, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 grudnia 2014

Była u nas zaprzyjaźniona siostra od Aniołów. Uwielbiam ją. Daje takie ciepło i pozytywną energię i mimo że spędziłam sześć godzin na dole, w pewnym momencie traciłam kontakt i zaczęło mi mrowić w dłoniach, to bezapelacyjnie było warto. Bałam się, że po tym wszystkim już się nie wtarabanię po schodach na górę i trzeba będzie mi nogi wstawiać na kolejne stopnie, ale jakoś o dziwo poszło samodzielnie i sprawnie.

Muszę pomyśleć o której się obudzić, czyli jak sobie przestawić zegar wewnętrzny, żeby na szesnastą do dziadków dać radę wejść po schodach, a  potem jeszcze w miarę żywa i w miarę funkcjonalnie sprawna dać radę ze dwie-trzy godziny na Wigilii posiedzieć. W zeszłym roku byłam niby też w ciężkim stanie, choć moim zdaniem lepszym i Wigilia była u nas w domu, czyli luzik. No, Wigilia w pieleszach domowych jest najbezpieczniejsza, ale w tym roku wybywamy.

Anielską opiekę czuję.

20:17, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hy, hy. Myślę tak sobie, czy Wam już pożyczyć, ale chyba pożyczę później. Jeszcze za wcześnie. Po drugie myślę sobie do czego mogę sobie jeszcze elektrody samozwańczo przyłożyć, jak mi tak ładnie wychodzi. Kombinuję o lewej dłoni, ale z tym poczekam do poniedziałku. Niech mnie instruują te, co się tego uczyły.

Dzisiaj chyba będziemy mieć choinkę. Fajosko. Przeczytałam na Fejsie takie, co wszyscy udostępniają, że Święta to czas obłudnych życzeń i fałszywych tekstów. A ja się nie zgadzam. Moje Święta z założenia mają być ciepłe, radosne i szczerze życzliwe. I takie będą, bo się postaram. I nie chcę słyszeć o obłudzie Świąt. Wiem, zależy od człowieka, wiem, jesteśmy tylko ludźmi, ale trzeba się starać, żeby wyszło dobrze. Howgh!

10:41, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej. Potwierdzam to, co pisała Martuuha, moja ulubiona Żabka Anarchistka pisała: paczkomaty są  super. A jak już gifty w paczkomatach się nie mieszczą, Inpost (bo to Inpost, co?) wystawił "ożywiony paczkomat" = pana w ciężarówce z Mikołajem. Genialnie.

O.O.O. Dostałam kolejny zeszyt niemieckiego, a żadnej z dwóch lekcji  z pierwszego nie zrobiłam.

A. Heh. Jak usłyszałam jak la mamma głosi do Chłopaków mowę zdaniami wielokrotnie złożonymi, to parsknęłam i zawyłam do Niej: Mamoooo, nie każdy człowiek by zrozumiał co mówisz. Mama na to: Moje psy są mądre. No i, co tu kryć, ma kobieta rację.:)

Dziś też nie mam rehabu, a co. W tej chwili im dłużej nie mam, tym mi lepiej. W poniedziałek będę mieć.

Zapakowałam trochę prezentów połowicznie, ale jako że wybrałam metodę artystyczną, jeszcze długa droga przede mną.  Uch. Straszne to. Przy trzech, czterech, pięciu (?) można się realizować. Ale przy dwunastu to jest niefajna fabryka.

Dobrego dnia.

07:52, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 grudnia 2014

No dobra, bez ściem. Ja nigdy, z własnej woli, nie tańczyłam. Nietańczenie mam w genach, po tatusiu;).

21:12, annablack
Link Komentarze (4) »

Pozytywną, absolutnie niewiążącą wiadomość otrzymałam. Pewnie dlatego, że nic z niej nie wynika, odbieram ją pozytywnie. Co mi szkodzi chwilę się pocieszyć byle czym?

Dziś nie chce mi się spać. Czyżbym się wreszcie wyspała?

Padre przyniósł z piwnicy moje buty na obcasie. Niedużym, małe sześć centymetrów. Na wyższym, wykopyrtnęłabym się nawet będąc stabilna i równoważna. A tak, 1m 80 cm w obuwiu będąc, no i jestem widoczna;).

Ojejjjj, ciekawe, czy jeszcze kiedyś będę mogła w nich gdzieś się udać... Ja w nich, mój Boże, tańczyłam! (- A wcale że nie, siedziałaś przy piwie i zaśmiewałaś się z takimi jak ty- ujemnie tańczącymi). Heh, tak, czy inaczej...Wierzyć się nie chce.

Życie jednak lubi zaskakiwać;).

20:47, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze. No, chyba organizm odratowuje się snem. Dziś  spałam 10 godzin. Stary niedźwiedź mocno śpi. Rano już trzy razy schodziłam na dół. Odwołałam jutrzejszy rehab też. Mam nadzieję, że do Wigilii odbiję.

Humor jakoś wraca. Dziś, albo jutro będzie choinka.

Dobrego życzę.

08:49, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 455


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.