Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
czwartek, 05 marca 2015

Obejrzałam! I mimo że ostatnim filmem fantastycznym, który widziałam był "Łowca Androidów" sto lat temu, to mimo że to fantastyka, podobało mi się.

To ja już pójdę spać, co?

22:45, annablack
Link

Mieszamy nasze białko, dodajemy nasze biszkopty, francuski Michał robił Tiramisu. A ja słuchałam, na wyciszenie, Sinatrę. Ja, he, he.

Dorka też mnie pocisnęła rehabilitacyjnie, ale już powoli znowu się ruszam. Po kawie na wieczór.

Nie no, nie wyrobiłabym z gadającym po polsku Francuzem - śmiałabym się bez przerwy.

Koło 21 Vendetta vol.2. Pamiętam, że zdjęcia w filmie są bardzo fajne.

20:26, annablack
Link

Hm. Przez godzinę bezsilna ja leżałam na wyrze, kontemplując sufit w rytmie składanki Youtube'a. Kwiatki mi padają. Chyba mocno zapomniałam, że się je podlewa. I nie, nie zakochałam się, to by było za proste. Choć dla mnie za trudne, heh, właściwie.

Jak się czuję? Przygnieciona? Zmasakrowana wręcz. :)

16:54, annablack
Link

Za dużo emocji. Jak odpalę znowu Vendettę, to znowu mnie zetnie. Zjadłam michę kaszy gryczanej na obiad, a ja przecie nie lubię i nawet nie poczułam smaku. Zachowuję się, jakbym się co najmniej zakochała,ehehe, ecie-pecie. Chyba będę słuchać jakiejś muzy.

Nawet gardło mam ściśnięte z emocji. Za dużo kawy?



14:50, annablack
Link

Zasnęłam, spokojnie. O północy zasnęłam, przecież ja lubię spać, a w moim wieku trzeba się wysypiać. I to jakie sny! Wow. Znowu gadałam po węgiersku i wkurzałam się, że nie pamiętam jak jest "samolot".

O rany, już nie mogę się doczekać rehabu. Dziś z Dorką. Mają z Małgo nową koncepcję na mnie. Niezwykle mnie to cieszy.

Dobrego Wam.

 

07:36, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 marca 2015

No i Piotrek miał rację. Spanie chyba dziś mi nie wyjdzie.

 

To co? V jak vendetta podejście nr 2?

Ale jak zasnę w trakcie to będę musiała trzeci raz oglądać;)

 

 

23:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

Oglądam "V jak vendetta", film polecony przez Przemka. I, heh, uświadomiłam sobie, że 1 h 20 min za mną, a ja nie wiem o czym jest film. Patrzę tępo i moje myśli fruwają. Dziwne, Przemo, co?;)

Chyba obejrzę jeszcze raz jutro:))))). I spróbuję się skupić.

21:52, annablack
Link

Zjadłam dziś 3 truskawki. Chińsko-japońskie one, ale było warto!

19:02, annablack
Link

Dziś się boję. Chciałabym nie bać się więcej. Pani lektorka ze studiów do mnie napisała, że chce mi przekazać 1% i prawie łzy mi w oczach stanęły, bo przypomniała mi się scenka. Siadamy w hallu przy stolikach przed zajęciami (Neofilologia miała hall jak kawiarnię;)). Siadam i mówię: Wiecie co? Pierwszy raz w życiu byłam w szpitalu, ale kurde, nie to jest najmocniejsze. Jakieś stwardnienie rozsiane mi zdiagnozowali. Co to, do cholery, jest stwardnienie rozsiane? Czy ktoś odrobił Gramatykę Opisową? (I na jednym tchu): Ktoś ma batonika?

Słowem, nie przejmowałam się, póki mogłam. Hyhy, no  i się dowiedziałam co to jest. I już mogę.

UPDATE:

ściema. Za pierwszym pobytem mi przecież nie powiedzieli.Cholerną nazwę usłyszałam za drugim razem, ale cały czas gęba mi się cieszy jak bezproblemowo podchodzi dziewiętnastoletni człowiek do życia. Oczko się odkleiło temu misiu? Oślepłam na oko? Spoko, to się naprawi...

13:16, annablack
Link

Moje disco polo:).

08:19, annablack
Link

Fajne.

08:02, annablack
Link

Hm, zaczęłam oglądać film wczoraj. I nie wiem, co się działo, bo była 21, a potem nagle 21:30. Z zaskoczenia tak. Będę musiała pogadać z Gosią, żebyśmy aż tak nie cisnęły, ja jak usłyszę, że coś tam ileś razy mam zrobić, to co, ja nie zrobię? I w myśl "zesram się, a nie dam się" robię. Tylko potem jest tak, jak dziś rano, że nie mogę nic. Chlip, chlip. Guarana w tabsach ma chyba za mało guarany, zamówiłam tę w proszku, bo ona chociaż na chwilę ożywia układ nerwowy. Najmocniejsza kawa robi mi  tak, że mogę zaraz po niej iść spać.

Śnieżek, śnieżek...dobrego dnia.



07:50, annablack
Link
wtorek, 03 marca 2015

Prawie sześć godzin po rehabie, a ja wciąż ledwo dycham. Czyli jednak było za mocno. Ale cieszę się, że było. Nie mogę wyczytywać u innych esemowców jak im, bo strona-planeta na PTSR.org.pl mi nie działa. Trochę szkoda, a trochę nie - wyczytywanie jak jest innym jest przecież takie zarąbiste...Nie wyczytuję doniesień innych. Gadam z...paroma osobami, piszę z...dwoma? Z jedną? Ale piszę nie o esemie właściwie, bo co tu można napisać. O wierze trochę, o postawie życiowej...

Ciekawe to jest.

Chyba cieszę się, że rehabu jutro nie mam, bo ciężko mi.

17:07, annablack
Link

Nowy Jork, Walter White z Breaking Bad, a jako trzeci...James Dean. Nie jestem może jakąś amatorką, ale kolorystycznie mi kolo pasował do ściany, a obrazek na płótnie, kupiony na Westwingu w odpowiednim momencie kosztował 26 zeta.

Dziś na rehabie przeszłam nożnie sama pięć serii - najwięcej od dawna. A potem jeszcze dwie serie ćwiczeń siłowych i innych. Zdziwko? Jak zwykle. Umęczyłam się tak, że po godzinie dalej byłam zmęczona, te moje dziewiętnaście wysokich schodów pokonywałam prawa-dostaw, a nawet prawej było ciężko.

Podoba mi się ta twarz.

I podoba mi się, że on się nie uśmiecha.

dean



13:28, annablack
Link

Wciąż jeszcze mam parę metrów do dna - pomyślałam słuchając trójkowej piosenki. No, dzień zaczął się mocno, ale przecie co nas nie zabije, to nas wzmocni. Tak mam, że nie opisuję wszystkiego, co by mi nie było smutno, że "jest aż tak". Co wcale nie znaczy, że "jest tylko tak". Chyba to trochę "przyjmuję do wiadomości". Po czym wnoszę? Nie biorę prochów na piękny świat od dawna. A nie jest lepiej, tylko...odwrotnie.

Ale za dwie godziny, jak przyjdzie Aga, to będzie lepiej. A na dzień dobry:

 

Ale jeszcze będzie lepiej.



07:04, annablack
Link
poniedziałek, 02 marca 2015

Małgo jest fajna. Złapała mnie w ostatniej chwili. Całą sobą czuję zmianę, heh, Gosia zauważyła, a znamy się ćwiczebnie prawie cztery lata, czyli szmat czasu, że jak jest najmniejsza zmiana aury, reaguję neurologią. Jednak im dłużej się z tym kitwaszę, z esemem w sensie, tym mniej mi trzeba, żeby odpaść. Wczoraj odpadłam przed dziewiątą wieczorem.

Po dzisiejszym przedpołudniu trochę się boję co będzie dalej.

Ale jak sobie uświadamiam, że się boję, to od razu przestaję o tym myśleć.

Bo przecież w końcu będzie dobrze.

17:01, annablack
Link

Trochę strasznie w duszy. Zamarzyłam dziś, żeby mieszkać w zwykłym mieszkaniu, gdzie wszystko jest na kupie i nie można się spamparampam ze schodów. A tu: do kuchni na dół, do łazienki na górę. Do pokoju na górę. Spina mnie coraz większa zależność, jak mam dobry dzień, to nie ma o czym gadać. Dwa lata siedem miesięcy bez leków i już się sypię konkretnie.

08:03, annablack
Link
niedziela, 01 marca 2015

Ja nie umiem spać w dzień.  Od roku nie kupuję infekcji od innych, a chorowali przez ten czas wszyscy u mnie. Z chorobą jest jak z blizną na czole. Już sobie mam i więcej nie szukam. I udaje się nie znaleźć, w dodatku.

A może, a propos spania, jak śpię spokojnie, u siebie, to się szybciej regeneruję? Albo jak nic nie robię, to mniej snu mi trzeba?

Chyba jest zmiana, bo znowu mi gorzej niż źle. Oczekując na sen, który nie nadszedł, zmówiłam ostatnią błagalną NP. Chyba wezmę kolejną guaranę, może się ożywię. Bo rano łyknęłam i poszłam spać. Albo udawać.

12:51, annablack
Link Komentarze (4) »

Uważajcie co niektórzy, bo jak stwierdzę, że mamy do pogadania, mogę napisać mail ekstremalny na długość. Jak nowelkę.

Najpierw stwierdziłam, że będę oglądać horror. A ja się boję bać, zasadniczo. Potrzebowałam prostych emocji. Śmiech jest prosty, ale za częsty u mnie, więc o 22 odważyłam się na horror. Wytrzymałam pół godziny i wyłączyłam.

O 23 zaczęłam pisać maila, skończyłam o 1:00. Poszłam spać i obudziłam się o piątej. Czemu tak? Cholera wie, ja nie wiem.

Spałam cztery godziny. Czemu tak mało? Nie wiem, nawet jak pracowałam 11h dziennie i nie zjadałam obiadokolacji, bo nie miałam siły jej zrobić, to pięć godzin spałam.

W związku z powyższym, będę dziś, jak nigdy,  spać za dnia. Takie mam postanowienie.

10:08, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 lutego 2015

"

Człowiek w głębi swojego jestestwa zakorzenił tendencję do „myślenia o sobie samym”, umieszczania własnej osoby w centrum spraw jako miary wszystkiego.

 

"

Słowa z jakiegoś portalu z mową papieża. Hyh, to  siedzę w głębi swojego jestestwa. Ale trochę czasem próbuję z tym walczyć.

Dziś zrobiłam tylko jedną serię tego, czego wczoraj pięć. Nie chcę przegiąć.

Własna osoba w centrum jako miara wszystkiego...ładnie sformułowane.

A, rekolekcje miałam...no to lecę.

22:29, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 466


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.