Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
piątek, 31 października 2014

Oglądałam dziś. Klimat bardzo mi pasi.

I pierwszą lekcję niemieckiego zrobiłam. Cały dzień usiłuję zapamiętać AUSGEZEICHNET. Wow, chyba za pierwszym razem napisałam dobrze. Bardzo ładne słowo.

Gadałam wczoraj z Grześkiem. Niespecjalnie wiem o czym, chyba o niczym istotnym, co, Grześ? Pamiętam tylko dwie przerwy techniczne;).

Co czuję w temacie LDN? Nic. Znaczy, mam dobry humor, nie wiem niestety na ile to moja natura, na ile LDN. W każdym razie duchowo jest dobrze.

Ewcia, znowu ja mam dzwonić? No, dryndnę, bo mam do Ciebie słabość.

19:07, annablack
Link Komentarze (1) »

Chciałam Wam wszystkim bardzo podziękować za 1%. To niesamowite, bo bez reklamowania się, żeby mnie wspomożono, będąc jedyną ze zbierających, która nie ma na swoim blogu namiarów jak można jej pomóc, dostałam 8, 282zł za zeszły rok podatkowy, czyli z tym, co mam na subkoncie, mam jeszcze na rok codziennego rehabu!!!! Super mi z tą świadomością, że nic, tylko z zamiłowaniem ćwiczebnym cisnąć spokojnie dalej.

DZIĘKUJĘ WAM!

11:32, annablack
Link Komentarze (2) »

Agnieszka zauważyła, że w ćwiczeniu też nie mam ruchów mimowolnych. Mówię: Ale ja nie mam już mimowolnych. Aga odpowiedziała, że w staniu, na luzaku nie mam, ale w czasie ćwiczeń do tej pory jak mnie zna, miałam. A teraz nie mam. Zdziwko? No, zdziwko, ale ja i tak tego nie zauważałam, bo mi nie przeszkadzało. Z zasady nie zauważam tego, co mi zbyt nie przeszkadza. Ale miło słyszeć.

 

10:13, annablack
Link Komentarze (2) »

Hej. Spałam dobrze, jak zwykle, ale ekstremalnie głęboko. Wydaje mi się, że, generalnie, wszystko jakoś tak łatwiej mi idzie, ale nie doszukuję się niczego specjalnego.

Czytałam jaka jest zasada działania LDN. Na krótko blokuje wytwarzanie endorfin, co powoduje, że organizm mobilizuje się, żeby wytworzyć ich jak najwięcej, kiedy już może. Endorfiny to hormony zaangażowane w regulowanie działania układu odpornościowego, który w chorobach autoimmuno jest pieprznięty. LDN zwiększa produkcję endorfin i ma to zwiększyć odporność. Czyli leczenie z pomocą LDN to jakby kopnięcie w kostkę układu odpornościowego, żeby sam zaczął się naprawiać, swoją mocą, którą na pewno ma.

Esemowo im niższy poziom endorfin, tym cięższy przebieg. Czyli trzeba się leczniczo uszczęśliwiać. Na pewno endorfiny miałam w ilości ujemnej kiedy zachorowałam. Aż dreszcz mi przebiega po plecach, jak sobie czas mej młodości chmurnej i durnej, nastoletniej przypomnę.

No, fajnie, że wiem jak to działa, że właściwie 'samoczynnie' organizm zaczyna kumać czaczę, jak jest odpowiednio mądry i wyluzowany.

 

Heh, swoją drogą, tyle ile się uśmiecham w esemie, to nigdy się nie uśmiechałam. W zdrowotności nie śmiałam się chyba wcale.

Dobrego piątku. Dziś Holyween. Ta koncepcja bardziej mi odpowiada.

07:32, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 października 2014

Oż...ja wiem, że dużo zniosę. „Dla chwały”, hehehe, ale po prostu nie znoszę wątróbki. Całe życie jej unikam. Aga robi co może, żebym dała radę, żeby zabić ten specyficzny smak i zapach (ona też nie lubi), ale, mimo że obiektywnie było pewnie bardzo dobre, to ,uo rany, aż mnie głowa rozbolała. Wiecie ile stron w necie o zasadności jedzenia wątróbki musiałam przejrzeć, żeby w ogóle się zdecydować na tak karkołomną próbę? Już drugą uwieńczoną sukcesem? A są ludzie, którzy wątróbkę i inne podroby, o zgrozo, uwielbiają. La mamma bardzo lubi, padre bardzo ma wstręt. Ja jestem padre podobna i co? I będę jeść, bo tak zdecydowałam.

Ale, jak już wspominałam wielokrotnie, ja zjem wszystko, najwyżej bez zamiłowania specjalnego. Jest żarcie? Się je – tyle. W tym miejscu myślę chyba jak przeciętny facet;).

Ych, już za mną. Następna w przyszłym tygodniu.

Jutro 6 rehab z Agą. Chyba spytam, co te gnioty uszowe miały na celu, bo Cris miał rację (cholera, jak ja nie lubię przyznawać racji;), Małgo potwierdziła, że to nie było powięziowe (cała reszta była, spoko), tylko że Agnieszka może coś innego robiła dodatkowo, do tych powięzi. Spytam.

14:28, annablack
Link Komentarze (4) »

Dobra, miałam napisać wczoraj, ale mi nie wyszło. Od dziś suplementuję witaminę C specyfikiem który dostałam razem z LDN, a o którym w życiu nie pomyślałabym, że ma dużo witaminy C, że to w ogóle coś do „jedzenia”, bo jak przeczytałam nazwę, to pomyślałam, że to jakiś slang francuski i po prostu nie znam tego słowa. No a potem po rozum do google i już wiem.

Dostałam w prezencie: Camu Camu. A co to jest? Zapraszam tu:http://www.rp.pl/artykul/1005559-Camu-camu---amazonska-superjagoda.html

a słowa Noblisty, Paulinga tu: http://www.faceci.com.pl/pauling.html

Info ze strony dla facetów. Czemu mnie to nie dziwi..na babskich jest tylko o makijażu. Ja się nie maluję, to czytam męskie strony.

13:20, annablack
Link Komentarze (3) »

Ciężko było. Tym razem prawa noga daje ciała, od dłuższego czasu, udaje, że nie może. Może za mało ma ćwiczeń indywidualnych, bo lewiczka, dla odmiany, ma. Jestem zaspana jakaś. Dziś wątróbka. Hurra.

11:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

Czecze, w przedszkolu naszym nie jest źle;).

Ale dziwna rzecz, bo, heh, pierwszy raz od yyy...jedenastu lat gadałam we śnie po węgiersku. Mam nadzieję, że bezgłośnie, bo OK, po pół roku na Węgrzech mogło mi się tak zrobić, ale czemu teraz? Dla śmiechu.

Miałam dwa sny, normalne, "z obrazkami", w sensie, cokolwiek, co mi się śniło, jestem tego świadoma. Fajna akcja. Bardzo mi się, bo już dawno nie byłam świadoma tego, co mi się śni i zakładałam, że nic.

Aha, pół litra zierby na noc zbyt ożywczo działa. Będę wodę piła. Bezpieczniej. No bo to że spałam dobrze, to, wiecie, ja zawsze śpię dobrze...ale sny z obrazkami? Niesamowite. I to jeszcze świadomość tych snów rano. Fajne, fajne.

Rano pojeździłam 6 minut i wysłałam maila z pytaniem o pewne szczegóły do producenta supli po fhansusku. Jak się dowiem, to napiszę.

A po śniadaniu suplementacja witaminy C.

Małgosia dziś o 10:30.

Dobrego!

08:33, annablack
Link Komentarze (3) »
środa, 29 października 2014

Ale mam zakwasy, auaa. Agnieszka, to po Twoim rehabie! Wiem już, że zakwas to mikrouszkodzenie mięśnia i bolą mnie te, no...obojczykowo-sutkowe? Sutkowo-obojczykowe? Ale boli. W sumie to pewnie i Małgosia i Agnieszka tak mi zrobiły. Dorka doprawiła:). Nie będę podnosić rąk do góry, po prostu. Jutro przybywa Małgosia jednak. One wszystkie trzy są świetne, bo każda inna. LDN łyknęłam opijając zierbą. Wieczorem nawet zielonka mnie nie ożywa.

A jutro pomna wskazań Crisa biorę się za witaminę C, ale o tym w następnym odcinku.

Czuwaj (nigdy nie byłam w Zuchach, Harcerstwie itp.)!

21:07, annablack
Link Komentarze (1) »

Jutro 20 rehab  z Dor. I akcja "Pośladkowy średni". Muszę zobaczyć gdzie to w ogóle jest. Znaczy - domyślam się, że nie na czole;). Spać mi się chce.

To jeszcze kremik na wieczną młodość i już.

 

A Przemek do mnie jutro zadzwoni. Zapowiedział się. Żebym, przypadkiem, w domu była;).

20:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

OK, napiszę. Agnieszka terapeutka jest chyba przeciw, bojąc się,  że sobie coś więcej popsuję, la mamma jest bardzo za, a ja jestem ciekawa. Prawie 2,5 roku jestem bez niczego, więc jak mi jest "na czysto" już wiem. Teraz chcę spróbować czegoś, co może pomóc mi ćwiczyć, chociażby poprawiając humor. Poprawa stanu ducha powinna dać mi więcej siły.

Zmotywował mnie Cris przysyłając mi LDN. Dziś zaczynam od dawki 1,5 mg. Heroiniści, do leczenia których LDN jest przyjęte, biorą to w dawce 90mg dziennie, więc dawka będzie śmiesznie mała. No i zobaczymy co to jest.

 

17:13, annablack
Link Komentarze (6) »

Była Dorcia. Trochę wkurzają ćwiczenia, których jedynym efektem jest napinanie mięśni. A słowa: "Nie przejmuj się, że ci nie wychodzi. Takich ustawień jeszcze nigdy nie robiłyśmy (a ćwiczymy razem ponad 3 lata)." niespecjalnie mnie uspokoiło. Niezwykle mnie cieszy, że będę mieć silne pośladki. Inaczej: pośladki też będę mieć silne;). Najważniejsze, żeby miało to przełożenie na funkcje, czyli - chodzenie. Jutro powtórka z rozrywki.

12:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

Wczoraj ćwiczymy z Agnieszką coś w leżeniu na brzuchu, a ja: Może spróbuję chwycić się za kostki i tak się wygiąć jak w tej pozycji jogi? Trochę się oderwałam od ziemi, ale do pionu jak żagiel;) to mi jeszcze brakuje. Może łatwiej byłoby z klęku próbować dosięgnąć do kostek?

Za pół godziny rehab. Co to będzie? Może wdzieję obciążniki na kostki? Te 1,5 kilogramowe? Zawsze jakieś utrudnienie;)

10:32, annablack
Link Dodaj komentarz »

Hej, jest tak, jak TVN-owy Wasilewski zapowiadał: 16 dni stabilnej pogody. Czuję to. Czuję, że jest mi stabilnie. Od trzech dni nie biorę różowych piguł. Dzisiaj tak z pędu wsiadłam na rowerek Z PRAWEJ STRONY. Przysiadając na siodełku (na stojaka jeszcze z tej strony nie umiem), ale spoko bo lewunią bez problemu trafiłam między pedał, a pedałowy pasek - nie musiałam pomagać sobie ręką:).

A jaka moc w lewej. Wydawało mi się nawet, że ciśnie mocniej niż prawa. Pokręciłam 6 minut, jutro jeszcze sześć, pojutro osiem. Dobrze mi, ale wczoraj tak się zmęczyłam yyy..emocjami, no i ćwiczeniami też. Przecież ja nie lubię ruchu, ja nie lubię w ogóle ruchu, ale nie lubię nie ruszać się, bo nie mogę, wolę, zdecydowanie bardziej, nie ruszać się, bo tak zdecydowałam. Ale zanim osiągnę możliwość nie ruszania się z wyboru, katuję się ruchem codziennym. Rosną mi przy tym mięśnie przeróżne i, cholera, specjalnie mi to nie przeszkadza. Prawie 2,5 roku bez leków esemowych, a pierwszy raz od dawna rzucik przeszedł mi bez sterydów. Widzę, normalnie widzę, że organizm nabiera rozpędu. No, jeżeli po trzech latach wsiadania na rowerek z lewej strony, dałam dziś radę z prawej, to...jest coraz fajniej.

Huh. Bardzo dobrego dnia Wam.

08:26, annablack
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 października 2014

Aj... no, teraz już czuję zmęczenie. Jutro 19 rehab. Uszy mnie bolą. Ani kark, ani plery, barki...jeno tu. Ale było zabawnie. Podobało mi się.

19:03, annablack
Link Dodaj komentarz »

Aua!

Teego chcia-łam lalala. Dawno nikt mi tak nie wygniótł... uszu! Bolało, uszy miałam żywo czerwone, ale pomimo miętolenia, ani mi uszy nie zaczęły odstawać, ani Agnieszka ich nie urwała. Szczypała mnie też po całych plecach i karku. Bolało trochę, ale śmiałam się dobry kwadrans, pod koniec podnoszę się z materaca, a Agnieszka: Ale masz banana na twarzy!

Trzeba przyznać, masaż z gatunku mocnych, ale bardzo energetyzujących. Potem poćwiczyłam trochę. Bardzo mi się podobało i spokojnie dałam radę wejść na górę, do siebie.

Uff.

 

17:39, annablack
Link Komentarze (1) »

Pół litry zierby wypite. Niech mi to starczy do 15:45, bo na razie jestem pozytywnie ożywiona, choć po obiedzie. I tak zjadam tylko połówkę, żeby mi nie wróciło. Spytam Agnieszkę na wstępie, czy może mnie, z przeproszeniem, jakoś ożywczo pognieść. Albo zadać ból, może to o to chodzi?;))).

Niemieckiego trochę zrobiłam, no i... siedzimy, czekamy, będzie dobrze.

14:47, annablack
Link Dodaj komentarz »

Sziasztok!

Ile próbowałam? Trochę. Ze trzy razy siadałam na rowerku i nie mogłam trafić w  lewy pasek pedału. W końcu się wkurzyłam i pomogłam sobie ręką trafiając w odpowiedni fragment na pedale. Od czegoś trzeba zacząć. Wsiadając z prawej strony uczę się od nowa interwałów. Dziś było z obciążeniem, ale masakrycznie wolno 4,5 minuty. Jutro powinno być sześć minut. Jestem szczęśliwa, że udaje mi się tak czy inaczej wsiadać na rowerek z prawej strony i bawić się w kręcenie. Jestem  happy też z innego powodu, ale tym się pochwalę może za jakiś czas. Mówiłam wielokrotnie, że lubię sprawdzać swój organizm i może będę mieć okazję. Jeśli będę mieć okazję, chętnie napiszę.

Do mojej doktor zapiszę się jak śniegi zejdą. Taką mam koncepcję. A tymczasem ćwiczę.

Dobrego dnia. Zmniejszyłam ogrzewanie jeszcze o stopień niżej. Mega mi ciepło, choć rano był szron.

10:09, annablack
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 27 października 2014

Jutro piąty rehab z Agnieszką o 15:45. Jestem bardzo ciekawa, czy dam radę się ożywić na tę porę. Jakby ktoś mnie poszczypał w szyję, to może. Wyczytałam, że masaż mięśniowo-powięziowy to tzw. masaż głęboki. No, zgadzam się, bez dwóch zdań. Jak Małgosia, w dobrej wierze, zaczęła mnie "ciągnąć" za skórę szyi;) to ja intuicyjnie się odsuwałam, żeby w końcu warknąć, że boli. Może i bolało, ale było mega skuteczne. Taki efekt w ciągu godziny? Poproszę Agnieszkę, żeby też mi zadała jakiś ból w szyję, jeśli miałoby to mnie ożywić...albo niekoniecznie w szyję. W jakieś powięzi.

Robię sobie niemiecki. Wyczytałam, że ich kurs jest ukierunkowany na zdawanie egzaminu TELC. W moim przypadku to chyba najniższy możliwy będzie do zdawania. Nie wyobrażam sobie, żebym dała radę nauczyć się więcej. Robię ten niemiecki, żeby pobudzać mózg do ciągłej pracy. Taka mała motywacja. Dziś słuchałam radia i zrozumiałam dwa zdania, jedno po drugim. Czasem mi się udaje coś więcej niż Viertel vor sieben;)

.

 

18:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

Trójka właśnie zapodała. A ja wymiękłam. Tyle wspomnień. Samych dobrych. Byłam młoda, piękna i zdrowa nawet. Były takie czasy, he, he.

I zakochiwałam się we Francuzach w Bielsku-Białej;).

13:39, annablack
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 444


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.