KRS 0000083356 Cel szczegółowy: Anna Bartuszek
RSS
niedziela, 25 czerwca 2017

 

Cze. Poszłam spać wpół do dwunastej, a obudziłam się o 4:35. Hyhy, szybka regeneracja?;) Ale to jeszcze nic, włączam Messengera, bo coś mi piknęło, a nie wiem o czym to powiadamia. Patrzę: O, Wonsz coś napisał. Nie spojrzałam, że napisał, tak, ale o 18 w sobotę. I po piątej w niedzielę mu odpisałam. Mam nadzieję, że nie obudziłam. Sześć godzin wstecz u niego, przed północą jeszcze. Chyba nie obudziłam...Gdybym ja spała, to takie piknięcie by mnie nie obudziło. No ale, mnie nie obudziłby młot pneumatyczny, nie każdy tak umie spać;).



Pierwsze śniadanie spożyłam o siódmej i było to pół warstwy Toffifiee, resztka paczki.

Opłaca się mocno ćwiczyć, bo ekspresowo spalam cokolwiek bym zeżarła. A gustuję w tłustych, słodkich i niezdrowych;).



Dziś wracają. Ruszyli z Czech, więc przewiduję, że będą przed południem.



Chyba deczko odpoczęłam, śpiąc wczoraj bez mała całą dobę. Sen jest najlepszym lekarstwem, pamiętam i korzystam, mamo.:).



Dobrego Wam!

 

08:36, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 czerwca 2017

 

 

Dzisiejszy dzień dał mi do myślenia. Najpierw dwa śniadania kalorycznie mogące być dwoma obiadami, potem o 12:00 chwyciłam za telefon, żeby zadzwonić do Kaśki, po czym...de facto zadzwoniłam o wpół do drugiej, bo zasnęłam... Pogadałam koło 1,5 godziny i znowu zasnęłam. Spałam do 19, o 19 zjadłam michę z obiadem, liczącym się za kolację od razu. Sądzę, że ten tydzień mnie powalił, w końcu – to do nieznanych czytelników – ja nie jestem zdrowa, znaczy, teraz już chyba tak, bo od października zeszłego roku się poprawiam, ale wczesniej szesnaście lat chorowałam. Teraz żadnego nowego niczego nie mam, ale posprzątanie tego, co przez szesnaście lat się spieprzyło, trwa. Nie mam cierpliwości, więc ćwiczę więcej i szybciej, żeby się szybko udało, ale przychodzą dni takie jak dziś, kiedy próbuję się odratować. Nic się nie dzieje, tylko bez przerwy śpię. Taka sytuacja;).

 

19:35, annablack
Link Dodaj komentarz »



Dzieńdoberek. Ile śniadań zjadłam między ósmą a dziesiątą? Dwa. O ósmej tabliczkę czekolady z okienkiem, bo...miałam pod ręką, jako prezent, ekhm, na Dzień Dziecka dostałam od babci i dziś właśnie nadszedł czas czekolady, bo wszyscy spali i nie miał kto mi podać, a ja jeszcze nie umiem dojść i zejść do kuchni.

Dwie godziny później zjadłam trzy kawałki pizzy serowej, 3 sery, albo 4, nie wiem jak się zowie.

Zeżarłam to wszystko i nie czuję się przeżarta. Mogłabym dalej...

Sukces osiąga się ciężką praca i uporem, a limity są tylko w twojej głowie, powiedział Błaszczykowski w reklamie. I kurde, przez to, że się zgadzam, to ciagle pokonuję siebie spalając na potęgę na rehabie;).



Dobrego dnia. Na razie nie będę jeść;).



Chyba.

 

12:11, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 czerwca 2017

Huh. Zasadniczo przeginam i o tym wiem. Gosia w szoku, że przecież esemowców nie można doprowadzać do zmęczenia, co prawda jest też teoria o zasadności przemęczania, ale ona się z nią nie zgadza.

Wiem, ale z tą o zadawaniu bólu się zgadza:

- Gosiaaa, boliiii!!!

- Czyli znalazłam odpowiedni punkt. :)

I tak każdego, powszedniego dnia.

Nie zadzwoniłam do kolegi od angielskiego. Udaję, że mnie nie ma. Robię w telefonie testy z angielskiego na B2. Kiedy ja byłam na B2? Za dawno. Właściwie wszystko mi jedno jaki język robię, ważne, żeby ruszyć mózg.

Ruszam wszystko, ciało, umysł, heh. Mój organizm musi nie wierzyć, że panna kanapowa, zdecydowała się trochę ruszyć.



 

21:14, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Godzina piętnaście po kilkunastu godzinach przerwy, nie odpoczęłam, ale to jakby norma, odpoczywam w weekend, no, raczej, czasem jestem tak zmęczona, że nie chcę nawet rozmawiać, bo ledwo oddycham;). I tak w sumie jest dziś, zmęcz z tygodnia pracy fizycznej się skumulował;).

O dziwo coś tam mi bardzo dobrze wyszło, heh, to przypadkiem, ludzie przed śmiercią też nagle zaczynają czuć się lepiej. Dokładnie jak ja w ostatnich swych ruchach pokazałam żywą sprawność. Ale już padłam.

 

13:14, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Czedobry, sen przerwałam (przecież nie napiszę, że wstałam) o szóstej i nie czuję się wypoczęta... Biednemu zawsze wiatr w oczy.



A, dowiedziałam się, że doktor Dż dlatego został bramkarzem, bo nie lubi się ruszać. Właśnie takich ludzi mi trzeba, bo ja też nie lubię, wróć, bardzo lubię! I był w pierwszej lidze, nawet to jednak nie pozwala mi zaufać mu w pełni i jak mówi przy karkołomnych ćwiczeniach ( bo ja się zginam, wszędzie, ale chyba nie aż tak...a tak mocno zgiąć się w ogóle da? nie skręcę karku?), że spróbuje mnie złapać, to nie jest to dla mnie kojące.

Gosia się boi więcej niż trzeba, a dok się nie boi niczego. Przestał grać niedawno, naprawdę, to chyba stąd to lekko szalone podejście do ćwiczenia.



No ale ok, wiecie jaka jestem, jak mi nie powie, że tak się nie da, to to zrobię.



Pionizatora of course nie ma. Ostatnia szansa w przyszłą środę, albo dopiero za 3 tygodnie.



A, mam grzyba ze szpitala, tam mi sprzedali. Wszystko co złe, to tam, dlatego unikam bytności:))).



Do miłego, a Dzień Ojca dzisiaj!

 

07:37, annablack
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 czerwca 2017

 

Na drugie do widzenia postawię wniosek, że po godzinie ćwiczeń stojących w gadaniu jestem mega rozwleczona i najchętniej nie gadałabym wcale, a tu whatsappowe ględy z hiszpańskim chłopcem po angielsku, co by się odważyć wydawać głos. I byłoby pewnie nieźle, gdyby nie te ćwiczenia, o których zdążyłam zapomnieć, że były, a teraz się zdziwiłam, jak spojrzałam na zegarek.



No to baj.

 

22:52, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 O.o.o. Ten młody koleżka zakochany i mi pisze na skajpie, że mu serce fruwa. Brawo. Mi nie fruwa, co teraz?



Mówię Iwonie, że dok mi napisze ćwiczenia, a ona:

-A po co?



Kobieta we mnie, jak widać wierzy ogromnie:).

Jutro Małgo o 11. Ciekawe czemu ona tak lubi sprawiać mi ból...

 

22:30, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Hm. Doktor Dżej ocenił, że było bardzo dobrze, od trzech tygodni (?) nie ćwiczyłam stania tak długo dzień po dniu. Dziś tyle powtórzeń tego stania. Było 8 min 15 sek, chciałam spróbować jeszcze raz, usłyszałam, że nie, bo zejdę... Najgorsze, że kolanka dawały radę, moja marna mięśniówka też, ale mózg zaczął odpływać, górna warga zaczęła blednąć. On mi każe gadać, cokolwiek, a ja nie mogę wydać głosu. Stoję, prosto, doktor Dżej zadowolony, że, ekhm, kadłubek się trzyma i ani drgnie, kolana stoją w wyproście, a główka nie daje rady. Zaparłam się, że dociągnę do dziesięciu minut, najwyżej zamknę oczy i tak już zostanę. Nie pozwolił mi. A wczoraj było 8 40...

Trudno. A, usłyszałam, że na każdym rehabie dochodzimy do granic możliwości. Taka zasada. I jeszcze, że jeśli kiedyś ćwiczenia będą mi wychodzić oznacza to, że dr Dżej źle je przygotował.

Hm...taaa...Do granic możliwości.



A na kolację zjadłam koreczki śledziowe, nie batonika:).

 

19:31, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 



Cześć cześć. Ych, nie wyłączam tego kursu pisania i mam całą noc w stanie czuwania kompa tyle że bez prądu, otwarte na drugiej lekcji tej z fdsa ( wow, udało mi się wcisnąć a małym palcem), bo nie można od razu zaczynać od drugiej lekcji, tylko trzeba powtarzać od początku lekcje, no i ok, na razie, w tym wpisie, wszystkie literki a wciskam małym palcem. Dok Dżej przetestował mi palec, stwierdził, że się podnosi i że trzeba go rozruszać, no widzę, że dziś mi lepiej, widać dłoń odpoczęła od Gosi;), tylko szkoda, że nie mogę od razu od 2 lekcji zacząć. Nic to, sama sobie dziś test wymyślę.

A doktor Dżej spytał, czy jak mi napisze ćwiczenia do wykonu samodzielnego, to będę robić. No będę no, bo się zanudzę przez te dwa tygodnie bez ćwiczeń:), w lipcu.

Już tak się przyzwyczaiłam, że ćwiczę codziennie, że bez... trudno mi sobie to wyobrazić.



No, to już coraz bliżej zima:). Jest o czym marzyć. Żartuję, ja jesień uwielbiam. Byle do jesieni!

Ale jesieni już nie ma, klimat oceaniczny się staje.



Dobrego Wam, ja mam wolne do okolic piątej, to luzuję.

 

07:51, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 czerwca 2017

 

 

No, kolejny malutki rekord. 8 minut 40 sekund stania. Byłam z kontaktem, gadałam, ale po tych kilku minutach kolana zaczęły wątpić. Doktor Dżej sprawdzał, czemu mam takie niskie ciśnienie, że może coś z tarczycą.

- Tarczycę mam zdrową!

Po czym wyszło z obserwacji, że ja po prostu mam niskie, zdrowo niskie ciśnienie:))).

La mamma do mnie ostatnio, że 110/70 to bardzo dobre ciśnienie. I tego będę się trzymać. Mnie się nie da zdenerwować nawet w spedycji:).



Iwona się zirytowała, jak się dowiedziała, że na kolację zjadłam Snickersa.

- Ja często na kolację jem Snickersa. To wygodne, a mam pod ręką jeszcze trzy – uśmiechnęłam się.

- Jak tak można... Snickers na kolację...

- Przynajmniej coś. W spedycji w mocne dni na śniadanie „jadłam” tylko kawę 2 x B = Bardzo mocną i Bardzo słodką. Przyznasz, że Snickers to nie byle co:))).



Czyli osiem czterdzieści...jakby jutro dało radę do dziesięciu, to... nie wiem nawet co potem, he, he.

 

18:43, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

Cze. Przydałaby mi się proteza małego palca lewej dłoni. Ze środkowym i serdecznym też jest ciężko, bo to lewa dłoń przecie, ale mały palec nawet nie umie kliknąć. A w ogóle jakiś stabilizator na staw w tym palcu by mi się przydał, ewentualnie, i to w sumie dobry pomysł, obkleić palec taśmą klejącą;).

Nie śmiejcie się, jestem do tego zdolna:).



A, trochę jestem zawieszona, bo usłyszałam: Nie dzwoń, jak robisz to ze współczucia. Na pewno nie tylko, ale współczuję. Wiem, że jestem w gorszym stanie, ze cztery (?) razy dłużej choruję i to mnie trzeba współczuć, pewnie pani myśli, no ale... dla mnie chyba naprawdę istnieje świat, i to fajny, poza. Mam fantastyczną umiejętność wyrzucania z pamięci wszystkich złych doświadczeń. Muszę tak, żeby móc robić swoje. I tak, cały czas, co pomyślę, to współczuję. Co z tego, że nie tylko?

No to nie dzwonię.



A wczoraj taka rozmowa z Jachem:

- Wiesz kiedy rodzice wracają?

- Nie wiedziałam, ale spytałam Iwony, bo ona wie wszystko i już wiem, w niedzielę.

- Myślałem, że w sobotę.

- Ja myślałam, że w połowie przyszłego tygodnia :).



A, pionizatora dziś chyba też nie będzie, czemu mnie to nie dziwi. Dok Dżej mi wykrakał, że będę się pionizować bez pionizatora. To zadanie z gwiazdką, dla tfffardzieli;).



Dobra pogoda, jeśli tak ma wyglądać całe lato, to jestem na tak:).

 

07:24, annablack
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 czerwca 2017

 



Całkiem spoko temperaturowo. Mam całą dobę otwarte okno, nie włączam klimy ani wentylatora, nie ma słońca, jest ok.

Z lekcją nr 2 z pisania jest złe, może rano mi się uda, na razie zbyt zmęczona, żeby cisnąć lewą dłonią cztery litery: a, s, d, f. A małym palcem w tej chwili się nie da, reszta ok.

Za mocno ćwiczyłam lewą dłoń.



Skasowałam się z tej językowej aplikacji. Gdybym chciała miałabym kilkudziesięciu kochanków, to spoko, ale do nauki z tymi gośćmi bez szans. Łudziłam się.



Mam zmęcz. Czyżbym za ciężko ćwiczyła? Tymczasem. Pani ma relaks.

 

18:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

 

No, godzina dwadzieścia za mną, Red Bull na mnie zadziałał dobrze, a zgięłam się tak, że oparłam głowę na dnie miski chłodnej wody. Ożywczo mi.



Wymyśliłam sobie, że jak dok Dżej & Małgo doprowadzą mnie do 0 EDSS, to dziękczynnie, z uznaniem dla dr Dżeja powinnam się zapisać na piłkę ręczną...Ej, dobrze, że on nie bokser;).

Chłodno mi wciąż, jak się zrobi za ciepło, to znowu łeb do miednicy i będę jak nowa.

A teraz szukam składanej wanny dla sportowców. Gośka mi powiedziała, że sportowcy wożą ze sobą na zawody, to ja też tak chcę, będę leżeć w wannie chłodnej wody w pokoju. Mmmm...

update:13:00

AAA! Wynik z pierwszej lekcji: 81,67/min.

"Osiągnąłeś dobry wynik! Możesz przejść do następnej lekcji"

E, to jak się nauczę, to już sześć liter będzie!:)

 

 

 

12:55, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Huh, cześć. 78,5 znaków na minutę. Dojdę do 80, to przejdę do drugiej lekcji. Fajnie, bo dużo nie napiszę, używając tylko j, k, l;)ziennie

Jakoś jest ok, jeszcze nie tak gorąco z mojej strony domu. Nie używam klimy, wentylatora, o 11 można jeszcze ćwiczyć.



Kasia chyba się zdziwiła, że ćwiczę codziennie. Hyhy, się da, to ćwiczę, wszak rucz lubię najbardziej;). Muszę sobie tak mówić, żebym nie zapomniała.

Pomyślałam, jak już EDSS zejdzie mi do zera, w tej chwili na oko jest 6, a zaczynałam we wrześniu na 8,5 EDSS, hyhy, to zamiast rehabilitacją, zajmę się sportem. Tylko jaką dyscypliną, bo tego jeszcze nie ustaliłam?



O, Iwona wróciła z zakupów. Dziś piję Red Bulla na ożywienie. Monster nie działał i był niedobry.

Dobrego Wam.

 

09:34, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 czerwca 2017

 



No, umięśnienie nożne mam powalające. Małgo zauważyła, że od stania też się robi mięśnie. Robienie nie robiąc specjalnie odpowiada mi najbardziej. Pionizator mam nadzieję, że będzie we środę, ale jak nie, to poradzę sobie jakoś bez. Za dawnych czasów, zresztą nie, później nie było. I co? I ludzie sobie radzili. Hm. Albo umierali leżąc w łóżku?

Muszę doczytać o historii pionizatora.



Zablokowałam tego gnoja, który wysłał mi to, czym się chwalił, bo rzecz jasna, inteligencją pochwalić się nie mógł. Jedynie dupą.



Dobrze, że wreszcie chłodniej, ale nic robić mi się nie chce. 1,5h trudnych ćwiczeń, jestem rozgrzeszona, bo coś robiłam. Ech, chyba zaraz padnę spać. No ej, energetyk nie działa, kawa też, to może tak jak kierowcy: cola z kawą rozpuszczalną? Ale nie mam coli...Guarany, która też zresztą nie działa, też nie.

Organizm mi się przyzwyczaił do kofeiny...



Uch, spadam spać. Zmęczyłam się dziś.

 

20:37, annablack
Link Dodaj komentarz »



1,5h ćwiczeń, póki było chłodno dałam radę, teraz zaś dogorywam. Cóż, nie ćwiczyłam szybkości pisania, właśnie umieram w upale, a koleś który przysłał mi wypracowanie jak bardzo chciałby ze mną trenować angielski, w trzecim zdaniu spytał, czy może mi przysłać zdjęcie tego, co dla niego najważniejsze, albo na skajpie pokazać, jak się cieszy, że mnie widzi. Słabo mi, na całym świecie zboczeńcy. A tego kolesia zablokuję, bo mam dość takich zagrań. A teraz posłucham inglisza z płyty, bez ruchu, bo gorąc upiorny.

 

17:19, annablack
Link Dodaj komentarz »

 

Cze. Witam po strasznym weekendzie, który szczęśliwie za mną. Przekonałam się, że bez problemu umiem spać cięgiem 11 godzin. To się nazywa ucieczka w sen... A jako, że czytałam kiedyś, że esemowcy mają problemy ze snem, cieszę się, że to mnie nie dotyczy, od prawie dziewięciu miechów się poprawiam, więc może po prostu sm mi się już skończyło, chyba.



Wczoraj, żeby nie myśleć o złej sytuacji, albo spałam, albo uczyłam się szybkiego pisania. Cały czas jestem na pierwszej lekcji, jak poprawię czas o 30%, przejdę do następnej. To w sumie nieźle wycisza. Siedzę i stukam.. Jkkl lljl kkjj ljlj i tak dalej



Zawiesiłam się w tej smutnej książce o młodych. To nie woda na mój młyn, tak mam, że to co złe pokonuję kopem z półobrotu;), lekko nie jest, ale chyba nie liczyłam, że będzie, jak sobie taki szczyt wybrałam;). Tak więc wyrzucam z głowy wszystko co złe i robię swoje.



Cieszą mnie takie pierdoły jak to, że wczoraj lewą ręką obcięłam paznokcie prawej. Kiedy to ostatnio robiłam nożyczkami, nie pilnikiem? Nie pamiętam.



A, heh, piętnastoletnie dziecię napisało do beatiful lady, że chciałby ze mną ćwiczyć angielski. Spoko, może się czegoś nauczę.



Dziś Gośka o 11, mam ochotę ją zaskoczyć i sprawdzic czy jest tak, jak mi się wydaje, że mogę poleźć luzem. Ale nie wiem czy dam radę zejść jej z oczu;)



Dzisiejsza prognozowana pogoda mnie wykończy. Zatem żegnajcie!;)

 

06:46, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 czerwca 2017



Ych, do czego to doszło. Ustawiam skajpa na niewidok, a kolo i tak dzwoni. A potem mnie nie słyszy, bo mamy burzę. Jest więcej kobiet w tej aplikacji, a wydaje mi się jakbym była sama. Jest wstrętnie.

Niech już będzie poniedziałek. Nieznoszę weekendów.

 

18:05, annablack
Link Dodaj komentarz »

 



Hello, obudziłam się, choć łatwo nie było. Oj, jak nie było.

Test malowania na długiej dźwigni i lawirowania koło oczu sprawił, że upewniłam się, że zamiarowo nie drżę. Teraz ćwiczebnie będę się codziennie malować, a ruch wykonywany powoli powinien sprawić, że drżenie jest większe. A mi nie drga. Super, tylko muszę pamiętać, żeby nie włączać kamerki. Problemów mi nie trzeba.



Z Margaret poćwiczyłam dłużej, niż miałam i godzinę wcześniej, niż miałam, mnie można spontanicznie nawiedzić, a ja i tak na ćwiczenia zawsze gotowa. Zawsze. Ruch to zdrowie i moje lekarstwo, które czasem odbija mi się czkawką, no ale działa, czego chcieć więcej?

Bo ja się boję szpitali;) To, co, że to nie szpital, skupisk ludzkich też nie lubię.





 

12:26, annablack
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 588


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.