Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
niedziela, 30 sierpnia 2015

Mamma wchodzi do mnie i daje mi odkręconą przez T-shirt. półtoralitrówkę.

-Mamo,dziękuję, ale ja mam mięsień odkręt...tfu, supinator, po tobie przecie! Ja sobie odkręcę (i to bez szmaty nawet).

Padre  zaczaił,bo nie odkręca mi butelek chyba, że poproszę :)

17:50, annablack
Link Dodaj komentarz »

Przetestowałam laptopa na innym zasilaczu. To laptop się spalił. No ale po naprawie wytrzymał dwa razy dłużej niż gwarancja przewidywała. Dobre i to.

A jeszcze lepsze jest to, że komórka mi ciągnie domowy net. W szpitalu będzie ciągnął swój. Czyli mikro komputer osobisty.

 

Czytałam o Mic-1,czyli komórkach macierzystych z warstwy tłuszczowej i...no, bardzo one są fajne. A że mało się o nich pisze? Czy mało? Oczywiście,zanim wejdzie to w fazę badań klinicznych pewnie będzie niedużo, bo najpierw trzeba zebrać materiał z badań. Kurde, nigdy jeszcze nie uczestniczyłam w czymś na tak wczesnym etapie badań, że nazywa się to eksperymentem.

Jest ze mną na tyle kiepsko, że la mamma myła mi głowę komentując, że w za zimnej wodzie się myję (szczękałam zębami) i chciała mi ciepleszą ustawić. Mówię,że ciepła woda mnie rozłoży i już pod tym prysznicem zostanę. To mycie przy otwartym oknie tak mnie zmroziło:).

10:32, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 sierpnia 2015

Ups,chyba zasilacz się skończył.A prędzej laptop ,bo dziwnie się nagrzewal, a baterii ni ma,to musiał być podłączony. Będę sobie mailowac z taty fonu. Jako Andrzej. Do widzenia:)..

19:42, annablack
Link Dodaj komentarz »

Okropnie mi z pecherzem. Infekcji raczej nie mam, bo przewlekle biorę Furagin i już miesiąc Omnic Ocas, ale sikam ciągle. Mama na to: Infekcji chyba nie masz, bierzesz Furagin, esem masz, po prostu.. I od razu skojarzyła mi się Go-ahead, której nawet długie branie mojego ukochanego Tysabri nie uspokoiło, z tego, co czytałam na blogu, pęcherza. Dobrze, że nie od początku choroby tak było u mnie ostro z pęcherzem. Pierwsze dziesięć lat prawie normalne, albo normalne, a teraz? Mocz mi oczy zalewa;). Mam nadzieję, że nie będzie to przeciwwskazaniem do komórek. Sikanie to chyba zmiana w rdzeniu? A ja nie wiem jak wygląda mój rdzeń kręgowy na obrazku, bo nigdy mi tam rezonansu nie robili. I co, a jak by wyszło, że mam tam aktywne zmiany? To przecież nic się nie poradzi... E, chciałabym, żeby ktoś mi poradził, co robić.I jak żyć, cholercia, bo jednakowoż coraz jest bardziej niewyględnie.



16:05, annablack
Link
piątek, 28 sierpnia 2015

Ktoś nie zamknął furtki na schodach i Maks to wykorzystał. Tup, tup, tup...i wleciał do mnie. Jaki miał uśmiech! Taki szeroki, że tego ludzkiego uśmiechu musiał się nauczyć ode mnie. Albo widział reklamę czegoś do czyszczenia zębów (?) dla psów., w której wszystkie psy się szczerzą. Ale Maks nie tak. On normalnie był rozdziawiony na całego. Nie wyszczerzony.

Podszedł do mnie, merdający i dał się tarmosić i przytulać na całego. Dogoterapeuta – oni muszą takie różne znosić.



19:56, annablack
Link

-Musisz wierzyć, że to akurat będzie dla ciebie dobre. Jaki masz wybór? Nic innego nie masz w odwodzie. Tysabri super działało, właściwie od pierwszej dawki, to musiał pojawić się wirus we krwi, żebyś już bezpłatnie nie mogła tego dostać.

 

Wszystko chce mnie zdenerwować. Czemu tak dawno zachorowałam? Teraz to, o co tak walczyłam i zbierałam na to od ludzi, po prostu się dostaje. Bez stresu. Wszystko jest takie nie fair...

 

Taką mam koncepcję, że jak już mi wyciągną, wstrzykną i wypuszczą, znowu dietę Budwig odpalę. Akurat to będzie czas do następnego przeszczepu. Bo ze złych rzeczy – poza tym, co jest, to znów mi się ręce trzęsą.

 

A na starość wyjdzie: Ona wcale esemu nie miała, dlatego nic nie działało...



14:36, annablack
Link

W Indiach biała skóra to symbol dobrobytu, zdrowia...Aż tak, że Hinduski smaruja się czymś (wapnem?;)), żeby się wybielić. Miałabym wzięcie. Swoją drogą, co kraj to obyczaj.

 

Rozmowa o komórkach:

-

Będę do ciebie mówił „króliczku”.

W zęby chcesz?

 

Odwołała mi rehab. Bu.

 

A jak się czujesz?

Do dupy :)

Ale przynajmniej się przy tym uśmiechasz.

*&^%$8&^%$#.mr



10:14, annablack
Link
czwartek, 27 sierpnia 2015

- Ale jest ciepło wieczorem...

- Ech...poszłabym...

- W życiu byś nie poszła, co ja cię nie znam?

- Na NOGACH bym poszła.

- Akurat, jakbyś była chodząca, przywlekałabyś się z pracy -rzut oka na zegarek, była 20:00- ale później niż teraz, padałabyś ledwo żywa i nie myślałabyś nawet o spacerku.

Yhm. Czyli powinnam się cieszyć, że mnie złamało, w takim razie, zdaniem matki mej, jedynej, bo bym się w innej sytuacji zaciukała.

 

Jednakże choroba mnie nie cieszy.

 

A odwołanie dr Jacha odrzucili(aż musiałam czwarty wpis rzucić na blog na tę okoliczność). Do Garwolina? Bez samochodu? Auuu.



21:24, annablack
Link

Hym.

Uśmieszek na pysku i udajemy, że jest supeeeeeeeeeeeeeeeeer.

19:44, annablack
Link

Hm. No, próbowałam znaleźć jednego człowieka w takim stanie jak ja, który zgłosiłby się na ten przeszczep. W takim, hym...mało mobilnym stanie. Nie znalazłam. Może dostałam propo udziału w tym eksperymencie bo po prostu dla mnie już nic innego nie ma? Profesor chyba nie widział dla mnie specjalnie szans, ale chcąc mi coś,cokolwiek zaproponować – dał to.. Krzywo mi, bo wszyscy chodzą, to nie dziwota, że nie widzą efektów. Jakby mi pomogło, to musiałby być konkret i efekty byłyby zauważalne.

Źle mi.



12:54, annablack
Link

Dorka do mnie zadzwoniła tłumacząc się czemu mnie rozjechała aż tak:

 

- Bo ty się tak uśmiechałaś jak mówiłaś, że nie masz siły, że myślałam, że ściemniasz. No tak...punkowe rozczapierzone włosy i szeroki uśmiech, to wiadomo, że jej się nie chce ćwiczyć po prostu. Trzeba pocisnąć, żeby ją zmotywować.

 

Rany julek...Przecież ja, jeśli w ogóle się przyznam, że nie mam siły, oznacza to, że ze zmęczenia jestem już, heh, pod podłogą. A uśmiecham się? Bo, w mordę, ja się zawsze uśmiecham! A im jest gorzej, tym bardziej.

 

Oddaję wczoraj elektrostymulator i słyszę: Nie robiłaś wcale, co? :)

Nie wiem, czyżby wyraz twarzy powiedział coś innego? Ironiczne uśmieszki też mam w pakiecie. Słowem – nie budzę zaufania i skoro tak się cieszę, będąc rockową bestią, to na pewno ściemniam.

 

Biedna jestem, bo wygląd jest przeciwko mnie, dlatego też dziś, mając zapodane przez padre na odchodnym: Żadnych ekscesów, znowu robię nic absolutnie, bo znowu jestem sama i jestem ryzykiem sama dla siebie.

 

Gadałam kilka dni temu z la mammą i pytałam, czemu właściwie ten komórkowy wsad nazywa się eksperymentem medycznym. Usłyszałam, że podawanie maryśki dzieciom w CZD też jest eksperymentem. Jak nie ma jeszcze dostatecznej ilości dowodów, że to działa, funkcjonuje jako 'eksperyment', co nie znaczy, że nie działa. Nomenklatura medyczna, spoko.

 

Wiecie jak psy się ucieszyły, że do nich wczoraj zeszłam? Maks leżał na boku i co na niego spojrzałam, uśmiech ogonowy mu się włączał. Taak, chłopaki nie uważają, że ściemniam, jak się do nich uśmiecham. Oni już mnie znają.



08:24, annablack
Link
środa, 26 sierpnia 2015

No, jak się z taką częstotliwością poddaje hospitalizacji jak ja (kiedy ja ostatnio leżałam w szpitalu? W 2011, cztery lata temu!), to się przeżywa. Mam jednak nadzieję, że uda się zapomnieć i przypomnieć to sobie w poniedziałek, jak sobie będę ładować przedłużacz do zabrania do szpitala (mam to po padre, zboczenie takie;), że mi kabla zabraknie:D).

La mamma: nie bój bidy(jak jękoliłam, że nie jestem samodzielna teraz już zupełnie i sobie nie poradzę, jak nawet prosiłam o zamontowanie mi wyciągu nad łóżkiem, żebym mogła wstać), tyle nas jest, że zawsze ktoś wpadnie ci pomóc.

Wszystko dzieje się tak, jak ma. Miałam jechać zaglebić w szpitalu w poniedziałek, ale przenieśli mi na wtorek. Wyczułam, że tak będzie lepiej. Sprawdzam prognozę pogody w Wawie: poniedziałek 33 stopnie, we wtorek deszcz i 25 stopni. Lubię to.

Profesor przewidział zamknięcie mnie w szpitalu na 3 dni. Tyle powinnam dać radę.

19:11, annablack
Link

Zeszłam na dół sama, po dwutygodniowej przerwie(?) choć Jachu szedł przede mną, żeby mi pomóc iść, jak na korytarzu nie ma poręczy, bez jego pomocy i bez ani jednego przysiądnięcia na schodach (a po takim czasie spodziewałam się dwóch-trzech przysiadań), to na rehabie Dorka wykończyła mnie tak mocno (jakby do niej nie docierało, że tyle dni ćwiczyłam głównie w pokoju, albo w obrębie łóżka), że ledwo wlazłam na górę.

 

Poręczy nie mam na całej długości schodów, bo to u nas jest najpierw kilka schodów, półpiętro i długi odcinek schodów. I na długim odcinku szło mi się bardzo dobrze, choć stopnie pokonywałam tylko prawą nogą (lewą, która i tak jest lewa ,zmęczyłam tak, że w ogóle przestała się podnosić na stopień -po prostu ją wciągałam. Ale zanim pokonałam półpiętro, musiałam tam dojść po tych kilku schodach, a przy nich poręczy nie ma. Czyli trzymam się poręczy lewą ręką, która też jest lewa. A kiedy zmęczę rehabem lewą nogę, to lewa ręka też jest zmęczona.

I pokonanie tych paru schodów było masakrą. A na półpietrze siedząc się rozpłakałam. Ze zmęczenia. Jak pokonałam ten długi odcinek schodów, to na górze miałam kolejny odcinek specjalny = ostatni schodek jest najwyższy (chociaż wszystkie są wysokie), no i tam już nie ma poręczy. Jest parapet okienny i to jego się trzymałam, żeby zrobić krok, ale byłam już tak zmęczona, że nie trzymałam pionu, żeby ze schodów dać krok na równe, chwytam się, postawionego tam chodzika, żeby móc się chwycić czegokolwiek. Niestety, po pokonaniu schodów byłam już w takim stanie, że Jan posadził mnie na przyciągniętym z mojego pokoju krześle, które ma podklejone filcem nóżki, żeby nie rysowały parkietu i przeciągnął mnie do pokoju. Po czym zwalił na łóżko.


Masakryczny to był rehab. Nawet nie mogę powiedzieć, że nigdy więcej, bo kolejny rehab mam w piątek.

A we wtorek (zmienili na 1IX, ale wolę do szpitala, niż do szkoły:))) idę na komórki. Niespodzianka.

12:54, annablack
Link

Uniwersytet mi nie odpisał, ale odpisała mi węgierska szkoła językowa, w której uczą polskiego i węgierskiego. Spytałam, czy zorganizują mi szkolenie na tłumacza. Napisałam, że jestem Polką, mówię/piszę po węgiersku , ale nie umiem tłumaczyć (nie przyznałam się, że studia węgierskiego skończyłam, bo wstyd;)). Pani odpisała, że pogada z ich nauczycielami i da mi znać i że pozdrawia. Tak na luzaku. Jak Węgier do Węgra;)))).



07:21, annablack
Link
wtorek, 25 sierpnia 2015

Jee, poznałam dziewczynę, księgową z Węgier, pięć lat młodszą, która chce, żeby ktoś do niej pisał po angielsku (i po węgiersku), ona oferuje to samo. Ucieszyłam się ogromnie, bo to pierwsza kobieta, która się do mnie odezwała, czyli na pewno chce się lingwistycznie poprawić i chce pomóc mnie. Fajna babka, aż zaczęłam się uczyć węgierskiego slangu:). I jeszcze wyczaiłam na FB jak wygląda, przekonać się, że bardzo ładna, ma psa, to u mnie bardzo zapunktowała

 

Elöl deszka, hátul léc, to wyrażenie slangowe z którym się utożsamiam;). My też mamy podobne: Z przodu deska, z tyłu deska.

 

Jutro będę ćwiczyć na dole, mam nadzieję. Jutro też będzie Jachu.

[Zapadał dziś chwilę deszcz, a jak przyznają miejscowi;) na nadmiar deszczu nie narzekamy od...1,5 miesiąca?]

Nie mam napędu do ponownej elektrostymulacji lewicy. Nie chcę przegiąć, bo jutro się nie ruszę, a chciałabym sprawdzić jak mi idzie iście. Czy jeszcze pamiętam;).

 

 



19:39, annablack
Link

 

 

Hm. No, czekam na tę burzę, ale dopiero po południu ma być. Maks i Dudek udają, że ich nie ma. Śpią misie, tylko ja nie umiem spać w dzień jak nic specjalnego mi nie jest.

No, mam poręcz, nawet dwie, ale nie mogę z nich skorzystać, bo przeciąć korytarz na nogach i zejść na dół, jak nikogo nie ma to eksces. Uch, mocny eksces.

 

Zapodałam sobie prąd rano na lewicę, tylko 7 i pół minuty w rytmie: „skurcz (10 sekund), relaks (10 sekund)”, ale ostatnie dwie minuty lewica wybrała „relaks, relaks”. Po południu spróbuję znowu.

 

Nuda, nic się nie dzieje. Dlatego piszę. Zgodnie z zasadą, że piszą ci, którym się nudzi;))).

 

Zaczęłam pisać, jak przestałam pracować. Najpierw, pierwsza praca, to 1,5 roku w PTSR, a potem 3 lata w spedycji. I powiem szczerze, że gdybym nie była taka leniwa, poszłabym na medycynę, bo wrażliwość mam, czyli jeden warunek spełniam;), dlatego z PTSR (Centrum Info) sama się zwolniłam, bo to była tylko półetatowa praca, a ja chciałam mieć „prawdziwna”;). No i dostałam tak czasowo prawdziwną, że mi w pięty poszło.

 

Ale, przyznam, że odetchnęłam. nie musząc w pracy otaczać się cierpieniem ludzi. Obsługa infolinii, przyjmowanie w siedzibie Centrum chorych ludzi opowiadających mi o życiowych strasznościach było mocne. Przeżywałam to całą sobą. Chorowałam tylko cztery lata, to mnie to, przecież „nie dotyczyło” i bardzo przeżywałam cierpienie tych ludzi.

Dlatego tak mi ulżyło, jak stałam się sprzedawczynią dużych ilości różnych rzeczy w dużej ilości krajów:). Wielkogabarytowa sprzedawczyni „pietruszki”.:)))



11:28, annablack
Link

Dziś jestem sama. Co za czasy: padre zapowiedział: Bez ekscesów, bo jesteś sama...

Ekscesem jest nawet zejście na parter, bo okej, mam poręcz, wlezę, ale potem trzeba korytarz przejść, a jak się wypitolę, to nie mam się czego przytrzymać, żeby wstać.

Czyli, zgodnie z rozkazem;) mało się ruszam, bo każdy ruch jest dla mnie (zdaniem rodziny) ekscesem. I na rowerek też mam nie wchodzić, jak nikogo nie ma. Bo co, rowerek przeważę? Żarty, żarty. Spójrzcie na wyświetlacz wagi (specjalnie na tę okoliczność wlezę się zważyć, żeby już ukrócić te żenujące żarty).

Czyli tak: Agi nie ma, Jacha nie ma, do psów złazić nie mogę...echhh.

Ale wyjęłam urządzenie do prądu i sprawdziłam z ciekawości ile kosztuje.

Pięć tysi?! Za takie maleństwo? Nie, że bym chciała kupić...tak, z ciekawości sprawdziłam. Dziewczyny pożyczyły mi do jutra, żebym, heh, stymulowała.

No, jak to takie wypasione, to wypada się prądem kopnąć, chociaż raz. Wczoraj, jak Dorka załączyła mi piętnastominutowy program na machanie lewą, to w ostatnich minutach już nie miałam siły tej lewej prostować. Prąd mnie kopał, czułam, ale ruchu wykonać nie miałam już siły. Wiem,to przy czymś fajnym w tv odpalę prąd: usiądę na krześle, żeby lewa była dobrze ustawiona, zobaczę kiedy coś w miarę ciekawego jest w TV, albo będę machać lewą, jak zwykle- przy TVN24. Taki mam plan.



08:09, annablack
Link
poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Ha. Mam poręcz. Mieszkamy tu czternaście lat (wszystkie lata były, mniej, albo bardziej, chore, ale dopiero w tym roku tak się sypnęłam, że zaczęłam łkać o drugą poręcz. No bo jedną mamy od początku, ale wchodząc z parteru mam ją po lewej, biednej, słabiastej...) A teraz mam dwie. I haaa. Nie będę musiała się prosić o pomoc. Wiem, wiem, trzeba umieć prosić o pomoc, ale ja staram się unikać, chociaż się uczę :D.

 

A, hehe, lata mi to zrobiły, że mam, z przeproszeniem, lepszą kreskę, zdaniem artystki- la mammy. No co, żeby dać radę być lekarzem, trzeba mieć w sobie coś z artysty :). Choćby wrażliwość.

No więc la mamma mi oceniła profesjonalnie moje gryzmoły (co narzekałam, że już nie mam takiej lekkości prowadzenia linii jak kiedyś. Bo co? Bo jestem starsza, a im więcej doświadczeń w życiu, tym lepsza kreska, wiadomo;).

 

Czyli: się jest wrażliwym (i lubiącym się uczyć!) się zostaje lekarzem.

Się nie jest wrażliwym, się sprzedaje granulat na paletach;)

Takie są zasady.

 

Dorcia zostawiła mi elektrostymulator którym mam atakować czworogłowy lewej nogi, bo prawą macham i kopnąć boleśnie i celnie mogę też, a lewe udo mam stymulować do ochoczej pracy prądem, jak inaczej się nie da...

Niechętna jestem od lat najmłodszych do prac domowych (dlatego nie mogłabym zostać lekarzem), więc elektroćwiczenie przekładam na jutro. Jutro mam wolne od rehabu, zatem zorganizuję sobie coś we własnym zakresie.



20:23, annablack
Link

Nie jadę te półtora tysia, gdzie myślałam, że pojadę. I chyba dobrze. Tak ewidentnego diabelstwa nie zniesę;).

Co do komórek macierzystych: znam pośrednio kobietę, która w...nie, nie, nie, nie w programie badawczym, w "eksperymencie medycznym" w tym samym szpitalu uczestniczy i sobie chwali, bo dobrze się czuje. Hmmm, ja z zasady dobrze się czuję i nic mnie nie boli, nawet bez leków i komórek;), ale miło usłyszeć, że komuś jest dobrze po komórkach:).



14:16, annablack
Link

Hym, hym. Napisała do mnie pani z ofertą pracy zdalnej dla biegłych w węgierskim (jakieś mailowanie z Węgrami). Węgierski nie jest mym ojczystym językiem, więc jeśli będą Węgrzy wśród kandydatów, to odpadnę w przedbiegach, ale z Polakiem mam szansę wygrać uczelnią;).

 

Na rehabie Dorcia bardzo mną zadowolona, w kółko zachwycająca się moją formą. Czemu tak? Czemu nie, ja mam sm, tu może stać się wszystko, jak w cyrku;), ale nie da się ukryć, że jak przeczytałam o ofercie pracy zdalnej, pomyślałam o NP...

 

Czuję, że wszystko dzieje się tak, jak ma się dziać.



13:02, annablack
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 499


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.