Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
wtorek, 16 września 2014

Siedem jest na twarzy, na dłoniach tyż - szło to coś i gryzło.gryzyI tak nie zamknę okna. W życiu.

A deutsch radio? To wybrałam. Niusowe. Gadają cały czas.

http://www.antenne.de/

 

 

 

07:52, annablack
Link Komentarze (4) »

Dni tygodnia mi się pomyliły. Jeśli dziś wtorek (to jesteśmy w Belgii), to mam rehab z Agnieszką, nie z Dorcią i jest to rehab nr 16. Ale dopiero po południu. Dotrwam.

Z nauką niemieckiego wczoraj nie  wyszło mi specjalnie. Może dlatego, że nawet nie spróbowałam.

Zasłuchałam się w Trójce, a tu deutsch radio czeka. Jakieś gadające teraz?

 

07:43, annablack
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 września 2014

Pogadałam z Grzesiem małą godzinkę. Zakończyłam bo niby miałam zgłębiać język niemiecki, ale chyba mi się nie chce. Widzisz Grzesiu, tak się zamyśliłam nad tym grzańcem...Kiedy ostatnio piłam grzańca? Ze cztery lata temu.

E, Lithium von Nirvana dla was, a ja idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę. Baj.

21:57, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cóż, niemieckie zaimki dzierżawcze nie są fajne. Muszę wkuć. Bleah.

zaimki_dzierawcze

Słucham sobie, uwaga, niemieckiego radia. Nie do przecenienia jest usłyszeć So lonely von Police. Wybrałam radio z Hamburga, Alsterradio. Znajomy kolega Niemiec jest hamburski, to może oni tam jakoś specyficzniej mówią. Ale słyszę, że gatunek muzyki radiowej jakiś taki niedzisiejszy. Teraz Dangerous von Roxette. I wcale nie mówią. Czyżbym, niechcący, wybrała najbardziej odpowiednią do mojej znajomości języka, niemiecką audycję radiową? Kto dzisiaj jeszcze słucha Roxette, poza mną? W Hamburgu słuchają.

O kurczę, właśnie w reklamie coś powiedzieli. Bitte, sprechen langsam, że tak powiem. Co prawda, gdyby dukali, to i tak bym pewnie nie zrozumiała.

20:25, annablack
Link Dodaj komentarz »

Sprawdziłam: rehab codziennie mam od 22 lipca. Dziś 15 wrzesień. 1,5 miesiąca, jak nic. I chyba już bym nie umiała 3x w tygodniu. Człowiek z reguły chce coraz więcej i szybciej. Ja chcę. I najlepsze jest, że moje ciało też chce, widzę. Nie wiem, czy kupię tę bieżnię. Chyba wolę mieć za to miesiąc, czy dwa z Aniołkami. Naprawdę się staramy - i one i ja, a dużo jest do wygrania.

Jutro 3 rehab z Dor. Zaproponowała, żebyśmy jutro wyszły połazić. Ale może gdzie indziej? No bo nudno na tym spacerniaku, ile można w kółko łazić, a do knajpy na stacji tak się zmęczę, że nie będę mieć siły wrócić. No a teraz jedyna akceptowalna opcja jest taka, że na rehabie wózka nie używamy. Jaki to jest dystans...hmm google maps pisze, że z buta to jest trzysta (!) metrów. Jestem na etapie osiągania stu metrów, ale może warto spróbować? To wtedy spotkać się tam z Adamem nie będę mieć problemów, a mieliśmy się zobaczyć w najbliższej przyszłości. Pogoda spoko, ma być 22 stopnie, wydaje się, że powinno się udać, ale Dor nie wie jeszcze o moich planach. Zobaczymy co powie na plan zaciągnięcia jej na rehabie do knajpy.

17:12, annablack
Link Dodaj komentarz »

Tekst dnia Dorci: Ale ty masz bicki! No spójrz!

Ta, widać, że ćwiczebne pompki oraz masło rehabilitacyjne, wcierane codziennie i każdą ręką, przynoszą efekty.

A poza tym kulawa Kleopatra. Pamiętacie ćwiczenia na brzuch zwane przez Agnieszkę Kleopatrą? Miałam robić codziennie. Robiłam... raz na kilka dni, wkurzona, że nie mam siły.

A dziś Dorcia mnie popchnęła, żeby robić jedną nogą. Czyli ręce skrzyżowane na ramionach, jak mumia i podciąganie do klaty tylko jednej nogi, ze stopą uniesioną do góry.

Kilka razy zrobiłam taką kulawą na każdą nogę, a potem znienacka zaczęłam tak jak trzeba: obie nogi ugięte w kolanach do klaty, stopy podniesione. Rączki jak mumia. I trzymamy tak 20 sekund. Wiadomo, im nogi bliżej klaty, tym lepiej.

Super ćwiczenie na mięsień prosty brzucha. Ale i to mi wychodziło, po chwili kulawej Kleopatry. Wyrobię sobie to, co jest ważne u panów zdaniem  mojej ostatnio znalezionej strony koxteam.pl: sześciopak na brzuchu, bicki... To jeszcze klata...no i tu żenada, bo choćbym chciała, to więcej mi nie wyrośnie. Geny nie te.

Jestem bardzo zadowolona z osiągów, których nie osiągam (bo nie robię rozkazanych ćwiczeń), to i tak, w efekcie, osiągam. I super się cieszę, że mam rehab codziennie, bo jak długo kasy na subkoncie styknie, to będę kręcić to codziennie. Bo widzę, że warto.

 

15:38, annablack
Link Dodaj komentarz »

Cze. Jest fajnie. Jeszcze mnie nie zgięło temperaturowo. To będzie dobry tydzień, taką mam koncepcję. Wczoraj dostałam sporo fajnych, życiowych pomysłów, ale też zdołowałam się rozmową o szaleńcu Putinie. I faktycznie cykam się trochę, że mieszkam tu, gdzie mieszkam. Za daleko od centrum, żeby jak Szakal zrzuci bombkę od razu mnie zmiotło, ale na odległość odpowiednią, żeby dwa, może trzy tygodnie, bo organizm młody dłużej walczy, umierać w cierpieniu w chorobie.

Nic nie zmienię, la mamma sugerowała, żeby przenieść się gdzieś na Śląsk na jakiś rok. Ona dostanie pracę wszędzie. Ja wiem. Życie też toczyło się normalnie do dnia przed wybuchem II WŚ. "A jutro pójdziemy do kina", tak? Staram się o tym wszystkim nie myśleć, ale jest coraz trudniej nie myśleć.

08:27, annablack
Link Komentarze (11) »
niedziela, 14 września 2014

To mnie wycisza i nastawia fajnie. W sensie, jeszcze fajniej.

A, heh, jakiś Ahmed chce się ze mną ożenić. Wyznał mi to na FB. Nacja desperatów.

Dobrego wieczoru.

20:38, annablack
Link Komentarze (26) »

Jutro rehab nr 2 z Małgosią albo z Dor. Obstawiam, że Dor już się wykurowała i powalczymy razem. Muszę pomyśleć jakie mięśnie warto zrobić. Znaczy wiadomo - wszystkie, ale już nie mówię, że nie mam wcale mięśni, no jakieś siłą rzeczy mieć muszę, skoro daję radę popylać 5 dni w tygodni. Ale nie siedem. Ale też nie trzy.

 

A tu moje siedem słów na W. Chyba mi się pomerdały, ale dzięki bartoszcze jest git. Tak nawet patrzyłam i myślałam, że wo nie ma konotacji jakiejś tam "ruchomości", tylko brzmi statycznie, "sobie jest".  Spróbuję zapamiętać.

Wie? --- Jak

Wo? --- Gdzie

Wohin? --- Dokąd

Was? --- Co

Wer? --- Kto

Woher? --- Skąd

Wann? --- Kiedy

Um wieviel Uhr? --- O której godzinie 

19:38, annablack
Link Komentarze (2) »

Wolę zimny wychów cieląt. Zawsze wolałam.

krzywka1

14:46, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 września 2014

No, normę spania wyrobiłam wczoraj, wiec nie mam już fazy na dziesięciogodzinne akcje.

Przemyśliwuję trochę o niemieckim. No co, każda kwestia, która sprawia jakąś tam trudność warta jest zagłębienia, pochylenia nad.

Ale sobotni wieczór nad niemieckim? O nie! Zrobię to, co zwykle w tej sytuacji. Skoczę na miasto. Moje miasto nocą...I jakąś imprezkę. Ktoś z komentujących wysyłał mnie po zakupy. To ja od razu lecę na disko, po co się rozdrabniać. Znaczny stopień niepełnosprawności? To, co, damy radę. Komentująca we mnie wierzy i to dodaje mi wiary w siebie. Dzięki!

Głupa załapałam tematycznego.

Baj.

23:19, annablack
Link Komentarze (15) »

Ha. Kolejna, trzecia lekcja niemieckiego, przerobiona. Żeby było łatwiej, do nauki niemieckiego słucham sobie inforadio.hu. Takie Austro-Węgry w języku. Dalej niemiecki mi się nie podoba, bowiem podoba nam się to, co rozumiemy, a ja spinam się strasznie, żeby wysłuchać w słowotoku germańskim te cztery słowa, które znam i żal za serce chwyta, jak akurat nie mówią o wyposażeniu mieszkania.

 

 

20:53, annablack
Link Dodaj komentarz »

Wchodzę se ja na blog, a tu whoa, jakie dyskusje! Dostaję maile, żeby się nie przejmować. Bardzo dziękuję, ale ja się nie przejmuję. Przykładowa Jola wie o mnie tyle, ile ja zechcę tu napisać. Świetne jest to, że już ocenia i już wygłasza osądy. Mi to jednak nie robi, takie życie.

A tak swoją drogą nie jest łatwo oceniać człowieka w chorobie takiej, jak sm, która ma tysiąc twarzy i każden jeden choruje inaczej. Śmieszą mnie zachowania chorych, którzy są na początku drogi, oby jak najłagodniejszej w przebiegu, i głoszą wszem i wobec, że to swoją siłą woli, nie lekami, powstrzymali chorobę. No śmieszą mnie, bo człowiekowi wspartemu lekiem zawsze się wydaje, że to on taki twardy, hardo się nie daje i już 6 lat choruje i pracuje na etacie. I bardzo wam gratuluję, że tak Bareją polecę, ale każdy robi jak może, ja na etacie  pracowałam do ósmego roku choroby, a potem okazało się to dla mnie za trudne. Ale - pracowałam dokąd mogłam. Było śmiesznie i strasznie. Kto mnie trochę czyta, ten pamięta, jak zmęczona po 11 godzinach w pracy (w poniedziałki bywało jedenaście), godzinie w komunikacji, ze zmęczenia przewróciłam się na klatce na plery i jako ten żuczek, leżałam kołami do góry i szukałam w sobie siły, żeby się podnieść, a jak na złość nikt nie przechodził, żeby go poprosić o pomoc.

Jeśli spotkam człowieka chorującego 14 lat, wychodzącego z mojego stanu - podejrzenia zapalenia mózgu i poprawiającego się fizycznie bez leków, to oddam mu pokłon, bo będę wtedy wiedzieć, że z konkretem sobie radzi. Wszystko inne mnie nie rusza i mi nie imponuje.

Także, jak wielkich epopei byście w komentach nie tworzyli, ani mnie to nie zgromi, ani nie zmotywuje do czegoś, co najwyżej rozśmieszy.

 

Ale z tekstem pojechałam. Normalnie, już prawie tyle piszę, co co wprawniejsi komentujący.

 

 

17:07, annablack
Link Komentarze (11) »

Hej. Ale miałam wczoraj dzień. Do kompa prawie nie siadałam, co dla mnie niemożliwością się zdawało do tej pory. Zadowolona po rehabie (no kurde, zrobić mostek i potem prawą nogę wyprostować na chwilę - no bo robić to na prawej wsparta się dawało,  a wczoraj dawało się na każdej i to wykorzystałyśmy po kilka razy) siedziałam na dole z używanym telefonem (czy tylko ja zużywam w sposób widoczny?) i książką o MB Szensztackiej od Fatamorgany i pomyślałam, że kto inny przysłałby mi taki zestaw? Fatamorgana musiała zostać popchnięta przez Babcię. Baardzo dziękuję, bo teraz mogę  ciągnąć net z domowej sieci przez telefon i nie muszę lecieć do kompa.

Jakoś wczoraj po południu tak zaczął mnie rypać łeb (ładniej się tego nie da nazwać), jak nigdy. Ja prochów od 1,5 roku unikam, wychodząc z założenia, że jak mnie, organizm bezbólowy totalnie, coś boli, to ciało chce mi coś powiedzieć.

I nie, nie łyknęłam, tylko odpaliłam Listę Przebojów Niedźwieckiego. Leżałam i słuchałam. O 20:30 odpłynęłam i obudziłam się o 7:00 rano. Bez bólu. 10,5 godziny? Wow. Spałam tak twardo, że szedł po mnie jakiś robal i gryzł. Pewnie przez okno wlazł. Na jednym policzku z siedem razy mnie ciachnął.

Śpię, tak jak kocham. Na całego. Ostatnio zdecydowałam się tylko spać, bo to drugie wcale mi nie wychodzi.

Aha, śliwa z uda zniknęła w całości. Nowej nie nabyłam.

Wczoraj tak dałyśmy ognia ćwiczebnie, że, pierwszy raz przy Agnieszce, siadłam na kanapie i jęknęłam, że już nie mogę (ale to było praktycznie pod koniec godziny, więc jestem zadowolona)

 

Tak sobie myślę, żeby zwrócić się do doktora W, żeby cyklicznie oceniał mój stan, żebym miała czarno na białym, miałam się zgłosić po trzech miesiącach brania czegoś tam, co miało w nazwie Rave albo Rasta. Już nie pamiętam. I to miało być we wrześniu, więc może się zgłoszę. Powiem, że praktycznie chcę tylko oceny, nawet MRI jeszcze nie chcę. Może to w styczniu, jak miną dwa lata z Budwig.

11:31, annablack
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 września 2014

Cze. Na rehabie się trochę rozjechałam. A przez chwilę był lajt, nawet w ćwiczeniu, którego długo w ogóle nie mogłam zrobić, a dziś mi wychodziło. Ale potem moja moc przerobowa się skończyła. Po godzinie ćwiczeń z Agą nr 1 potem kręcenie na desce z Agą nr 2 i zamykamy teatrzyk. Za duże nasilenie wysiłku w jednej godzinie, bo myślę, że teraz mogłabym znowu. Wydolność mi się ewidentnie poprawia. Fajnie, że ćwiczę codziennie.

A w ogóle, mówcie mi Czarna Mamba. Już prawie 3 tygodnie na czarno łażę i coraz mniej mi z tym trudno. Babcię widzę codziennie młodą, piękną trzydziestkę, która siada na moim parapecie i się do mnie uśmiecha. Czasem grozi mi palcem, jak coś złego pomyślę, ale generalnie się uśmiecha. To był jej najszczęśliwszy okres w życiu i tak ją czuję.

Bardzo dobrego dnia. Lecę do chłopaków, bo Dude wyje.

 

10:38, annablack
Link Komentarze (35) »
czwartek, 11 września 2014

1 rehab z Małgosią. Fajnie, że przyszła, dawno się nie widziałyśmy. Podobały jej się moje hery. Mi też się podobają, w sumie. Co z tego wynika?  W sumie nic.

Zobaczyłam jak wygląda aktywizacja mięśnia, który drgnąć nie chce. Niezłe. I działa.

Jutro 15 rehab z Agnieszką.

Niemiecki czeka, więc się biorę.

18:25, annablack
Link Komentarze (23) »

Podoba mi się to nowe U2, the Miracle właśnie usłyszałam w Trójce. Tak, zdecydowanie, pozytywnie brzmi. Dobrego dnia.

08:15, annablack
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 września 2014

Uważaj o czym marzysz, bo może ci się to spełnić usłyszałam we wtorek (Już nie będę mówić od kogo, bo wyjdzie, że jestem zaślepiona moim Mistrzem i zawsze mówię o jednej osobie i chcę ją naśladować).

I coś w tym, zaiste, jest.

Film dnia to ten, który podsunął mi Lucky Luke chyba z rok temu. Jak obejrzałam go dziś, to dużo głębiej go odebrałam.

21:23, annablack
Link Komentarze (1) »

Aha, nie pochwaliłam się, że zdałam, a raczej zaliczyłam pierwszą niemiecką pracę domową. Nie dobrze, ale zaliczone. Im dłużej to trwa, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nauka nieulubionego języka ma silne znaczenie rehabilitacyjne.

16:03, annablack
Link Komentarze (1) »

NDT Bobath za  bardzo się zasugerowałam. No bo to metoda rehabilitacyjna istotnie stawiająca na wizualizację. No i chciałam wypić kawę na dole, przed telewizorem. Nie, u Babci, za ścianą, tylko na dole, z psami. Zeszłam z moim ulubionym kubkiem "Późne Rokokoko" na dół. Spojrzałam, czy może wziąć przykrywkę na górę (taka gumowa jest, do samochodu), ale nie, po co mi, pokręciłam głową, pamiętając jak śmigałam z pełnym kubkiem kawy przed telewizor (na zasadzie jak przed  kominek by było, gdybym miała w domu kominek). Zabrałam tylko kapsułkę na ulubioną z góry. W kuchni zrobiłam kawę i przeszło mi przez głowę, żeby kawę wypić w kuchni, ale gdzieeeeeeeeeeee tam. Chcę przed TV, jak zawsze było. Zapomniałam już, że ostatnio było tak trzy lata temu, i to będąc naszprycowana dwuletnim braniem pewnego przeciwciała monoklonalnego na T.

No i wszystko było dobrze do momentu, kiedy nie zaczęłam się bać. Myśleć i się bać. I w w drzwiach do dużego wylałam całą kawę na podłogę.

Fajnie, że Agnieszka  wzmacnia moją wiarę w siebie i uzmysławia mi, że kiedy naprawdę uwierzę, że mogę, to mogę tyle, że nawet ją to zaskakuje.

Moc siły wewnętrznej jest nie do przecenienia.

12:03, annablack
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 433


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.