Przekorna bestyja. Buntowniczka, ale zawsze w słusznej sprawie. gg:2855672
RSS
czwartek, 23 października 2014

Na rehabie stwierdziłyśmy, że oddycham przy ciężkich ćwiczeniach (innych nie robię;)), jeśli równolegle gadam, albo śpiewam. No i miałam śpiewać coś o jesieni. No to ju. Coś podobnie brzmiącego zawyłam;)

Ale muzycznie jeszcze nie koniec, bowiem zaczęłam czytać pierwszą lekcję niemieckiego i natrafiłam tam na tekst z gatunku Aufwärmen (Rozgrzewka) o bardzo popularnym w Niemczech Panu Niemcu, który się nazywa Peter Maffay i jego hiciorem z 1970 był kawałek "Du". Jako że tytuł rozumiem, rocznik jest spoko wrzuciłam w Google i...

 

No cóż... od czegoś trzeba zacząć. Jest holenderskie tłumaczenie. Nie mogło być polskie?

Jutro czwarty rehab z Agnieszką. Jak będzie do bani, to co? A bo to pierwszy raz...

 

18:34, annablack
Link Dodaj komentarz »

No dobra, zaparłam się, że nie będę prosić Bieliźniaka, sama powyciągałam plakat, włożyłam w tą wielką antyramę, ale jak raz, drugi mi się nie wpasowywało, bo za krótkie łapy, za duży plakat, ryknęłam do Agi po pomocplakat1

No i czeka, plakat, nie Aga, bo gwoździka nie znalazłam. Nawet jak będzie 'jajecznica ze szczypiorkiem', to energetyzująca jajecznica. A Agnieszka terapeutka pytała, czy chcę rehab jutro. Ostatnio stwierdzam, że zawsze chcę. Tak na przekór - im jest gorzej, tym bardziej chcę. Faktycznie, w ten wtorek nie rehabiłam, ale jak wyliczyłam z tego miesiąca to średnio z pięciu godzin w tygodniu z różnych przyczyn odwoływałam jedną, czyli i tak jest postęp bo przedtem przez 3 lata 3 x w tygodniu. Nie wiem, co prawda, co z tego, jak na oko postępu nie ma.

O, dostałam z grupy dyskusyjnej o hungarystyce filmik o trzech hungarystykach w naszym kraju: Poznań, Warszawa, Katowice. Warszawska jest najstarsza - pierwszych wypuściła w 56 roku. Na fragmencie o warszawskiej jest jedna moja lektorka, moich znajomych doktorantów i doktorów niestety brak. Dodaję, bo, a nuż, ktoś węgierskojęzyczny wpadnie;).

http://www.mediaklikk.hu/musor/hatartalanulmagyar/ trzeba wybrać odc. 136 (136rész)

 

14:02, annablack
Link Dodaj komentarz »

Jak fajnie zacząć dzień? Grzmotnąć o podłogę w przykucu. Bo Małgo mówiła, że to dla mnie trudne, a ja chciałam się przekonać czy na pewno. I na pewno. Grzmot był taki, że ściągnął padre z dołu. Ale wstałam sama. Wstałam, oczyściłam ciuchy z Maksa (się ma psa w kolorze baranka i się chodzi w czerni, się ma zajęcie), łyknęłam różową, bo poczułam, że może się przydać, kiedy uzmysłowiłam sobie, że znów myślę o przeszłości.

A, nie mówcie mi, że młodziutko wyglądam, bo jak stara d słyszy takie słowa, to się czuje jeszcze starzej. A jak mówi tak facet to już mam ochotę położyć się w trumnie;).

Ale właściwie czemu padłam? Przecież jedną ręką się trzymałam... No, to teraz będę przy każdej okazji kucać przy szafce. I zobaczymy kto kogo.

Dobrego dnia. Nie dam się zgnoić.

07:56, annablack
Link Komentarze (9) »
środa, 22 października 2014

Ganz herzliche Grusse mi przesłała moja Pani nauczycielka z niemieckiego. Nieszczególnie wiem co to znaczy, ale podejrzewam, że to jakieś pozdrowienia. Jak jej napisałam, że skończyłam hungę i widzę, że węgierski to takie pitu pitu przy niemieckim, dostałam parę plików z pomocą naukową. No i jakoś tam zaliczyłam znowu. Może ja mam inną miarę? Zalicza się, jak się umie 2/3 na studiach językowych, ale nie na kursie?

Tak czy inaczej zaliczone.  Chciałam zwolnić tempo z "błyskawicznego" na normalne, ale znowu dostałam cztery lekcje na miesiąc. No i dobra, jeszcze nie minęły dwa miesiące nauki, może się wyrobię.

I nie, nie będę się dziś uczyć. Będę słuchać starczej muzy;).

Baj.

19:16, annablack
Link Komentarze (3) »

Przyszedł mój plakat 'I am the one who knocks'. Podoba mi się, lecz nie wieszam jeszcze albowiem trza rozpakować mega antyramę, a mi się nie chce. Miejsce na cynamonowej ścianie jest i plakat jest, ale pani ma relaks. I jakem starszyzna pokoleniowa, słucham sobie wyciszającego kawałka upewniając się, że Touch too much to woda na mój młyn. Ja jakaś niedotykalska od zawsze;).

Jutro rehab nr 17 z Dorcią. No i git. Nawet jeśli miałoby mnie nie ożywić nigdy. Git. Zjadłam wątróbkę, lalala. Takie małe radości dnia codziennego.

 

18:21, annablack
Link Dodaj komentarz »

Super Pan Kurier. Wtarabaniłam się na górę. A tuż po tym jak wszyscy, którzy byli w domu wybyli, przyjechał kurier. Zadzwonił do mnie: Mówię mu, niech przerzuci przez furtkę, bo nie zejdę na dół. To on przeskoczył przez i postawił pod drzwiami. Siemieniasa. A padre się dziwi, że tak skaczą. To dla zdrowia robią. I bo są uprzejmi.  Aga się zdziwiła, szła za mną z moim nowym niemieckim w ilości cztery lekcje i zauważyła, że tak od niechcenia zrobiłam LEWUNIĄ krok przez dwa stopnie. Dwa, wysokie stopnie. No bo kończyny mam długie, jeno do niczego. Kiedyś skakałam tak po dwa stopnie, ale ale: nie myślimy o przeszłości, o przyszłości też nie. Myślimy o tym, że - robimy falę- zjadłam dziś na obiad wątróbkę (drobiową*). Z dużą ilością jabłka i cebuli. co by zabić smak i zapach. Raz w tygodniu będę jadła, żeby nie być niskożelazistą, niskowitaminową, w ogóle żeby nie być niską.

 

*Dlatego wyjaśniam, że drobiową, bo z mięs jem tylko kury i ryby.

16:30, annablack
Link Komentarze (3) »

22Cisnęłam coś  usiłując wyciągnąć mą krótką rączką coś spod łóżka. Biorę kawencję i za godzinę rehab. Rehab rehab yeah! Sztuka dla sztuki.

10:15, annablack
Link Komentarze (1) »

Hej. No i nie wiem, czy mam różową pigułę brać. Nie obudziłam się ze łzami, to nie wzięłam. Ja nie lubię bawić się w gąskę. Waglewski z Voo voo mi się przyczepił do mózgu.

A, heh, postanowiłam mówić, że jestem "pod czterdziestkę" - dobrze to brzmi i koi mnie. Tylko mnie, bo resztę wkurza, że ich to postarza. Ile bym nie miała lat, to i tak będę się czuła na dwadzieścia kilka, bo młodość nosi się w sobie.

Dobrego Wam.

08:24, annablack
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 października 2014

Jak nie staniesz - dupa z tyłu.

Dzięki Monia za ten krzepiący mail. Kwestia Babci pali mnie. Za dwa dni miną dwa miesiące.

 

Są dni, kiedy zaczyna się świrować. Im bardziej się myśli o przyszłości, tym większy świr. Wychodzi, że trzeba żyć bez planowania, absolutnie. Plany tak do końca danego dnia - to najdalej.

Zasnąć i zapaść w śpiączkę. Czy wtedy czuje się jak w więzieniu?

Cze.

21:40, annablack
Link Komentarze (2) »

Trzy razy dziennie różowe biorę. W dziecięcej dawce, ale jednak.

Budzę się rano ze łzami w oczach. Wie geht's Anna? Gut, sehr gut. I szeroki uśmiech, taki, żeby nie przyszło mu do głowy, że coś może być nicht gut.bw1- Czy coś mogę dla ciebie zrobić? - Naucz mnie niemieckiego. Żartowałam :)

Jutro 16 rehab z Dor. Ćwiczyłam podnoszenie piłki lewą ręką, w staniu. Dla lewej kilogram to bardzo dużo. Potem machałam góra-dół w siedzeniu i maks udało mi się tak cztery razy lewiczką. Jak zrobię lewiczkę, żeby taka była jak u mańkuta - sprawna i silna, to się wezmę za prawą nogę, a potem będę mogła ćwiczyć to wskakiwanie na piłkę z leżenia na niej.

Pogadałam z Olem, który bardzo poprawił mi humor i powiedział, że pożyczy mi płytkę do Corela. Potrzebuję czuć, że zdobywam nową wiedzę. I padło na programy graficzne.

18:50, annablack
Link Komentarze (2) »

Wkurza mnie, jak daję sobie zasugerować, że na pewno nie dam rady. I odwołałam. Wszyscy mnie zahukali, a ja się dałam:/. Nie mogę otaczać się ludźmi, którzy we mnie nie wierzą.Płaczliwie mi, dzień zaczęłam od różowej. I co z tego,że neurologicznie jest OK, albo tak mało nie OK, że do muchy sterydowej armaty się nie wystawia?

Aura jest dołująca, fakt,ale dawno różowych nie brałam. W niektórych kwestiach jest nawet lepiej niż było, ale co z tego? Idę poćwiczyć.

11:16, annablack
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 października 2014

O w mordęęę. Ja się nie nadaję do normalnej, pełnoetatowej pracy. Już nie. Kiedyś mogłam ponad etat robić. Fizycznie nie podołam, pomijając, że nie wiem jakbym miała dotrzeć na rozmowę. Rwa rwa rwa. Najbardziej nie lubię kiedy zbiera mi się na spojrzenie obiektywne i uzmysławiam sobie, że nie dam rady - zwyczajnie, fizycznie odpadnę. Jeszcze przy codziennym rehabie. Nie bez kozery dali mi ten "znaczny". Nie chcę mieć życia prywatnego, chcę mieć pracę. No cóż, nie będę mieć ani tego, ani tego. Dupa takie życie. Będę pisać tą cholerną książkę, żeby zająć czymś palce.

Łyknęłam różową pigułę, histerycznie mi jakoś.

20:37, annablack
Link Komentarze (3) »

Auu, szlag by to. Bezsilna ja, no bo znowu ćwiczyłam z półtorakilogramówkami na kostkach, jak w kajdanach;). Niby fajnie, bo stabilizuje, więc mogę stabilnie stać, niestetyż, poza staniem niewiele więcej mogę, bo to, kurde, ciężkie jest. Ćwiczenie w staniu i machanie tą kilogramową piłką Kettlera też jest dziś za ciężkie.

Życie jest ciężkie i tyle. Czyżbym wyczuwała, że na koniec tygla ma spaść śnieg?

Siłowo jak u mnie - odwrotnie. Moc największa w prawej ręce i lewej nodze.

 

12:40, annablack
Link Komentarze (1) »

Kto tego słuchał  za wielkiego młodu palec pod budkę.

A w ogóle to nie spać, zwiedzać.  Za 1,5 h będzie się działo.

09:13, annablack
Link Dodaj komentarz »

Jesień...liście opadają, słucham Masala sound system, bo Alek mi dał i generalnie te klimaty mi odpowiadają od wczoraj, zresztą, na składance z YT więcej fajnych klimatów.

Kawa na rozbud wypita, wczoraj było tak, że ścięło mnie w ciągu dnia chyba na dwie godziny. I nie, nie jestem chora, he, he, na nic innego niż całe życie, w sensie..

Pogoda mi się podoba, ale wątpię, żeby Dor chciała ze mną na wybieg się udać.

E, wracam do składanki, dobrego Wam.

 

08:11, annablack
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 października 2014

Reedukacja chodu to pieruńsko trudna sprawa. Małe dziecko uczy się spontanicznie, ot tak po prostu, a dorosły ma trochę przechlapane. Widzę, że wzmocniłam lewą rękę i nawet nogę, bo często jest ona silniejsza od prawej, na przykład w piątek wracając na górę po ćwiczeniach dałam radę wchodzić lewą nogą i wciągać prawą, która po rehabie w obciążnikach na kostk ach wymiękała. Zauważyłam, że wzmocniłam plecy, bo łatwiej mi się siedzi w wyproście totalnym, ale generalnie wciąż jest do bani. Małgosia śmiała się z obciążników półkilogramowych, zakładając mi półtorakilogramowe. Dałam radę w nich ćwiczyć? No, dałam, ale w trudniejszych ćwiczeniach wciąż skupiam się tylko na napięciu ciała. Agnieszka terapeutka mówi mi miłe słowa, że mam dobre mięśnie brzucha, zauważyła ostatnio, że umiem mieć twardy brzuch;). Czy to jednak jakoś zmienia moją sytuację funkcjonalną? No właśnie. Ja wiem, że to, co chcę osiągnąć rodzi się w bólach i już nie chcę pamiętać jak słabo było rok temu, wychodząc z założenia, że najgorzej jest teraz, bo im jest lepiej, tym więcej chcę i w związku z tym jestem stale przemęczona i jest gorzej. I denerwuję się, że nie mogę osiągać w tempie, w jakim bym chciała.

Czytam sobie www.overcomingmultiplesclerosis.org i skupiając się na odżywianiu widzę, że grupa naukowców pod egidą dr Swanka uważa, że musi minąć trzy do pięciu lat zanim zmiana gospodarki tłuszczowej i ogólnie diety w organizmie zacznie dawać efekty w funkcjonowaniu ciała. Ja nieśpiesznie zbliżam się do dwóch lat na zmienionej diecie, czyli to jeszcze potrwa.

Recovery Program zakłada, że najlepsze jest ćwiczenie pięć razy w tygodniu po co najmniej 30 minut, ja ćwiczę po godzinie pięć razy w tygodniu. Czy jest lepiej? Nie wiem. Ciągle chcę więcej i wydaje mi się, że jedyną osobą, która rozumie moje dążenie do „równania w górę” jest właśnie Agnieszka. Ona się nie boi, ja z nią też się nie boję. Dobrze, że mogę z nią ćwiczyć.

Z dnia na dzień z półkilogramowych obciążników przeszłam na półtorakilogramowe. Czy to dobrze? Pewnie niekoniecznie, ale takie miałam, to co szkodzi spróbować.

Bardzo źle mi robi słuchanie jak ktoś się o mnie boi i że nie powinnam czegoś tam. Jak ktoś się boi, to mi też udzela się strach, a tego nie chcę.

Jutro 15 rehab z Dorcią dla odmiany. Z nią też lubię ćwiczyć, bo fajnie ciśnie.

11:58, annablack
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 października 2014

Aloha dobry dzień wieczór. Dziwnie cuś. Cóż cuś dziwnie. Mam mały plakat na ścianie rowerkowej - reprint z XIX wiecznej, niemieckiej książki do medycyny, z fragmentu o rehabilitacji z przedstawionymi ćwiczeniami. No i niemieckimi podpisami pod każdą ryciną. A propos niemieckiego, złożyłam wniosek o spowolnienie nauki na tryb normalny na jakiś czas. "Zrobiłam osiem lekcji i nic z nich nie umiem.

La mamma twierdzi, że gdybym nie umiała, to bym nie zaliczała, bo wpierałam jej, że wszyscy tam zaliczają. Ale akurat mama ma doświadczenie w nauce u nich i powiedziała, że wcale nie. Tak czy inaczej, jak zwolnię na jakiś czas, to przerobię sobie to, co już było, jeszcze raz, na spokojnie. Że nawet oni zapowiadają, że na początku, jak się nigdy z danym językiem nie miało  kontaktu, to trochę potrwa, zanim się zaczai w pełni jak on działa. No, ja już 1,5 miesiąca się uczę. To dużo i mało zarazem.

Nie wiem czemu, ale intuicja mi podpowiada, że warto się niemieckiego zacząć uczyć naprawdę. No to słucham intuicji.

Wszystko dzieje się jakoś tak, jakbym była sterowana z góry. Ledwo napisałam, że z kasą na rehab może być cienko, odezwał się do mnie pośrednik pracowy dwie godziny od wysłania cefałki i  dodatkowo, pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło, słysząc, że mam problemy z poruszaniem (w CV miałam przecież o znacznym stopniu niepełnosprawności i w nawiasie że esem), zrezygnował z wzywania mnie na rozmowę u niego, zaliczając z góry rozmowę i wysyłając mój życiorys do potencjalnego pracodawcy. I pierwszy raz w CV nie mam zdjęcia. To bardziej poważnie wygląda może;).

Robiłam sobie zdjęcia boku głowy;) i nie, nie muszę się ciachać. Nie chcę być rekrutem. Krótko, ale nie chłop :D.

Zresztą, zobaczymy jak to odbiorę jutro.

Baj, branoc.

 

22:36, annablack
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 października 2014

Huh. Przeszłam rozmowę z pośrednikiem, czekam na umówienie spotkania o pracę. Nawet płaca minimalna dobrze jest, jak by była, bo z rentą to już nie będzie tak strasznie. No, zobaczymy. Nie spodziewam się. Wysłałam kolejną pracę domową z niemieckiego. Chyba muszę zacząć wkuwać te słówka, bo zasadniczo to jest... po japońsku - ni chu chu. Muszę pokochać Adolfa, albo skumplować się z Helgą, bo trochę motywacji mi brak. Hungarystki najlepiej się naumiały węgierskiego, jak były zakochane w Węgrach.

21:12, annablack
Link Komentarze (2) »

Powinnam sobie zrobić listę ćwiczeń, żebym wiedziała jak mam działać jak kasa na ćwiczenia się  skończy. Na razie nie wiem jak z jednymi procentami, bo  PTSR jeszcze nie rozliczył, a z tego co jest, to do końca roku styknie na pewno;), a potem? Kto by się przejmował. Będzie tak, jak na górze zdecydowano. Tyle że jak nie będę ćwiczyć, to bloga chyba też zamknę. No bo pisze się albo o leku i jego działaniu, albo o ćwiczeniach;) A bez? Pani premier, to co ja będę wtedy robić?;)

Dobrego weekendu.

11:42, annablack
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 442


ministat liczniki.org


hit counters

A to jest moje, bliskie mi bardzo czytadło:
Anna Bartuszek Z widokiem na Mont Blank
Gdzie się fikcja z prawdą przeplata.