|
Blog > Komentarze do wpisu
i-haaaI-haaa! Do przodu. Mniej się telepię, nie muszę dziś bez przerwy czegoś stabilnego się trzymać. Ćwiczenia wychodziły całkiem całkiem tak, że zrobiłam ich więcej niż zwykle. Jak jest niskie ciśnienie, ciemno i szaro to ja zasadniczo fizycznie czuję się lepiej niż przy tych pięknych pogódkach. W gruncie rzeczy pozytywnie mi. Małgosia mówiła, że to kombo, zlepek różnych rzeczy: ciśnienia, Avonexu, rehabu...przecież te ruchy, które wykonuję regularnie mój mózg w końcu przetworzy na "swoje". I nie wiadomo kiedy, organizm, w sensie fizycznie - ciało, w końcu wszystko rozumie i wie jak czego używać. Po schodach wciąż chodzę "jak profesor", statecznie i powoli, ale myślę, że jak ciało sobie dobrze przypomni "jak to się robi", znów będę galopować. Ten rehab to najlepsze co mi się zdarzyło w ostatnim czasie. Lepsze niż wydanie drugiej książki, bo widzę, że efekt końcowy nadchodzi. 3,5 miesiąca ćwiczę. Jestem w o niebo lepszym stanie niż byłam na początku. PNF - bez dwóch zdań. Aaaa...muszę zamówić kolejne lepkie rolki do czyszczenia ciuchów z sierści Maksa. Lecę na allegro.pl. poniedziałek, 13 lutego 2012, annablack
TrackBack
|
ministat liczniki.org
hit counters |
Ja rowniez czuje sie lepiej gdy cisnienie spada , choc generalnie dzialam jak barometr (przy zmianach jest gorzej). Ciesze sie ze cwiczenia pomagaja :).
Piotrek/Pives